Tadeusz Tański. Zapomniany geniusz motoryzacji

Tomasz Turejko | 20-05-2017 10:20:23 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Tadeusz Tański. Zapomniany geniusz motoryzacji
http://www.samolotypolskie.pl

Nie ubierał się elegancko, stronił od alkoholu i papierosów, a rysunki techniczne szkicował na serwetkach warszawskich kawiarni. W wieku 23 lat skonstruował największy wówczas na świecie lotniczy silnik dwunastocylindrowy. Pięć lat później zdołał zaprojektować pierwszy produkowany „seryjnie” polski samochód pancerny. Przed ukończeniem trzydziestego roku życia Tadeusz Tański mógł poszczycić się dorobkiem, którego większość inżynierów nie osiągnęła przez całe życie. A największe sukcesy były dopiero przed nim.

Tadeusz Tański urodził się w 1892 roku. Jego ojciec, Czesław, był pionierem polskiego lotnictwa i konstruktorem pierwszego polskiego szybowca. W 1909 roku Tadeusz trafił do Francji, gdzie rozpoczął studia w paryskiej Szkole Elektrycznej. Po ich ukończeniu pracował dla firm francuskich i brytyjskich, tworząc sprężarki i silniki do samolotów. W 1916 roku, w wieku zaledwie 23 lat, zbudował (największy wówczas na świecie) dwunastocylindrowy silnik o mocy 520 KM, a dwa lata później silnik gwiaździsty „Wir”, potrzebny do napędu lekkich samolotów.

Wojna matką wynalazków

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Tański wrócił do kraju i od 1919 roku pracował w Sekcji Samochodowej Ministerstwa Spraw Wojskowych. Wtedy też pojawiły się u niego (trochę szalone) pomysły skonstruowania pierwszego, zbudowanego całkowicie z polskich elementów, samochodu osobowego. Marzenie szybko jednak zostało zweryfikowane przez brutalną rzeczywistość. Latem 1920 roku Armia Czerwona pędziła niczym huragan w stronę Wisły, pustosząc całe Kresy Wschodnie Rzeczpospolitej. Stało się jasne, że wkrótce w boju o Warszawę rozstrzygną się losy odzyskanej niedawno niepodległości. W tych okolicznościach inżynier Tański z własnej inicjatywy rozpoczął tworzenie projektu polskiego samochodu pancernego.

Co ciekawe, nie była to pierwsza taka konstrukcja, która wyszła z polskiego warsztatu. Pierwszy polski samochód pancerny powstał już w listopadzie 1918 roku w trakcie Obrony Lwowa. „Tank Piłsudskiego” (jak nazwano ten improwizowany wóz bojowy) został skonstruowany przez profesora Antoniego Markowskiego i wziął udział w listopadowych walkach z Ukraińcami.

Pojazd Tańskiego miał być jednak o wiele skuteczniejszy niż improwizowane lwowskie pojazdy bojowe. Swoją konstrukcję polski inżynier oparł na podwoziu rewelacyjnego Forda T.

Projekt nowego samochodu pancernego był zrealizowany tak, jak wszystkie późniejsze wynalazki Tańskiego – jego konstrukcja była wyjątkowo prosta, co pozwalało na jego szybką produkcję i stosunkowo łatwą naprawę. Efekt? Pierwszy prototyp Forda FT-B (jak nazwał swój pojazd Tański) powstał w połowie czerwca 1920 roku, zaledwie po dwóch tygodniach od zakończenia projektu. Kilka dni później pierwsze dwa wozy bojowe były już na froncie.

Po miesiącu dołączyły kolejne cztery. W sumie do końca wojny wyprodukowano 16 (lub 17) sztuk i wszystkie wzięły udział w walkach. Pojazd Tadeusza Tańskiego był zatem pierwszym „seryjnie” produkowanym polskim samochodem pancernym. Podziw jest tym większy, że zbudowano go w zaledwie dwa tygodnie, a konstruktor nie miał ukończonych jeszcze 30 lat. Wielka kariera stała przed inżynierem Tańskim otworem.

