Park jako rzecz obywatelska. Sylwetka Henryka Jordana [POLACY INSPIRUJĄ]

Mateusz Perowicz | 21-04-2018 15:55:40 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Park jako rzecz obywatelska. Sylwetka Henryka Jordana [POLACY INSPIRUJĄ]
Wikimedia

Ogródki jordanowskie – przestrzeń dziecięcych zabaw i spędzania aktywnie wolnego czasu. Na pierwszy rzut oka trudno wskazać miejsce bardziej banalne, oczywiste i niepolityczne. Nic bardziej mylnego. W cyklu „Polacy Inspirują” przypominamy postać ich twórcy: Henryka Jordana, który lekarską praktykę łączył z pozytywistyczną misją promocji ruchu, patriotycznym wychowaniem i politycznym zaangażowaniem zarówno na poziomie samorządowym, jak i parlamentarnym.

Mnożą się dziś masowe imprezy promujące zdrowy tryb życia. Rośnie liczba obiektów sportowych, a plenerowe siłownie przestają świecić pustkami. Aktywny i zdrowy sposób spędzania wolnego czasu jest po prostu modny. Chociaż zapamiętany w języku przestrzeni publicznej, to krakowski lekarz, który ponad 100 lat temu tworzył podglebie pod tę modę, w naszej zbiorowej wyobraźni jest niemal nieobecny.

Wyboista droga do lekarskiego tytułu

 „Zabawa i ruch jest naturalną potrzebą człowieka. Zmęczone ciało wymaga odpoczynku, znużony umysł szuka wytchnienia, a dusza pragnie wesołości, tego nastroju, który życie milszym czyni. Tego wszystkiego dostarcza zabawa w szerokim znaczeniu pojęcia; jest ona więc potrzebą natury ludzkiej tak niemal jak powietrze, jak pokarm. Każdy też pragnie się zabawić, czy młody czy stary, czy wesoły, czy niby zawsze poważny – ba, nawet zwierzęta się bawią. A skoro jest tak, skoro potrzeby tej ani dobrowolnie, ani przymusowo stłumić nie można bez uszczerbku dla zdrowia fizycznego i moralnego człowieka, a przede wszystkim ci, którym nad innymi praca jest powierzana, dobrze się zastanowić i rozważyć winni
 w jakiej wierze i w jaki sposób potrzebie tej zadość czynić.”

Henryk Jordan przyszedł na świat w Przemyślu 23 lipca 1842 roku w ubogiej, ziemiańskiej rodzinie. Ojciec Henryka, Bonifacy, zmarł przedwcześnie, więc syn szybko zaczął zastępować go w obowiązkach, łącznie z utrzymywaniem rodziny w przejętym po ojcu fachu udzielania korepetycji. Uczył się w Tarnopolu i Tarnowie, a od najmłodszych lat wykazywał się zamiłowaniem do historii i aktywnością społeczną. Brał udział w manifestacjach narodowych, przez co w 1862 roku został wyrzucony ze szkoły. Trafił do Triestu, gdzie dokończył edukację, w lipcu 1863 roku zdając z wyróżnieniem maturę w języku włoskim. Tego samego roku podjął studia medyczne  na Uniwersytecie w Wiedniu, lecz po kilku miesiącach przeniósł się do Krakowa kontynuując nauczanie na Uniwersytecie Jagiellońskim. W tym czasie pomagał matce w redagowaniu czasopism „Włościanin” i „Zagroda”.

Trudna sytuacja finansowa komplikowała dalsze kształcenie, a ciężkie zapalenie opłucnej całkowicie je przerwało. Z czasem Jordan zaczął podróżować, by zdobyć fundusze na dokończenie nauki. Kilka miesięcy spędził w Berlinie, a w 1867 roku dotarł do Stanów Zjednoczonych. Po powrocie zaczął utrzymywać się z gry na fortepianie.

Oprócz przygrywania do kotleta w lokalnych restauracjach zdarzyło mu się też gościć w szkołach gimnastyki szwedzkiej dla dziewcząt propagujących system szkolenia „Linga”. Obserwując prowadzone tam zajęcia zdał sobie sprawę, że na ziemiach polskich brakowało miejsc dostępnych dla dzieci, w których mogłyby spędzać wolny czas i rozwijać swoje zainteresowania. Wówczas najpewniej pierwszy raz zaczął myśleć o swoim późniejszym, najgłośniejszym dziele.

