226 lat minęło, a my wciąż w tym samym miejscu

Jacek Sokołowski | 04-05-2017 14:59:24 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
226 lat minęło, a my wciąż w tym samym miejscu
Obraz Krzysztofa Wojniakowskiego z 1806 roku pt. "Uchwalenie Konstytucji 3 maja".

226 rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja rodzi pokusę, by stwierdzić, że historia zatoczyła koło. Państwo polskie istnieje, lecz jego byt i podmiotowość są wciąż zależne od czynników zaskakująco przypominających uwarunkowania rodem z XVIII wieku.

Trzy podobieństwa do Polski Stanisława Augusta

1. Geopolityka

Słaba Rzeczpospolita położona jest pomiędzy znacznie silniejszymi potęgami, naprzemiennie rywalizującymi i współpracującymi ze sobą. Racja stanu żadnej z nich nie wymaga bezwzględnie istnienia Polski, może wymagać natomiast - zależnie od bieżącego układu sił pomiędzy nimi - przejściowego wzmocnienia bądź osłabienia naszego państwa.

2. Gospodarka

Siła gospodarcza Polski jest znacznie mniejsza niż sąsiednich potęg i zasadnicza zmiana w tej relacji nie jest możliwa w perspektywie co najmniej dwóch dekad.

3. Słabość instytucjonalna

Podobnie jak w XVIII wieku dysponujemy dysfunkcjonalnym systemem politycznym, czyniącym państwo mało sterownym. Podobnie jak w XVIII wieku nie posiadamy armii zdolnej do samodzielnej obrony terytorium i nieefektywnie ściągamy podatki. Obciążenie tymi ostatnimi jest nierównomierne, co przyczynia się do utrzymania quasi-oligarchicznego systemu społecznego z silnie uprzywilejowanymi grupami wybranych.

Co szczególnie istotne, podobnie jak u schyłku XVIII stulecia, Europa wkracza w okres dynamicznej rewizji dotychczasowego ładu międzynarodowego, dokonywanej paralelnie do zachodzących głębokich przemian społecznych. Które to procesy, przypomnijmy, doprowadziły wówczas do trwających nieprzerwanie przez ćwierć wieku paneuropejskich wojen oraz do definitywnego zniknięcia Polski z mapy Europy.

Trzy różnice od Polski Stanisława Augusta

Jednak pomiędzy sytuacją Polski schyłku XVIII i początku XXI wieku zachodzą też istotne różnice.

1. Geopolityka

Z dwóch sąsiadujących z nami potęg, Rosja znajduje się w głębokim kryzysie (być może prowadzącym do jej upadku). Z kolei Niemcy - w przeciwieństwie do Prus - są hegemonem Europy kontynentalnej, a ich zasadniczym interesem jest utrzymanie tej hegemonii, nie zaś dalsza ekspansja; sama zaś hegemonia realizowana jest poprzez wyrafinowane narzędzia gospodarczo-dyplomatyczne, a nie za pośrednictwem  siły militarnej. W połączeniu z pojawieniem się czynnika całkowicie nieobecnego w wieku XVIII, czyli imperium amerykańskiego tworzy to sytuację, w której nasi sąsiedzi w znacznie mniejszym stopniu ingerują w zakres naszej podmiotowości: Niemcy, dlatego że nie muszą, Rosjanie, dlatego że nie bardzo mogą. Nasze „demokratyczne elekcje” nie odbywają się już na szczęście pod ochroną cudzoziemskich bagnetów.

2. Gospodarka

Potencjał gospodarczy mamy mniejszy niż I Rzeczpospolita, ale wykorzystujemy go znacznie efektywniej.

Polska Augusta III była krajem bogatym - o wiele bogatszym niż sąsiednie Prusy - ale marnotrawiącym to bogactwo w sposób niesłychany (dlatego uznać można, że te biedniejsze Prusy były od nas silniejsze gospodarczo - w sensie takim, w jakim Izrael jest silniejszy od Nigerii, mimo że ma trzykrotnie niższe PKB). Dziś również marnotrawimy, ale znacznie mniej. Nieporównywalnie mniejsze jest też rozwarstwienie społeczne.

3. Słabość instytucjonalna

Kuszące porównanie szlacheckiej anarchii z systemem politycznym III RP można uznać za trafne, ale tylko na poziomie dużej ogólności. Instytucjonalne słabości dzisiejszej Polski - dotkliwe i niewątpliwe - są niczym w porównaniu ze słabościami Polski Augustów. Prawo jest stanowione w sposób fatalny, często w interesie grup lobbystycznych, władza wykonawcza jest słaba, władza sądownicza nieudolna - ale istnieją i organizują życie społeczne.

