Czy Grupa Wyszehradzka urośnie po austriackich wyborach?

Andrzej Kohut | 08-12-2017 13:41:59 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Czy Grupa Wyszehradzka urośnie po austriackich wyborach?
Dragan Tatic, cc, flickr.com

Kiedy upadał Mur Berliński miał zaledwie trzy lata. Dziś ma trzydzieści jeden i może zostać najmłodszym przywódcą politycznym w zjednoczonej Europie. Panie i Panowie, oto Sebastian Kurz z Austrii, polityk, któremu kilka miesięcy wystarczyło, by wywrócić do góry nogami scenę polityczną swojego kraju. Czy Kurz, sceptyczny wobec europejskiej polityki imigracyjnej, wejdzie w sojusz z Orbanem i Kaczyńskim, a Austria dołączy do Grupy Wyszehradzkiej?

Mało tego- Kurz przekonał austriackich wyborców, że szacowna, konserwatywna Österreichische Volkspartei, która do maja tego roku uczestniczyła w rządzącej koalicji, jest teraz zupełnie nową siłą, mogącą wprowadzić radykalną zmianę. Symbolicznie podkreśliła to zmiana barw partyjnych z eleganckiej czerni na dynamiczny, ale i bardziej ekstrawagancki kolor turkusowy.

Najważniejsza zmiana zaszła jednak w podejściu ŐVP do imigracji: złośliwi twierdzą, że Kurz popełnił plagiat, kopiując radykalny program Wolnościowej Partii Austrii (FPŐ), którego popularność w społeczeństwie potwierdziły zeszłoroczne wybory prezydenckie. Strategia okazała się skuteczna i w październiku ugrupowanie Kurza odniosło wyborczy sukces.

Od razu jednak w całej Europie pojawiły się pytania, jak zmiana władzy we Wiedniu wpłynie na przyszłość polityczną kontynentu. Czy Kurz dołączy do Orbana i Kaczyńskiego (a najprawdopodobniej także Babiša) i wzmocni opozycję wobec unijnego planu relokacji uchodźców?  Czy Austria może stać się partnerem dla Grupy Wyszehradzkiej? Na to ostatnie mogłaby wskazywać wypowiedź Heinza-Christiana Strache, lidera FPŐ. A w chwili obecnej FPŐ to potencjalny partner koalicyjny partii Kurza- negocjacje dotyczące utworzenia wspólnego rządu rozpoczęły się tuż po wyborach. Wolnościowa Partia Austrii wielokrotnie podkreślała podobieństwa, jakie łączą ich z rządzącymi w Warszawie i Budapeszcie: zastrzeżenia dotyczące unijnej polityki imigracyjnej oraz dalszej integracji UE. Tylko czy Kurz podziela ten punkt widzenia?

Mediator czy prawicowy radykał?

W odróżnieniu od Heinza-Christiana Strache, Kurz był już członkiem rządu – przez ostatnie cztery lata piastował stanowisko ministra spraw zagranicznych. Jego głównym celem było wtedy przedstawienie Austrii jako łącznika pomiędzy skonfliktowanymi narodami, a Wiednia jako doskonałego miejsca do wypracowania porozumienia. W tym celu został choćby gospodarzem negocjacji dotyczących irańskiego programu nuklearnego; zaprosił także trzydziestu ministrów spraw zagranicznych, by znaleźć sposób na zakończenie kryzysu ukraińskiego.

Z drugiej strony, bardzo stanowczo wypowiadał się o kryzysie imigracyjnym, domagając się zamknięcia szlaku bałkańskiego, zaproponował także kilka restrykcyjnych ustaw dotyczących społeczności muzułmańskiej w Austrii. Nowe przepisy w założeniu miały ograniczyć rozprzestrzenianie się radykalnego islamu. Kurz bronił również Polski i Węgier, kiedy te sprzeciwiły się programowi relokowania uchodźców.

Z tego powodu austriacki polityk jest często postrzegany przez liberalne media w zachodniej Europie jako przeciwnik islamu oraz prawicowy radykał.

Rzeczywiście, niektóre jego propozycje mogą brzmieć podobnie do tych zgłaszanych przez kraje Grupy Wyszehradzkiej, ale widać tu poważną różnicę: duża grupa uchodźców i imigrantów z krajów Bliskiego Wschodu już dziś znajduje się na terytorium Austrii. Sytuacja tego państwa w kontekście kryzysu imigracyjnego bliższa jest tej panującej we Francji, Niemczech czy Holandii od tej w Polsce czy Czechach. Czas zastanowić się nad innym aspektem potencjalnego sojuszu: ponieważ partnerska współpraca musi się opierać na wspólnocie interesów, przyjrzyjmy się czy rzeczywiście można taką zauważyć pomiędzy Austrią, a Grupą Wyszehradzką.

Cztery przeszkody dla współpracy Wiedeń-Wyszehrad

Zacznijmy od strefy euro. Austria od dłuższego czasu posługuje się wspólną walutą, co powoduje, że kraj jest bardziej zależny od najsilniejszych gospodarek europejskich. Także kryzys w strefie euro i problemy Grecji mają na Austrię większy wpływ niż na potencjalnych partnerów z V4, wśród których tylko Słowacja wprowadziła europejską walutę.