Następnie podjął praktykę położniczą i ginekologiczną, którą odbywał nie tylko w zamożnych dzielnicach, ale także w osiedlach zamieszkanych przez ludność ubogą. Założył cieszącą się dużym zainteresowaniem szkołę dla położnych, co przyniosło mu znaczące przychody. Pozwoliło mu to odwiedzić największe szkoły lekarskie w Ameryce Północnej i Anglii, a z czasem ponownie zawitał do Berlina, gdzie praktykował w jednej z klinik. Po dwuletnich podróżach wrócił do Krakowa i podjął się pracy w szpitalu dla chorych umysłowo. Mógł wtedy dokończyć studia, co zrealizował na początku 1870 roku, uzyskując dyplom doktora medycyny. Po zdobyciu odpowiednich kwalifikacji na stałe osiadł w dawnej stolicy Rzeczypospolitej. Został mianowany asystentem przy Katedrze Położnictwa i Ginekologii prof. Maurycego Madurowicza na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie spędził cztery lata. Po tym czasie rozpoczął pracę jako lekarz.

Jedną z jego pacjentek była Izabela Habsburg, żona arcyksięcia Fryderyka. W ramach podziękowań otrzymał od cesarza Franciszka Józefa I tytuł radcy dworu, a także Order Żelaznej Korony III klasy. W 1881 roku uzyskał tytuł docenta i zaczął prowadzić prelekcje na Uniwersytecie Jagiellońskim. Dziewięć lat później mianowano go nadzwyczajnym profesorem położnictwa i ginekologii na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jagiellońskiego, a w 1894 r. został prezesem Krakowskiego Towarzystwa Ginekologicznego. Najwyższe naukowe wyróżnienie, tytuł profesora zwyczajnego, otrzymał w 1895 roku. Był również prezesem Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego. Dwukrotnie sprawował funkcję dziekana Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. W uznaniu za zasługi otrzymał tytuł członka honorowego Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego i Lubelskiego.

Park-instytucja

 „Każdemu, który w przyszłość patrzy i pragnie, byśmy jako naród polski wśród burz wieków ostali się i żyli, musi na tym zależeć, byśmy fizycznie byli tędzy i by nas było coraz więcej. Inaczej rzecz daremna – coraz liczniejsi, a silniejsi nasi sąsiedzi musieliby nas strawić; to nie fantazja, innej alternatywy niema. Wielkość narodu zależy przede wszystkim od rozwoju fizycznego jego mieszkańców, a wszystkim tym, co się robi dla zdrowia ludu, utrwalamy fundamenta potęgi i chwały całego narodu.”

26 marca 1888 roku wystąpił do Rady Miasta Krakowa o zgodę na budowę Parku Miejskiego dr. Jordana na powierzchni 8 hektarów. Inwestycja miała być zrealizowana za jego własne pieniądze. Zdając sobie sprawę z opieszałości administracji, w oczekiwaniu na decyzję urzędu rozpoczął sadzenie kilkudziesięciu tysięcy drzewek podarowanych przez Aleksandra Lubomirskiego. Zastrzegł jednak, że jeśli nie otrzyma zgody, to przywróci teren do pierwotnego stanu. Na szczęście Rada przystała na jego prośbę, a dzięki wczesnemu rozpoczęciu prac park był gotowy w ciągu roku. Podzielony był na dwanaście boisk, wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt sprowadzany z Niemiec, Szwecji i Szwajcarii. Był to pierwszy na świecie park przeznaczony tylko dla dzieci.

Jordanowi w dużym stopniu zawdzięczamy rozpowszechnienie na ziemiach polskich takich dyscyplin jak krykiet, palant, tenis, a nawet piłka nożna. Wprowadzał do kalendarza zajęć podpatrzone za granicą gry, które szybko zyskiwały fanów, co przyczyniało się do szybkiej ich popularyzacji. Park obejmował również pływalnię, kort tenisowy, boisko do krykieta i krążnika, a także strzelnicę, na której rzucano dzidą, strzelano z łuku i broni palnej. Mieściły się w nim również natryski, co w tamtych czasach nie uchodziło za standard.

