Kolegia szansą na wydobycie potencjału polskich naukowców

Radosław Rybkowski | 20-09-2017 10:49:46 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Kolegia szansą na wydobycie potencjału polskich naukowców
epositphotos.com

Projekt „Konstytucji dla Nauki” tworzy zupełnie nowe uwarunkowania dla funkcjonowania uczelni. Już nie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, lecz same uczelnie będą decydować w statutach o swojej strukturze. Rozwiązanie to daje ogromną szansę na lepsze wykorzystanie potencjału polskich uczonych, pracujących w kraju i za granicą. Jednym ze sposobów wydobywania tego potencjału jest postulowane przez Klub Jagielloński wprowadzenie możliwości tworzenia na uczelniach kolegiów, czyli oddolnych inicjatyw pracowników akademickich. Jesteśmy przekonani, że kolegia mogą odegrać ważną rolę w procesie odbudowy prestiżu naszych uniwersytetów na arenie międzynarodowej.

Zaprezentowany w czasie Narodowego Kongresu Nauki w Krakowie projekt ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce” w sposób zasadniczy zmienia obecną strukturę polskich uczelni. Jedynymi organami uczelni stają się: rada uczelni, rektor oraz senat. Tym samym z ustawowo określanej struktury znikają dziekani oraz wydziały (tzw. podstawowe jednostki organizacyjne). Zgodnie z zapisami projektu wewnętrzna struktura uczelni i jej podział na mniejsze jednostki ma być określona na podstawie nowego statutu uczelni (ze względu na wprowadzane zmiany, każda szkoła wyższa będzie zmuszona do równie radykalnej zmiany swoich statutów). Co prawda może się okazać, że większość uczelni pozostanie przy tradycyjnych nazwach takich jak „wydział” oraz „dziekan”, jednak tego rodzaju ukłon w stronę tradycji nie zmieni istoty reformy organizacyjnej ‒ ani wydział, ani rada wydziału, ani dziekan nie będą posiadali ustawowych uprawnień do podejmowania decyzji. Choćby ze względu na wyraźnie zapisaną w ustawie zasadę domniemania kompetencji rektora do podejmowania wszelkich decyzji dotyczących uczelni (za wyjątkiem tych, które wprost zostały w ustawie przypisane innemu organowi), ewentualni dziekani będą działać tylko i wyłącznie jako pełnomocnicy rektora.

Założenia „Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce” wyraźnie dążą do scentralizowania podejmowania strategicznych decyzji. Jednocześnie pozostawiają uczelniom daleko większą swobodę w organizowaniu pracy naukowej i dydaktycznej.

To one same w swoich statutach muszą podjąć decyzję o tym, jak będzie wyglądała ich struktura i w jaki sposób jej pracownicy będą mogli realizować swoje pasje badawcze czy dydaktyczne. Klub Jagielloński już w 2016 roku, zanim rozpoczęły się burzliwe dyskusje w ramach Narodowego Kongresu Nauki, sugerował, że rozwiązaniem usprawniającym działanie uczelni może stać się kolegium. Zgodnie z naszą propozycją kolegia nie są się jakimiś „superwydziałami”, ale korporacją nauczycieli akademickich związanych zainteresowaniami badawczymi i prowadzącymi wspólnie dydaktykę. Warunkiem koniecznym do wprowadzenia kolegiów było rozdzielenie funkcji badawczo-dydaktycznej od administracyjnej, i na szczęście taki zapis znalazł się w projekcie ustawy.

Współczesne szkolnictwo wyższe niejednokrotnie doświadcza zupełnie sprzecznych oddziaływań. Z jednej strony nikt poważny nie zaprzeczy, że podstawą sukcesu w nauce jest współpraca i to najlepiej międzynarodowa. Przekraczanie ograniczeń pojedynczej dyscypliny naukowej staje się kluczem do lepszego rozumienia otaczającego świata i budowania stabilnej przyszłości. Z drugiej strony, administracyjne wymagania obiektywnych i bezosobowych ewaluacji prowadzą w istocie do atomizacji i zaniku dawnych form współpracy przy podejmowaniu wyzwań badawczych i edukacyjnych. A to z kolei wiedzie ostatecznie do zmniejszenia aktywności tak naukowej, jak i dydaktycznej.