Polski samochód do złożenia jednym kluczem

Po zakończeniu wojny Tański powrócił do pracy inżynierskiej, a w 1922 roku znalazł zatrudnienie w Centralnych Warsztatach Samochodowych w Warszawie (CWS). Do firmy Tańskiego ściągnął równie ambitny dyrektor zakładu, Kazimierz Meyer. Podobnie jak Tański marzył on o stworzeniu całkowicie polskiego samochodu osobowego. To właśnie Meyer miał swego czasu powiedzieć o decydentach, którzy sprzeciwiali się budowie polskiego samochodu: „Niektóre osoby biegały kiedyś za tramwajem we Lwowie, a dzisiaj ministerialne d… nie chcą jeździć polskimi samochodami”. Z połączenia dwóch tak ekscentrycznych umysłów musiało wyjść techniczne arcydzieło. Jak się później okazało, nie trzeba było na nie długo czekać.

Konstrukcję „polskiego samochodu” Tański rozpoczął od silnika. Dość szybko opracował prototyp czterocylindrowego silnika o pojemności 3 litrów i mocy 61 KM. Konstrukcja ta była fenomenem na skalę światową. Do montażu potrzebny był dosłownie jeden klucz płaski – z jednej strony „dziesiątka”, z drugiej „osiemnastka” (jedynie do wkręcania i wykręcania świec niezbędny był drugi klucz). Pomimo prostoty silnik chodził znakomicie. Konstrukcja tego ewenementu na skalę światową zajęła polskiemu inżynierowi jedynie… rok.

Kiedy wydawało się, że Tański osiągnął szczyt swoich konstrukcyjnych możliwości, postanowił jeszcze raz wprawić w osłupienie swoich współpracowników z warsztatu, kiedy skonstruowany przez niego rok później samochód osobowy CWS T-1 również można było złożyć i rozłożyć… jednym kluczem. Tym samym w roku 1924 polscy inżynierowie samodzielnie skonstruowali samochód, do którego naprawy narzędzia można było zmieścić w jednej kieszeni. O ile pewne rzeczy w przemyśle samochodowym diametralnie uległy zmianie od roku 1924, to niektóre – jak się wydaje – pozostały niezmienne do dzisiaj. Chociaż konstrukcja samochodu była już gotowa do produkcji, to Ministerstwo Spraw Wojskowych długo zwlekało z zatwierdzeniem projektu auta. Powód przedstawił jeden z inżynierów CWS, Tadeusz Paszewski:

„Nastąpiła nieoczekiwana reakcja. Oburzano się, że jakaś grupa ludzi, nazwanych »szaleńcami«, ośmieliła się rzucić rękawicę przyszłej wytwórczości, że ośmieliła się stworzyć własny projekt, używając krajowych materiałów, że ośmieliła się zbudować polski silnik bez pomocy z zewnątrz, wmontować go na przerobione podwozie marki Dodge, wziąć udział w rajdzie i uzyskać nagrodę sportową. Rozpoczęły się poważne lamenty, które doprowadzają do tego, że inż. kpt. Meyer ma być postawiony w stan oskarżenia za nadużycie władzy”.

Samochód Tańskiego został dopuszczony do produkcji dopiero w 1928 roku. Samochód był rewelacyjny. Pasował niemal idealnie do nie najlepszych polskich dróg, a prosta konstrukcja pozwalała dokonać niezbędnych napraw nawet laikom. Na karcie z prospektu reklamowego samochodów osobowych CWS można było przeczytać, że samochód Tańskiego „wykonany jest całkowicie w kraju – z krajowych surowców i półfabrykatów i jest specjalnie przystosowany do polskich warunków drogowych”. Nic więc dziwnego, że jeden z pierwszych egzemplarzy zamówił sam prezydent Ignacy Mościcki. Zdecydowaną większość samochodów kupiła administracja i wojsko.

Motoryzacyjne sny o potędze przerwane przez Hitlera

Sam samochód niestety nie wystarczył, by podbić rynek w Polsce (o Europie nie mówiąc). Zakłady CWS (przemianowane w 1928 roku na Państwowe Zakłady Inżynierii) nie były w stanie rozwinąć produkcji na masową skalę. Ponadto problemem był fakt, że samochód, chociaż bardzo funkcjonalny i innowacyjny, był niestety stosunkowo drogi. Projekt dobił ostatecznie krach na giełdzie w 1929 roku.