Przed wyjściem do obiektu widniał następujący regulamin:

1. Młodzież zamierzająca brać czynny udział w zabawie, zechce zgromadzić się o oznaczonej godzinie w miejscach odpowiednimi tablicami oznaczonych.

2. Na boisko tylko uczestnicy zabaw chodzić mogą.

3. Zabawami i ćwiczeniami kierują tylko przewodnicy, których polecenia wykonane być muszą.

4. Dziecko słabowite, którego zdrowie większego umęczenia nie znosi, powinno być przewodnikowi przed rozpoczęciem zabawy wskazane.

5. Przewodnik oznacza, kiedy i jakie przybory mają być do zabawy użyte.

6. Przyborów tych nie wolno z miejsca na zabawę przeznaczonego wynosić. Dozorcy ogrodu napiwku dawać nie należy.

Park słynął z doskonałej organizacji. Zadbał o to kierownik obiektu dr Kazimierz Homiński, który przygotował tygodniowy program gier i zabaw. Rozkład zajęć opracowano w dwóch wariantach: na dni słoneczne, kiedy można było prowadzić zajęcia na powietrzu, i na dni niepogodne- wtedy zajęcia odbywały się w przeszklonym budynku w centralnej części parku. Powołani przez Henryka opiekunowie nadzorowali wszelkie zajęcia, dbając o to by dzieci nie znużyła monotonia. W roli instruktorów występowali lekarze, studenci i nauczyciele ludowi. Codziennie dostawali oni szczegółowe instrukcję od samego założyciela parku.

Zapisów na zajęcia dokonywano w kwietniu. Jedynym warunkiem uczestnictwa było złożenie karty informacyjnej zawierającej nazwisko, imię, wiek, szkołę i klasę, do której uczęszczało dziecko oraz zawód wykonywany przez rodziców. Zajęcia były bezpłatne. Po zakończeniu procesu rejestracji kierownictwo Parku dzieliło podopiecznych na zastępy po 25 osób w każdym. Pilnowano, by dzieci w jednym zastępie były w tym samym wieku. Dziennie z parku korzystało około 2 tysięcy dzieci. W 1901 roku liczba uczestników wynosiła aż 32 tysiące. Zimą, aby nie przerywać ciągłości zajęć, organizowano ćwiczenia w sąsiedniej sali klasztoru Franciszkanów i w sali gimnastycznej Państwowego Seminarium Nauczycielskiego.

Henryk Jordan kładł również nacisk na kształcenie praktyczno-techniczne. W tym celu przy Parku utworzono działki kwiatowo-warzywne, a także warsztaty tokarskie, stolarskie, snycerskie i ślusarskie, w których młodzież mogła wyuczyć się zawodu. Było to doskonałe urozmaicenie spędzenia wolnego czasu.

Ważną i bardzo cenioną aktywnością w ofercie parku były wycieczki krajoznawcze. Zarządcy obiektu organizowali zwiedzanie miejsc szczególnie ważnych dla historii Polski. W parku nie mogło zabraknąć akcentów  patriotycznych. Twórca obiektu umieścił w nim pomniki 44 sławnych Polaków przy których wygłaszał odczyty i pogadanki krzewiące zamiłowanie do ojczyzny m.in.: popiersie Mikołaja Kopernika, Jana Długosza, ks. Piotra Skargi czy Tadeusza Kościuszki. Ważnym aspektem były pieśni patriotyczne, które śpiewano w drodze na zajęcia. Wspólne śpiewanie miało budować poczucie wspólnoty i jedności wśród wychowanków parku. Z inicjatywy Jordana pod wodzą prof. Józefa Sierosławskiego powstał chór młodzieży rzemieślniczej, dla której również znalazło się miejsce w parku. Czeladnicy i praktykanci mieli dostęp do ogrodu weekendami. Liczba młodzieży rzemieślniczej zaangażowanej w zajęcia Parku Jordanowskiego nieustannie rosła.

