Nowy koalicjant Angeli Merkel? Sylwetka Wolnej Partii Demokratycznej

Michael Richter | 23-09-2017 12:10:28 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Nowy koalicjant Angeli Merkel? Sylwetka Wolnej Partii Demokratycznej
Eoghan OLionnain/flickr.com

Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Prawdziwym zwycięzcą niedzielnych wyborów do Bundestagu może okazać się nie Angela Merkel i Martin Schulz, lecz Christian Lindtner i jego Wolna Partia Demokratyczna. Ugrupowanie, która jeszcze cztery lata temu znalazło się pod wyborczym progiem, dzisiaj wyrasta na partię „trzeciej drogi”, przedstawiając się jako alternatywa dla niemieckiego sporu euroentuzjastów z eurosceptykami.

Wolna Demokratyczna Partia (Freie Demokratische Partei, FDP) to ugrupowanie z historią- po II wojnie światowej nie było partii, która częściej wchodziłaby w skład koalicji rządzącej. Jeszcze w 2009 roku FDP z poparciem blisko 15% wyborców znalazła się w Bundestagu, a następnie w rządzie Angeli Merkel. Tylko z tej obecności niewiele wynikło. Liberałowie skupieni w kampanii na gospodarce, ze swoich postulatów zrealizowali tylko… obniżkę podatków dla hotelarzy. Taki obrót spraw umocnił jeszcze ich wizerunek partii „klasowej”, nie mającej nic do zaoferowania ludziom, którzy nie są przedsiębiorcami. Wkrótce w ugrupowaniu rozpoczęły się walki frakcyjne. FDP zaczęła także tracić miejsca w parlamentach regionalnych. W 2013 roku liberałowie znaleźli się 0,2% pod progiem wyborczym do Bundestagu. Chlubna historia partii okazała się niewystarczająca.

Jak feniks z popiołów

Rok 2016, wybory do parlamentu regionalnego w Nadrenii Północnej Westfalii przez wielu komentatorów wskazywane jako główny sprawdzian przed wyborami do Bundestagu w 2017. FDP zdobywa najwyższe poparcie w historii i razem z CDU zastępuje socjaldemokratów z SPD i Partię Zielonych na fotelach rządzących. Podobny scenariusz zostaje zrealizowany w Szlezwik-Holsztynie- FDP wykręca tam dwucyfrowy wynik i tworzy koalicję z CDU i Zielonymi, odsyłając SPD do ławek opozycji.

Symbolem tego odrodzenia staje się jeden człowiek- Christian Lindner. W 2011 roku obecny przewodniczący FDP zrezygnował z funkcji sekretarza generalnego partii w proteście przeciwko braku silnego przywództwa i spójnej strategii politycznej. Nie chcąc uczestniczyć w frakcyjnej wojnie, odszedł do polityki regionalnej. Rok później uzyskał przyzwoity wynik w wyborach regionalnych właśnie w Nadrenii- Północnej Westfalii. Po druzgocącej porażce w 2013 roku przejął ostatecznie stery w partii. Cztery lata później w wyborach na przewodniczącego partii zdobył poparcie 91% delegatów- w ten sposób problem słabego przywództwa został rozwiązany.

Ani euroentuzjaści, ani eurosceptycy

Nowy lider zmienił także programowy profil partii. FDP nie jest już dłużej ugrupowaniem samych przedsiębiorców. Liberałowie odzyskali medialne życie pozycjonując się jako partia „trzeciej drogi” w sporze euroentuzjastów z eurosceptykami, jaki wybuchł w związku z kryzysem uchodźczym.

Lindner krytykuje Angelę Merkel za politykę „otwartych drzwi” jako fałszywie liberalną, bo nieprzemyślaną, pełną chaosu, a w konsekwencji nie dającą przybywającym do Niemiec imigrantom prawdziwej wolności i bezpieczeństwa. W zamian lider FDP postuluje sięgnięcie po wzorce kanadyjskie i reformę systemu migracyjnego Niemiec, tak aby o legalny pobyt na terenie kraju mogli ubiegać się wszyscy chętni, którzy byliby weryfikowani przez pryzmat wieku, edukacji, wykształcenia zawodowego i znajomości języka.

Lindner zdaje sobie sprawę, że takie rozwiązania wymagają także reformy polityki migracyjnej Unii Europejskiej. W tym zakresie lider liberałów postuluje zasadnicze wzmocnienie kontroli granic zewnętrznych UE poprzez wzmocnienie agencji Frontex: zwiększenie liczebności personelu, modernizację wyposażenia i zwiększenie jej budżetu, połączone z poddaniem agencji silniejszej kontroli ze strony Parlamentu Europejskiego. Wzmocnieniu Frontexu miałoby towarzyszyć utworzenie na granicach zewnętrznych UE tzw. hot spotów- miejsc, gdzie migranci mogliby składać wnioski o udzielenie azylu. Jednocześnie Lindner opowiada się za mechanizmem automatycznej relokacji uchodźców w oparciu o odpowiedni algorytm uwzględniający takie czynniki jak wielkość PKB na mieszkańca czy liczbę ludności danego państwa UE. Co ciekawe, ci, którzy relokacji się sprzeciwiają, mieliby w zamian wpłacać pieniądze na specjalnie utworzony fundusz wspierające te kraje, które na przyjęcie migrantów się zdecydowały.