Szukając możliwości na rozwój przemysłu i motoryzacji w Polsce, w 1931 roku zawarto umowę z włoskim Fiatem. Turyński koncern w umowie licencyjnej zgodził się na produkcję samochodu osobowego Fiat 508 pod warunkiem, że PZI. zaprzestaną produkcji rodzimych aut osobowych. Tym samym w 1931 roku z taśm produkcyjnych zjechało ostatnie 60 egzemplarzy CWS T-1. Do tego czasu wyprodukowano ok. 800 sztuk tych samochodów. Do jego produkcji już nigdy później niestety nie powrócono.

Okres panowania obcych marek nie miał jednak trwać długo.

Pod koniec lat 30. polski przemysł motoryzacyjny miał odbić się od dna. Wraz z rozbudową przemysłu, rozpoczęto potajemnie konstrukcje polskich samochodów osobowych. Do najlepiej zapowiadających się projektów należał zaprojektowany w katowickiej Hucie Pokój w 1938 roku samochód Radwan – „polski garbus”, samochód dla ludu, który miał wejść do masowej produkcji zaraz po wygaśnięciu umowy z Fiatem.

Innym polskim samochodem był PZInż 403 Lux-Sport zbudowany w 1936 roku. Ten polski luksusowy samochód, zwany niekiedy „przedwojennym Maybachem”, miał wejść do seryjnej produkcji również po wygaśnięciu umowy z włoskim koncernem. Oba projekty zapowiadały się imponująco i mogły stanowić realną konkurencję dla samochodów z zagranicznych przedsiębiorstw. Niestety żaden z nich nie doczekał się realizacji, bowiem umowa licencyjna z Fiatem miała wygasnąć dopiero w 1941 roku.

Szalony przez wielkie „S”

W latach 30. Tadeusz Tański nie zaprzestał konstruowania nowych wynalazków. Był inżynierem równie wybitnym, co ekscentrycznym. Swoje wyliczenia mierzył „na oko”, a rysunki techniczne sporządzał w wolnych chwilach na serwetkach warszawskich kawiarni. Tym, co motywowało Tańskiego do pracy, była przyjemność tworzenia. Polski inżynier nie zajmował się wyłącznie konstruowaniem silników samochodowych. Z wielką pasją zajmował się wszelkimi urządzeniami technicznymi. Dla żony opracował urządzenie do automatycznego wywoływania zdjęć, a dla swojego przyjaciela udoskonalił samolot, którego zresztą później sam nauczył się pilotować.

Tański był typem człowieka, który pracował jak chciał i kiedy chciał, czym notorycznie denerwował swoich przełożonych. Znana jest historia z produkcji samochodu CWS, kiedy do finalizacji całego projektu brakowało jedynie skrzyni biegów. Wtedy Tański z tylko dla siebie zrozumiałych powodów stwierdził, że projektu póki co ukończyć nie zamierza.

Dyrektor Meyer miał wówczas zamknąć Tańskiego w gabinecie na całą noc, by zmusić go do przygotowania brakującego elementu nowego samochodu. Tański spędził w gabinecie całą noc. Nad ranem pokazał dyrektorowi Meyerowi owoc swojej całonocnej pracy – stos damskich apaszek pomalowanych przez Tańskiego w kolorowe wzorki.

Jaka była reakcja dyrektora zakładu można się tylko domyślać. W każdym razie Tański ponownie zamknął się w gabinecie i po kilku godzinach zaprezentował projekt skrzyni biegów do nowego samochodu. Podobnie jak każda inna jego część, była oczywiście bardzo dobra.

Geniusz przez wielkie „G”

Przez swój ekscentryczny sposób bycia Tadeusz Tański miał często problemy ze znalezieniem stałej, dobrze płatnej pracy. Środki do życia otrzymywał z konkursów, których wygrywanie nie sprawiało mu wielkich trudności. Pewnego razu ogłoszony został konkurs na dwucylindrowy silnik o objętości skokowej 750 cm³, chłodzony powietrzem, do napędu prądnicy radiostacji polowej. Do konkursu stanęło wiele renomowanych firm motoryzacyjnych z całego świata, w tym prestiżowa brytyjska marka Douglas. Tański zaprojektował silnik w ekspresowym tempie, w swoim stylu, z jednym rodzajem śrubek i nakrętek. Ukończył go na 24 godziny przed upływem terminu na zgłoszenia. Wygrać miała konstrukcja, która od momentu włączenia będzie pracowała najdłużej. Z czasem na „placu boju” pozostawało coraz mniej silników.