Zainteresowanie budziły elementy wojskowości wplatane w prowadzone zajęcia. Wychowankowie parku posiadali mundurki, mogli korzystać ze strzelnicy, a podczas zajęć panowała dyscyplina. Można wysunąć tezę, że Park Jordanowski był pierwszą polską szkołą przysposobienia wojskowego. Oddziały chłopców uczestniczące w ćwiczeniach wojskowych nosiły nazwę „Dzieci krakowskich”. Posiadały własny sztandar w biało–niebieskich barwach z herbem Krakowa i napisem „I Pułk Dzieci Krakowskich”. W ramach zasług i zaangażowania można było otrzymać stopień dobosza lub chorążego.

Ogrody rozlewają się po Polsce

 „Weźmy się wszyscy do wielkiego dzieła wychowania. Dom rodzicielski, szkoła każdy obywatel dbały o dobro kraju, powinien być wychowawcą i opiekunem dzieci, działać wspólnie, bo czynność ta, to rzecz obywatelska, gdyż młodzież dobrze wychowana to najlepsze świadectwo obyczajowego i naukowego rozwoju narodu, to najlepszy dowód umysłowo moralnego rozwoju społeczeństwa, jego dojrzałości politycznej i wewnętrznej wartości. Parki Dr Jordana niechaj rozmnażają się po kraju, zmniejszają liczbę ludzi chorych i niedołężnych, a dostarczają zdrowych rąk do pracy i szlachetnych serc do czynu! Rodzina, szkoła, Towarzystwo Opieki Zdrowia, Towarzystwa Sokolskie, Oświaty Ludu, Opieki Dzieci - niechaj nie ustają w pracy w tem doniosłym dla przyszłości dziele, a w ten czas będziemy być mogli pewni, że sprawa wychowania zejdzie na właściwy tor.”

Z czasem tego typu obiekty zaczęły powstawać w innych miastach: w Nowym Sączu, Kołomyi, Stryju, Częstochowie, Kaliszu, Lublinie, Środzie, Włocławku, Lwowie, Cieszynie i wielu innych. W Warszawie ideę organizowania przestrzeni przyjaznej dzieciom przejęło Warszawskie Towarzystwo Higieniczne. Wkład w budowę ogrodów w obecnej stolicy miał Wilhelm Rau, główny udziałowiec spółki Lilpop, Rau i Loewenstein. Dzięki niemu Towarzystwo otrzymało 300 tys. rubli i przeznaczyło je na budowę ogrodów dla dzieci.

Pierwszy warszawski ogród powstał na terenie Agrykoli w 1899 roku, a kolejny w Ogrodzie Saskim, który przeznaczony był dla dzieci w wieku 6-12 lat. Wiosną 1929 roku powstało Towarzystwo Przyjaciół I Ogrodu Jordanowskiego, które w 1932 roku uległo przekształceniu w Warszawskie Towarzystwo Ogrodów Jordanowskich. W 1934 roku powstało zaś Centralne Towarzystwo Ogrodów Jordanowskich. Jego głównym zadaniem było zakładanie i prowadzenie ogrodów jordanowskich na terenie całego kraju przy pomocy Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego. W 1937 roku Towarzystwo rozpowszechniło swoją działalność na terenach wiejskich. Przy współpracy z Centralną Organizacją Kół Gospodyń Wiejskich. Rozpoczęto wówczas tworzenie placów zabaw dla społeczności wiejskiej. Obiektem uchodzącym za wzór miał być plac zabaw i gier w Wacynie koło Radomia.

W latach 30. na ziemiach polskich funkcjonowało około 100 ogrodów jordanowskich. Wiele niezwykłych dokonań unicestwiła II wojna światowa. Fala nazizmu nie ominęła ogrodów jordanowskich. Jednak udało się ocalić popiersia wybitnych Polaków. Kazimierz Łuczywo wykradł je z niemieckich magazynów i przetrzymywał w bezpiecznym miejscu. W 1989 r., na stulecie otwarcia parku, odrestaurowano 26 ocalałych pomników. Po zakończeniu wojny podjęto próby rekonstrukcji dzieła Henryka Jordana. Dziś reanimacji projektu próbuje dokonać Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, które zamierza reaktywować wiele placówek.