Elity bez pomysłu na Polskę

Czy z tego pobieżnego porównania wynika, że jesteśmy dziś znacząco bezpieczniejsi niż w 1791 roku? Nie sądzę. Historia się powtarza - nie w wydarzeniach, lecz w procesach. Dzisiejsza Polska jest państwem silniejszym i funkcjonującym w mniej wrogim otoczeniu. Jednak zasadnicze determinanty naszego losu pozostają te same, zaś figury na geopolitycznej szachownicy już ruszyły. Bez reform instytucjonalnych i bez wzmocnienia naszej podmiotowości zdani będziemy wyłącznie na szczęście.

Polskę dzisiejszą i Polskę XVIII wieku łączy ponadto jeszcze jedno zjawisko: niezdolność elit politycznych do wykreowania wizji Polski jako wspólnoty politycznej, połączonej z realistycznym zdefiniowaniem jej roli w Europie.

Wizja, jaką miały elity czasów saskich była samobójczym anachronizmem. Była to Polska szlacheckiej „złotej wolności” (de facto: anarchii), istniejąca jako podmiot międzynarodowy siłą inercji. Poniatowski i stronnictwo reformatorów stworzyli podstawy nowej wspólnoty politycznej, ignorując jednak całkowicie uwarunkowania międzynarodowe: uchwalając konstytucję, powoływali do życia państwo, którego istnienia nie chciał żaden z sąsiadów, a które nie było się w stanie przed tymi sąsiadami obronić.

Elity III RP realizowały – do 2015 roku - wizję Polski jako demokracji proceduralnej, organizującej przede wszystkim rywalizację wielkich grup interesu. Jej istnienie w wymiarze gospodarczym i międzynarodowym gwarantować miało uczestnictwo w strukturach Unii Europejskiej zdominowanej przez Niemcy. I była to wizja nader racjonalna, przynajmniej tak długo, jak długo niemiecka UE pozostawała organizmem stabilnym. Była też dla rządzących wygodna, pozwalała bowiem odsuwać od siebie pytanie o instytucjonalny kształt państwa, od którego niewiele zdawało się zależeć.

Kryzys struktur europejskich, którego jesteśmy świadkami, zdezaktualizował te założenia, a wyborcze zwycięstwo PiS pchnęło Polskę w kierunku demokracji plebiscytarnej. Relacje pomiędzy grupami interesu a strukturami władzy będą układać się na nowo; wiele wskazuje przy tym na to, że rewolucja społeczna PiS w jakimś stopniu odniesie sukces i skład grup interesu ulegnie zmianom. Również na nowo rysowana będzie mapa Europy i świata – być może nie dosłownie, w znaczeniu przebiegu granic, lecz na pewno poprzez określenie nowej roli poszczególnych państw i relacji pomiędzy nimi.

Dlatego pytanie, co dziś oznacza podmiotowość staje się dramatycznie aktualne. Polska wspólnota musi uporządkować swoje relacje wewnętrzne tak, aby państwo będące jej emanacją było zdolne do działania na arenie międzynarodowej – ale musi mieć również wyraźną wizję swojej roli na tej arenie. Wizję realistyczną, której zabrakło twórcom Ustawy Rządowej z 1791 roku. Uwzględniającą, w jakiej relacji istnienie Polski pozostaje do istnienia (i interesów) naszych sąsiadów.

***

Różnice w naszej sytuacji geopolitycznej w stosunku do XVIII wieku sprawiają że pole manewru dla stworzenia takiej wizji mamy znacznie większe. Jeśli nie wykorzystamy tej okazji, historia może się powtórzyć - z bolesną dokładnością.

Podziel się artykułem:

Jacek Sokołowski
Doktor nauk prawnych, adiunkt w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ. Kierownik Centrum Badań Ilościowych nad Polityką UJ.

Napisaliśmy już 1900 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Postęp technologiczny nie jest wynalazkiem czasów nam współczesnych, a wypieranie pewnych zawodów przez technologię towarzyszy nam od wieków.

Przyjdzie robot i zabierze nam pracę. Czy naprawdę musimy się bać nowych technologii?

Przyjdzie robot i zabierze nam pracę. Czy naprawdę musimy się bać nowych technologii?

Karol Wałachowski

Polska potrzebuje demonopolizacji rynku przewozów kolejowych o charakterze użyteczności publicznej oraz zniesienia barier w dostępie do rynku połączeń komercyjnych.

Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy

Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy

Bartosz  Jakubowski

Istnieją trzy powody, dla których włodarze polskich miast zainwestowali w ostatnich latach miliony złotych w transport tramwajowy.

Polskie miasta stawiają na tramwaje

Polskie miasta stawiają na tramwaje

Maciej Dulak
Następny artykuł:

Europejska pieriestrojka. UE jak ZSRR zabija brak solidarności

Europejska pieriestrojka. UE jak ZSRR zabija brak solidarności