Gra o Europę

Nowy pomysł na UE. Polska polityka europejska w 10 punktach

Paweł Musiałek | 09-05-2017 11:38:22 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Nowy pomysł na UE. Polska polityka europejska w 10 punktach
www.flickr.com/photos/looking4poetry/

Jeszcze nigdy w historii integracji europejskiej słowo „kryzys” nie pojawiało się tak często. Liczba i intensywność problemów, z jakimi boryka się UE powoduje, że być może znajduje się ona w momencie przełomowym. Dla Polski, która jest członkiem UE od dekady, to zła wiadomość. Liczne rozczarowania nie mogą przysłaniać faktu, że członkostwo w najważniejszej strukturze integracyjnej w Europie per saldo jest dla Polski korzystne.

Kryzys to jednak nie tylko wyzwanie. Tak, jak kryzys w relacjach często jest oczyszczający, tak kryzys organizacji może stanowić istotny punkt zwrotny. Dlatego w obecnej sytuacji Polska powinna nie tylko identyfikować problemy, jakie dla niej oznaczają kolejne wstrząsy w Europie. Obecny gorący czas stanowi także szanse na zmiany, które w wielu obszarach mogą być dla naszego kraju korzystne. Aby dostrzec tę część szklanki, która jest do połowy pełna, należy wpierw dokonać poważnej refleksji nad dwoma kluczowymi pytaniami: jakiej UE chcemy i jak chcemy realizować polskie interesy w tej organizacji?

Odpowiedzi na te dwa kluczowe pytania powinny stanowić rdzeń polskiej doktryny europejskiej, który powinien obejmować dwa filary: 1) dekalog europejski – listę zasad, którymi powinna kierować się UE; 2) dekalog polskiej polityki europejskiej – listę zasad, którymi powinny kierować się polskie instytucje odpowiedzialne za politykę. Skoncentrowanie się na tym, jaka powinna być UE, a nie jedynie jaka Polska w UE, należy dwukrotnie podkreślić. Po dekadzie obecności i zbieraniu doświadczeń Polska przede wszystkim musi sama inicjować zmiany zasad gry i mieć własne stanowisko w kwestiach instytucjonalnych oraz wizji UE. Koncentracja na ogólnych zasadach powinna wynikać nie tylko z faktu, że dobra kondycja UE leży w naszym interesie. Obserwacja procesu decyzyjnego w UE pokazuje, że ci, którzy wykazują większą odpowiedzialność za wspólnotę, łatwiej realizują także swoje partykularne interesy.

Poniżej znajdują się propozycję dwóch dekalogów: pierwszy stanowi zbiór zasad odpowiadających na pytanie, jaka powinna być UE, drugi natomiast – zasad odpowiadających na pytanie, jaka powinna być Polska w UE.

Przedstawione propozycje nie stanowią kompleksowego programu, ten, biorąc pod uwagę złożoność UE, musiałby być znacznie bardziej szczegółowy i precyzyjny. Poniższe propozycje nie kończą dyskusji, a raczej do niej zapraszają. Drugie zastrzeżenie dotyczy realności postulatów. Przedstawione pomysły pokazują raczej UE naszych marzeń aniżeli UE naszych możliwości. Przedstawienie listy życzeń nie stanowi jednak przejawu braku realizmu, ponieważ poniższy tekst nie stanowi politycznego programu na najbliższe miesiące i lata, z którego powinniśmy rozliczać kolejne rządy, ale wskazuje kierunek refleksji nad takim programem. Dlatego, myśląc o praktycznym zastosowaniu poniższych rekomendacji, należy pamiętać o tym, że realny program polityki europejskiej powinien być skromniejszy w swoich ambicjach.

Dekalog europejski: Jaka powinna być UE?