Społecznikostwo na wielu frontach

Jordan zapamiętany został nie tylko jako twórca ogrodów, ale i aktywny obywatel. Nie był obojętny na los najuboższych. Często bezpłatnie udzielał fachowej pomocy najuboższym, a potrzebującym studentom opłacał czesne. Nawoływał do zwiększania świadomości społecznej w dziedzinie higieny i aktywności fizycznej.

Jordan od 1888 roku organizował i przewodniczył Towarzystwu Opieki Zdrowia, w ramach którego popularyzowano wiedzę o sprawach zdrowotnych na szczeblu miast i miasteczek. Jordan postulował też reformę szpitalnictwa: wydzielenie oddziałów dla kobiet i oddziałów zakaźnych. Pochylał się również nad niepełnosprawnymi, domagając się budowy specjalistycznych ośrodków na ich potrzeby. Starał się poprawiać warunki sanitarne w jakich przyszło żyć najuboższym. Od 1900 roku kierował Towarzystwem Samopomocy Lekarskiej. Zajmowało się ono zbieraniem składek wśród lekarzy, z których wypłacano świadczenie lekarzom chorym, niezdolnym do pracy po 60-tym roku życia, a także wdowom i sierotom po lekarzach. W 1904 roku współtworzył Stowarzyszenie do Walki z Gruźlicą i przygotował petycję dotyczącą budowy sanatorium ludowego dla tych osób chorych na gruźlicę, których nie stać było na poniesienie kosztów leczenia. W 1906 r. wypromował też na doktora medycyny pierwszą kobietę na Wydziale Lekarskim UJ.

Jordan nie ograniczał się do spraw związanych ze zdrowiem. W 1898 roku założył Towarzystwo Tanich Mieszkań dla robotników. Dzięki wsparciu darczyńców udało się wybudować domy dla około stu rodzin. Ciasne mieszkania składające się z jednego pomieszczenia zamieniono na nowoczesne lokale wyposażone w instalację elektryczną, wodociągową i kanalizację.

Troszczył się również o Kraków, który szczerze kochał. Przywiązany do estetyki, wspierał kształcenie lokalnych artystów: dzięki jego wsparciu studia w Monachium ukończyli rzeźbiarz Alfred Daun i malarz Stanisław Wolski. Przykładem troski o wizerunek miasta było zamówienie u Dauna i sfinansowanie dwóch pomników na krakowskich plantach: Lilli Wenedy i „Grażyny i Litawora”, postaci z poematów polskich romantyków.

W 1881 r., na początku swojej zawodowej i społecznikowskiej drogi, został radnym Krakowa. Funkcję tę pełnił zresztą do końca życia. W 1895 r. wybrano go posłem na Sejm Galicyjski. Korzystał z udzielonego mu mandatu, by popularyzować swoje poglądy. Z entuzjazmem wypełniał też obowiązki delegata Krakowa do Rady Szkolnej Krajowej. Głównym punktem jego programu była rozbudowa szkół ludowych, średnich-ogólnokształcących, a przede wszystkim zawodowych. Efektem jego pracy było utworzenie w Krakowie kilku szkół, a także reorganizacja Wyższej Szkoły Żeńskiej im. św. Scholastyki oraz zmiana statusu gimnazjum żeńskiego w Krakowie z prywatnego na publiczne.

Uchodził za ambasadora polskości, starał się na wszelkie sposoby krzewić postawy patriotyczne. Aby zmniejszyć skutki germanizacji w Wielkopolsce, zapraszał do siebie na wakacje studentów i zabierał ich do Zakopanego, gdzie usiłował zaszczepić w nich zamiłowanie do ojczyzny i szacunek do języka polskiego. Został pierwszym prezesem Związku Pomocy Narodowej, zajmującego się udzielaniem wsparcia finansowego dla ofiar reżimu politycznego z zaboru rosyjskiego i pruskiego.

Nawoływał otwarcie do patriotyzmu konsumenckiego. Stanowczo opierał się zalewowi towarów produkowanych w Austrii. Jego zdaniem na potrzeby wojska, transportu, zakładów państwowych i placówek publicznych należało zaopatrywać się bezpośrednio u krajowych producentów, bo tylko w taki sposób gospodarka może nabrać rozpędu.