Polscy pracownicy naukowo-dydaktyczni powinni mieć prawo do podejmowania wyzwań, które odpowiadają ich potrzebom i ambicjom, wychodząc jednocześnie naprzeciw oczekiwaniom społecznego otoczenia uczelni.

Wobec postępującej interdyscyplinarności badań w uczelniach bardzo często trudno o znalezienie miejsca, gdzie osoby z różnych wydziałów, reprezentujące różne dyscypliny mogą zjednoczyć swoje wysiłki dla zrealizowania własnych planów naukowych i dydaktycznych, z korzyścią dla działania oraz prestiżu uczelni. Jeśli kolegia mają spełnić swoje zadanie, to przyszłe statuty uczelni powinny zapewnić możliwość ich powoływania w drodze oddolnej inicjatywy określonej, minimalnej liczby pracowników akademickich, do czego zachęcamy władze wszystkich uczelni w Polsce.

Ze względu na ten oddolny charakter, kolegium ma w swoich założeniach do zrealizowania pewien konkretny pomysł badawczy lub dydaktyczny. Jako dobrowolna korporacja pracowników uczelni, kolegium jest ze swej natury tworem tymczasowym, choć może się okazać, że będzie dobrze działać przez dziesięciolecia i stworzy własną marką (a może i akademickie rytuały), oczywiście jeśli podjęte badania i programy nauczania znajdą odpowiedni oddźwięk wewnętrzny (zainteresowanie studentów) i zewnętrzne (grantowe) wsparcie. Kolegium powinno być zatem ułatwieniem dla działań zaangażowanych osób, a nie kolejnym ciałem, z którym władze uczelni będą musiały negocjować wyznaczanie celów działania, a potem podejmowanie kluczowych decyzji.

Należy podkreślić, że kolegium jako zespół dydaktyków i badaczy połączonych wspólnym celem jest chyba najwłaściwszym sposobem sprawdzenia, na ile pasje pracowników uczelni mogą doprowadzić do trwałych efektów. Kolegium, które nie jest prostym zastąpieniem obecnych wydziałów, może łatwo ulec samorozwiązaniu po osiągnięciu zakładanych celów, jak na przykład zrealizowaniu konkretnego projektu badawczego. I dlatego w żaden sposób nie stanie się konkurencją dla wydziałów w ich obecnej formie. Ewolucyjność i elastyczność tego rozwiązania to dodatkowy powód, dla którego warto przemyśleć jego wprowadzenie. Zwłaszcza, że polskie uczelnie z pewnością zatrudniają wielu znakomitych i ambitnych naukowców i nauczycieli, którym po prostu czasem trudno odnaleźć skuteczne sposoby optymalnego wykorzystania własnych talentów i zasobów uczelni. Nie wspominając o tym, że kolegia mogą stać się także szansą na powrót wielu wybitnych naukowców, których wyjechali z Polski ze względu na brak możliwości rozwoju.

Podziel się artykułem:

Radosław Rybkowski
Doktor habilitowany nauk społecznych. Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. szkolnictwa wyższego. Adiunkt w Instytucie Amerykanistyki i Studiów Polonijnych. Od stycznia 2016 roku członek Polskiej Komisji Akredytacyjnej w zespole nauk społecznych i prawnych.

Napisaliśmy już 2074 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

„Postmaterialistyczny zwrot” może okazać się szczególnie wartościowy z perspektywy zbliżających się wyborów samorządowych.

PiS idzie po nowe mieszczaństwo

PiS idzie po nowe mieszczaństwo

Bartosz Brzyski

Wasz premier, nasz Sejm – zdaje się mówić Jarosław Kaczyński do „pozytywistów”, „reformatorów” czy „gołębi” z obozu rządzącego.

Wasz premier, nasz Sejm

Wasz premier, nasz Sejm

Krzysztof Mazur

Czas na nowe otwarcie w polityce historycznej: zbudujmy pozytywistyczne Muzeum Cywilizacji w Łodzi.

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Polskie uczelnie potrzebują pozytywnego wstrząsu

Polskie uczelnie potrzebują pozytywnego wstrząsu