Po drugie, ważna jest też kwestia neutralności. Pamiętając o zaangażowaniu Kurza w międzynarodowe negocjacje, musimy mieć świadomość, że dla Austrii- kraju nie należącego do NATO i nie angażującego się w konflikty- zdolność do bycia bezstronnym gospodarzem rozmaitych rozmów międzynarodowych jest jednym z kluczowych atutów w polityce zagranicznej. Pozwala on temu niezbyt dużemu krajowi na odgrywanie istotnej roli w świecie. Zatem nie ma większych szans na zaangażowanie się Austrii w kwestie obronne, tak istotne dla Polski, obawiającej się rosyjskiej agresji. Warto dodać, że potencjalny koalicjant Kurza, Wolnościowa Partia Austrii, jest otwarcie prorosyjska, poparła nawet aneksję Krymu. Problem Polski w kontekście zagrożenia rosyjskiego jest zresztą większy, bo i w Grupie Wyszehradzkiej równie trudno dziś znaleźć nastawionych antyrosyjsko przywódców: Węgrzy współpracują z Putinem, Słowacja od dawna orientuje swoją politykę na Moskwę, a partia, która zwyciężyła wybory w Czechach (ANO) również zapowiada wzmocnienie relacji z Rosją.

Trzecim problemem mogą się okazać różnice gospodarcze: Austria jest rozwiniętym państwem opiekuńczym, podczas gdy kraje V4 wciąż mają przed sobą długą drogę, by upodobnić się do zachodu Europy w kwestii zarobków, świadczeń społecznych, czy jakości infrastruktury.

Różnice dotyczą też stosunku do unijnego budżetu: Austria jest płatnikiem netto, podczas gdy kraje V4 wciąż są jednymi z głównych odbiorców wspólnotowych środków. Podobnie jak w przypadku euro, Kurz więcej wspólnych tematów znajdzie z przywódcami rozwiniętych krajów Zachodu, niż z tymi w Europie Środkowej i Wschodniej.

Czwarta kwestia dotyczy samej Unii Europejskiej. Podczas gdy przywódcy w Budapeszcie i Warszawie mają ostatnio dość burzliwe relacje z Brukselą (wkrótce podobny los może spotkać Pragę), Kurz wciąż prezentuje stanowczo proeuropejską postawę. Już po wyborach potwierdził swoje poparcie dla dalszej unijnej integracji, a także wolę kontynuowania współpracy z Francją i Niemcami. Oświadczył też, że Austria nie dołączy do Grupy Wyszehradzkiej ani żadnego podobnego przymierza, a jej celem będzie podtrzymanie dobrych relacji zarówno ze Wschodem, jak i z Zachodem, bez niepotrzebnego eskalowania napięcia.

W tym momencie nowa Grupa Wyszehradzka, do której należałaby także Austria, wydaje się niemożliwa. Wiedeń wciąż chce pozostać neutralny, niezaangażowany, otwarty na dialog i współpracę z największymi państwami europejskimi.

Jeśli dodamy do tego prezydencję w Unii, którą Austria obejmie w drugiej połowie 2018 roku, antyeuropejski zwrot Kurza wydaje się mało prawdopodobny.

Bruksela i Wiedeń- szorstka przyjaźń?

Jednak podczas gdy intencje Austrii prezentują się klarownie, trudno powiedzieć to samo o Unii Europejskiej. Stanowisko Kurza w sprawie imigracji stoi w sprzeczności ze strategią wybraną przez Angelę Merkel. Sama Merkel jest z kolei bardziej wrogo nastawiona do nowego austriackiego lidera, niż do poprzedniego kanclerza Kerna. Trudno przewidzieć jak ułożą się relacje austriacko-niemieckie, zwłaszcza że wciąż nie wiemy, kto będzie rządził w Berlinie. Rozmowy koalicyjne pomiędzy zwycięską CDU, jej bawarską odnogą CSU, liberałami z FDP i Partią Zielonych nie przyniosły rezultatu, po tym jak liberałowie zdecydowali się zerwać negocjacje. Obecnie możliwe wydają się dwie opcje: odnowiona koalicja CDU/CSU z socjaldemokratami (SPD), albo przedterminowe wybory. Tuż po wyborach SPD wykluczyło możliwość ponownej koalicji, ale groźba ponownych wyborów może nakłonić partyjnych liderów do zmiany zdania. W proces budowania porozumienia zaangażował się prezydent Frank-Walter Steinmeier z SPD, na sformowanie koalicji naciskają też unijni przywódcy. Jeśli presja na SPD okaże się skuteczna i nowy rząd jednak powstanie, prawdopodobnie pojawi się konflikt pomiędzy Niemcami i Austrią, co może popchnąć Kurza w kierunku Orbana i Kaczyńskiego. Wspólna opozycja wobec dominacji Niemiec jest możliwa, zwłaszcza w kwestii polityki imigracyjnej.