 ***

Dla jednych był postacią wybitną, której naród wiele zawdzięcza. Henryk Smarzyński pisał o nim „jako jeden z pierwszych w świecie i Europie, a pierwszy na ziemiach polskich, wyprowadził wychowanie fizyczne z zamkniętych i dusznych sal gimnastycznych na wolne powietrze i słońce (...). Jordan był pionierem, który przełamał bierną postawę społeczeństwa polskiego na polu kultury fizycznej i wskazał na potrzebę powszechnego i masowego wychowania fizycznego młodego pokolenia – zdrowego i zdolnego nie tylko do pracy, lecz i do walki o wolną ojczyznę”. Eugeniusz Piasecki, uchodzący za wybitnego znawcę wychowania fizycznego, przekonywał: „Jeżeli chcemy, aby w Polsce rozpowszechniał się sport i kwitło wychowanie fizyczne, to musimy je ugruntować na jedynym racjonalnym fundamencie, tym fundamentem powinny stać się Ogrody Jordanowskie i boiska”.

Z kolei Aleksander Kamiński twierdził, że kult Jordana jest nieco przesadzony: „Jordan poruszył w Polsce sport i wychowanie fizyczne. Epoka, w której działał, była na całym kontynencie europejskim epoką narodzin współczesnego wychowania fizycznego. Wcześniej czy później prąd ten musiał ogarnąć i Polskę. Rola Jordana polegała na tym, że pierwszy u nas i jeden z pierwszych w Europie dostrzegł, a raczej przeczuł nadchodzący nowy okres w dziejach wychowania”. Tego typu opinie również były uzasadnione. Jordan, choć był jednym z największych działaczy na rzecz wychowania fizycznego, nie był pierwszy. Wcześniej podobne poglądy głosił m.in. Jędrzej Śniadecki.

Tym, co Jordana wyróżniało, było jego interdyscyplinarne społecznikowskie zacięcie. Krakowski lekarz stawiał na wytwarzanie poczucia wspólnoty wśród młodzieży. Krytykował indywidualizm i brak troski o bliźniego. Przyzwyczajał podopiecznych do życia w zwartej, dobrze zorganizowanej grupie, w której każdy mógł liczyć na wsparcie członków zastępu. Poprzez otwarcie ogrodu na młodzież robotniczą docierał do najniższych warstw społeczeństwa. Czynił to jednak w odmienny sposób niż większość działaczy oświatowych. Zamiast wizytować wśród przedstawicieli proletariatu stworzył miejsce, do którego garnęły się dzieci i młodzież ze wszystkich warstw społecznych.

Cytaty pochodzą z odczytów i wystąpień dra Henryka Jordana.

Podziel się artykułem:

Mateusz Perowicz
Członek warszawskiej redakcji Jagielloński24. Koordynator Akademii Nowoczesnego Patriotyzmu w województwie Mazowieckim. Członek zespołu pracującego nad rozwojem aplikacji Pola. Zabierz ją na zakupy.

Napisaliśmy już 2198 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Wszystkie idee zachodnie były wówczas przez nas bezkrytycznie przyjmowane, bo przyszły do nas z innego, lepszego świata. Stanowiły oczywistą przeciwwagę dla socjalizmu, więc musiały być dobre.

Giza-Poleszczuk: Jako socjologowie straciliśmy zdolność prawdziwej analizy [ROZMOWA]

Giza-Poleszczuk: Jako socjologowie straciliśmy zdolność prawdziwej analizy [ROZMOWA]

Krzysztof Mazur

Już dwa lata temu Federacja Farmaceutyczna Wenezueli szacowała, że niedostępnych jest 85% podstawowych medykamentów.

Upadły socjalistyczny raj. Wenezuela przed wyborami

Upadły socjalistyczny raj. Wenezuela przed wyborami

Andrzej Kohut

Na samym placu Republiki w centrum Erywania zebrało się około 250 000 osób, czyli ok. 8,5 procent wszystkich mieszkańców Armenii.

Niespodziewana rewolucja, oczekiwana zmiana. Nowe otwarcie w Armenii?

Niespodziewana rewolucja, oczekiwana zmiana. Nowe otwarcie w Armenii?

Michalina Bojanowska
Następny artykuł:

Przyczajony republikanin, ukryty elitarysta

Przyczajony republikanin, ukryty elitarysta