Silnik Douglasa stanął po 400 godzinach. Ostatnim silnikiem, który jeszcze terkotał był silnik Tańskiego. Zgasł po upływie 1000 godzin, po tym jak został wyłączony przez zniecierpliwioną komisję konkursową.

W ten sposób Tański zarabiał na życie, ale nie żył nigdy wystawnie. Miał też długi u swoich przyjaciół, które dzięki pieniądzom z konkursu starał się chociaż w części spłacać. Pomimo to był osobą bardzo lubianą i cenioną. Jako wynalazca zajmował się tym, co mu akurat przyszło do głowy. Jego brak pokory i nierzadko mało stonowany język miały mu jednak przysporzyć jeszcze wielu kłopotów.

Tragiczny wojenny epilog

Po przegranej wojnie obronnej 1939 roku Tański natychmiast włączył się do konspiracji. W warszawskich kawiarniach – nie bacząc (jak zwykle zresztą) na zagrożenia – wygłaszał szalone tyrady przeciwko znienawidzonym Niemcom (podobno był frankofilem), o czym dość szybko dowiedziało się Gestapo. 3 lipca 1940 roku został aresztowany przez Niemców w ramach „akcji AB” i wywieziony do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz. W obozie Niemcy przedstawili mu ofertę współpracy. Tański stanowczo odmówił i 23 marca 1941 roku został zamordowany, w niecałe dwa tygodnie po swoich 49 urodzinach. Do dzisiaj pozostaje osobą przez wielu zapomnianą. Jego imieniem nazwane są szkoły techniczne i samochodowe w Poznaniu, Nowym Sączu, Słubicach, Słupsku i Stargardzie.

***

Tadeusz Tański był inżynierem (śmiało można to powiedzieć) światowego formatu. Jego projektu samochodu składanego jednym kluczem prawdopodobnie nikt później nie powtórzył. Stworzenie polskiego samochodu – o innowacyjnej konstrukcji, tak dobrej jakości i w tak krótkim czasie – świadczy o wielkim potencjale, jakie posiadało państwo polskie w okresie międzywojennym oraz o gospodarczym patriotyzmie wielu wynalazców, którzy nade wszystko chcieli udowodnić, że „polskie” nie znaczy „gorsze”. Taki był właśnie Tadeusz Tański. Ekscentryczny geniusz, indywidualista, znakomity konstruktor, gwałtowny i czasem arogancki w swoich zachowaniach. Nade wszystko jednak wybitny wynalazca, który swoimi pomysłami być może zdołał wyprzedzić epokę, która jeszcze nie nadeszła.

Podziel się artykułem:

Tomasz Turejko
Szef katowickiej redakcji Jagielloński24. Członek Klubu Jagiellońskiego. Jeden z pomysłodawców cyklu „Polacy Inspirują”.

Napisaliśmy już 2073 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Wasz premier, nasz Sejm – zdaje się mówić Jarosław Kaczyński do „pozytywistów”, „reformatorów” czy „gołębi” z obozu rządzącego.

Wasz premier, nasz Sejm

Wasz premier, nasz Sejm

Krzysztof Mazur

Czas na nowe otwarcie w polityce historycznej: zbudujmy pozytywistyczne Muzeum Cywilizacji w Łodzi.

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Piotr Kaszczyszyn

Pomysł lokalizacji Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców w Nowym Sączu to pierwszy krok na drodze do deglomeracji Polski.

Rzecznik przedsiębiorców w Nowym Sączu, a nie Warszawie! Obywatelska poprawka do „Konstytucji Biznesu”

Rzecznik przedsiębiorców w Nowym Sączu, a nie Warszawie! Obywatelska poprawka do „Konstytucji Biznesu”

Piotr Trudnowski
Następny artykuł:

BRW i Nowy Styl. Polskie meble zdobywają światowe rynki

BRW i Nowy Styl. Polskie meble zdobywają światowe rynki