Jest jeszcze jeden problem. Sam Kurz ma złą prasę w Europie Zachodniej, ale jest ktoś, o kim pisze się znacznie gorzej: to jego potencjalny koalicjant – Austriacka Partia Wolnościowa. Pozornie może ona przypominać niemiecką AfD, czy holenderską PVV, ale FPŐ ma znacznie dłuższą historię. Założona w latach 50. przez byłych nazistów, jest obecna w austriackiej polityce od ponad pół wieku. Kiedy ostatni raz weszła do koalicji rządowej po wyborach w 1999 roku, wzbudziło to sprzeciw państw Unii Europejskiej i doprowadziło do sankcji wymierzonych w Austrię. Czy istnieje szansa, że ten scenariusz się powtórzy? Unia Europejska rozrosła się od tego czasu i nie jest już tak homogeniczna. Sankcje wymagałyby akceptacji ze strony pozostałych członków UE i dlatego raczej nie zostaną uruchomione – przypadek Polski pokazuje to ponad wszelką wątpliwość. Każda akcja wymierzona w rząd ŐVP-FPŐ zostałaby zablokowana przez Warszawę, Budapeszt, a być może i Pragę. Mogłaby także popchnąć Austrię do zacieśnienia relacji z państwami V4, a to bardzo niepokojąca wizja dla europejskich przywódców.

W Polsce i na Węgrzech politycy partii rządzących będą uważnie obserwować, jak ułożą się relacje pomiędzy nowym austriackim kanclerzem a zjednoczoną Europą. Aby utrzymać poparcie w sondażach, Kurz będzie zmuszony wypełnić przedwyborcze obietnice dotyczące polityki imigracyjnej.

Jeśli Unia Europejska zechce podtrzymać współpracę z Austrią, będzie również zmuszona do zaakceptowania działań Kurza, a więc i złagodzenia stanowiska wobec Polski i Węgier w kwestii uchodźców.

Zwłaszcza, że do listy problemów już wkrótce może dołączyć słynący z anty-imigranckiej retoryki Andrej Babiš. Wydaje się prawdopodobne, że w tej sytuacji UE będzie zdecydowana utrzymać bardziej umiarkowanego Kurza po swojej stronie, by pomógł im w porozumieniu się z krajami Europy Wschodniej. A na to właśnie liczy sam Kurz.

Jednorazowe sojusze, nie stabilny front

Podsumowując: Austria nie dołączy do Grupy Wyszehradzkiej. Zbyt wiele różni ją od krajów tworzących tę inicjatywę. Sam Sebastian Kurz jest temu przeciwny. Jego celem jest utrzymanie Austrii z dala od wewnątrzunijnego konfliktu. Wciąż jednak nie jest jasne, czy to mu się uda, jeśli rzeczywiście dokona zmian w polityce imigracyjnej swojego kraju, wbrew woli czołowych państw Unii. Konflikt wydaje się możliwy, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych nieporozumień między Kurzem a Angelą Merkel.

Także koalicja młodego austriackiego polityka z FPŐ budzi wiele wątpliwości w Europie i może doprowadzić do działań wymierzonych w Austrię, co z kolei może wpłynąć na zbliżenie pomiędzy Austrią a V4. Kluczowy wydaje się tu wynik kryzysu koalicyjnego w Niemczech i przyszłości przywództwa w UE. Zatem o ile przyłączenie się Austrii do V4 nie jest prawdopodobne, państwa te mogą współpracować na forum unijnym, zwłaszcza w kwestiach dotyczących uchodźców i imigracji, bezpieczeństwa, wspólnych granic oraz równoważenia niemieckiej dominacji. Trzeba jednak zaznaczyć, że będą to krótkie i celowe koalicje, a nie stabilny, wspólny front.

Podziel się artykułem:

Andrzej Kohut
Absolwent amerykanistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. W przeszłości związany z kilkoma stacjami radiowymi.

Napisaliśmy już 2173 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Prosta regulacja, wprost uprawniająca samorząd do skierowania środków na dowozy uczniów do organizacji transportu regularnego, będzie dużym krokiem ku likwidacji transportowych „białych plam”.

6 pomysłów na walkę z wykluczeniem transportowym

6 pomysłów na walkę z wykluczeniem transportowym

Bartosz  Jakubowski

O śmierci żydowskich bojowników z warszawskiego getta Woliński mówił tak: „Bolałem nad śmiercią każdego z tych ludzi. Takich szanownych. Takich bohaterskich. Takich polskich”.

Lewa strona odpowiada: Henryk Woliński

Lewa strona odpowiada: Henryk Woliński

Bartosz Wójcik

W latach 1993-2016 pozamiejski regularny transport autobusowy stracił prawie 3/4 klientów, przy spadku dostępności oferty o ok. 50%.

Publiczny transport zbiorowy w Polsce. Studium upadku

Publiczny transport zbiorowy w Polsce. Studium upadku

Bartosz  Jakubowski
Następny artykuł:

Dobre pomysły PiS na wybory w samorządach rozjeżdża „legislacyjne pendolino”

Dobre pomysły PiS na wybory w samorządach rozjeżdża „legislacyjne pendolino”