Liberałowie próbują znaleźć „trzecią drogą” także w odniesieniu do wizji przyszłości integracji europejskiej. Z jednej strony popierają pomysł wspólnej armii europejskiej i intensyfikacji współpracy w ramach unijnej polityki obrony. Z drugiej- odrzucają zdecydowanie koncepcję powołania „ministra finansów strefy euro”.

Trzy wyzwania dla przyszłości Niemiec

„German mut” („niemiecka odwaga”)- tak brzmi główny slogan wyborczy Wolnej Partii Demokratycznej. FDP zachowując stare liberalne przekonania gospodarcze (wolność gospodarcza, obniżenie podatków, ograniczenie subwencji budżetowych), stara się jednocześnie pozycjonować jako „partia przyszłości”. To ma odróżnić ich od skupionej na obronie status quo partii chadeckiej Angeli Merkel i postulującej zwiększone transfery socjalne SPD Martina Schulza.

FPD swój program polityki wewnętrznej streszcza w haśle „Globalizacja, digitalizacja, zmiany demograficzne”.

Globalizacja odnosi się do kluczowego z punktu widzenia niemieckiej gospodarki zagadnienia eksportu. W związku z tym liberałowie zdecydowanie opowiadają się za swobodą handlu zagranicznego, z niepokojem spoglądając na rożne autarkiczne pomysły gospodarcze i ograniczenia handlu międzynarodowego, który ich zdaniem buduje siłę niemieckiej gospodarki. W związku z tym nie może dziwić poparcie FDP dla umowy TTIP, a także chęć zawarcia podobnych porozumień z innymi państwami.

Pod hasłem digitalizacji kryje się postulat rozbudowania sieci szybkiego Internetu w kraju. Dzisiaj Niemcy plasują się pod tym względem dopiero na 25 miejscu na świecie, co zdaniem FPD jest porażką, bo infrastruktura internetowa jest kluczowa z punktu widzenia budowy gospodarki opartej na wiedzy. Stąd postulat utworzenia ministerstwa digitalizacji. Jednocześnie innowacyjna gospodarka oparta na wiedzy wymaga wysokiej jakości edukacji publicznej. Z tego powodu liberałowie postulują zwiększenie nakładów, tak aby Niemcy znalazły się w pierwszej piątce krajów OECD pod względem publicznych wydatków na edukację w relacji do PKB.

Według prognoz OECD w 2030 roku na 100 pracujących będzie przypadać 70 emerytów- w 2015 przypadało ich… 35. Tak gwałtowny wzrost liczby emerytów w tak krótkim okresie czasu wymaga zdaniem partii Lindtnera radykalnych rozwiązań. Liberałowie opowiadają się za wprowadzeniem elastycznego czasu przechodzenia na emeryturę od 60 roku życia wraz ze zniesieniem wszelkich ograniczeń odnośnie dorabiania. Sama emerytura jest określona jako „emerytura według zasady konstrukcji modułowej”, zakładająca równorzędność trzech filarów emerytalnych: emerytury państwowej, zakładowej i prywatnej (opartej na własnych oszczędnościach), co oznacza wzmocnienie roli emerytury zakładowej i prywatnych oszczędności.

Ostatnia prosta

Ostatnie sondaże przedwyborcze dają FPD pomiędzy 9% a 11% poparcia, co sytuuje ich na trzecim lub czwartym miejscu (liberałowie idą łeb w łeb z Alternative für Deutschland). Kluczowe znaczenie mają jednak dwa inne czynniki. Po pierwsze, dwaj liderzy sondaży, chadecy Angeli Merkel i socjaldemokraci Martina Schulza wykluczają raczej koalicję zarówno z AfD, jak lewicową Die Linke (piąte miejsce w wyścigu wyborczym). Po drugie, sondaże wskazują, że scenariusz kolacji CDU/CSU+SPD+FPD cieszy się największym poparciem społecznym (28,2% głosów respondentów), z dużą przewagą na drugim preferowanym scenariuszem: SPD, Die Linke, Zieloni. Co istotne, „wielka koalicja” CDU/CSU-SPD ma tylko 9,2% poparcia, co może sugerować, że czeka nas właśnie rząd złożony z trzech partnerów, a taki scenariusz faworyzuje właśnie liberałów Lindnera.

Podziel się artykułem:

Michael Richter
Student ekonomii międzynarodowej i polityki na University College London. Stypendysta i współpracownik Fundacji Konrada Adenauera.

Napisaliśmy już 2074 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

„Postmaterialistyczny zwrot” może okazać się szczególnie wartościowy z perspektywy zbliżających się wyborów samorządowych.

PiS idzie po nowe mieszczaństwo

PiS idzie po nowe mieszczaństwo

Bartosz Brzyski

Wasz premier, nasz Sejm – zdaje się mówić Jarosław Kaczyński do „pozytywistów”, „reformatorów” czy „gołębi” z obozu rządzącego.

Wasz premier, nasz Sejm

Wasz premier, nasz Sejm

Krzysztof Mazur

Czas na nowe otwarcie w polityce historycznej: zbudujmy pozytywistyczne Muzeum Cywilizacji w Łodzi.

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Polska potrzebuje topowych uczelni zawodowych

Polska potrzebuje topowych uczelni zawodowych