1. Subsydiarna

Istnienie i działanie UE opiera się na rozwiązywaniu problemów państw, które wymagają współpracy międzynarodowej, czyli mają przyczyny i skutki transgraniczne, a nie zastępowaniu państw w rozwiązywaniu ich problemów wewnętrznych. Przyczyną istnienia UE (jak i innych organizacji międzynarodowych) jest więc tylko wartość dodana, jaką UE ma tworzyć w stosunku do korzyści, jakie państwa odnoszą z tytułu prowadzenia samodzielnej polityki. Wtórność tożsamości politycznej UE wobec państw powoduje, że UE musi szanować tożsamość narodową państw członkowskich oraz definiowanie ich racji stanu poza kontekstem unijnym. Dlatego integracja powinna się kończyć w momencie, w którym zabezpieczenie interesu jednego państwa odbywa się kosztem interesu innego państwa, a jeśli taka sytuacja występuje (dana regulacja jest korzysta prawie dla wszystkich członków UE), to poszkodowanemu państwu należy się z tego tytułu adekwatna rekompensata.

Zasada subsydiarności często jest naruszana w sposób pośredni. Dobrym przykładem jest polityka energetyczno-klimatyczna UE. W traktatach definiujących ustrój UE napisane jest wprost, że każde państwo ma możliwość swobodnego kształtowania swojego miksu energetycznego, a tymczasem wiele regulacji dyskryminuje węgiel jako źródło energii albo obniża konkurencyjność tego surowca wobec innych.

Realizacja zasady subsydiarności wymaga przyjęcia nowego traktatu przywracającego niektóre kompetencje państw w dziedzinach, w których zasada subsydiarności nie jest spełniona. Traktat nie musi jednokierunkowo ograniczać kompetencji UE. Może pogłębiać integrację na tych polach, na których będzie to korzystne. Dotyczy to przede wszystkim usuwania ostatnich barier swobodnego przepływu osób, kapitału, towarów i usług, np. w postaci przyjęcia liberalizacji dyrektywy usługowej zwiększającej swobodę świadczenia usług transgranicznych.

Subsydiarność wymaga także wznowienia dyskusji nad sensownością utrzymywania euro, które nie spełnia swojej funkcji z uwagi na wady konstrukcyjne, oraz nad strukturalnymi problemami wspólnego obszaru walutowego w UE, które nie zostały naprawione paktem fiskalnym. Sprawne funkcjonowanie strefy euro wymaga pełnego przeniesienia kompetencji gospodarczych na poziom UE, w tym przede wszystkim możliwości transferowania zasobów do regionów o niższej konkurencyjności.

W obecnym klimacie politycznym nie ma zgody na przenoszenie kolejnych kompetencji na poziom unijny. W obecnej sytuacji państwa będące w strefie, których konkurencyjność gospodarcza jest słabsza, nie mają narzędzi wyjścia ze spirali zadłużenia, ponieważ nie mogą zdewaluować narodowej waluty. Jest bardzo prawdopodobne, że w niedługim czasie znowu powstanie znacząca nierównowaga bilansu handlowego, która będzie skutkować ponownie potrzebą dokapitalizowania zadłużonych państw. Zamiast wzmocnienia UE euro może być więc katalizatorem jej rozpadu, ponieważ istnieje rosnący opór członków strefy do kolejnych transz pomocowych dla zadłużonych krajów. Dlatego też należy poważnie rozważyć kontrolowane rozwiązanie euro poprzez opuszczenie strefy najpierw przez Niemcy i kolejne państwa o wysokiej konkurencyjności, a w dalszej kolejności przez kraje o niższej konkurencyjności.

Zamiast euro należałoby wprowadzić luźniejszą współpracę monetarną w postaci węża walutowego. Początkowo rozwiązanie strefy wiązałoby się z poważnymi kosztami, ale długofalowo będą one mniejsze od kosztów utrzymania wspólnej waluty. Ważnym kontekstem reform strefy jest także fakt oskarżania euro przez państwa południa UE o stagnację gospodarczą, co przekłada się na duży spadek poparcia dla UE, a nie tylko strefy euro. Rozwiązanie strefy byłoby więc próbą uratowania poparcia dla UE.

Opinia wskazująca, że rozpad strefy euro doprowadzi do rozpadu całej UE, nie jest zasadna, ponieważ dla funkcjonowania UE i wspólnego rynku wspólna waluta nie jest konieczna. Obie te instytucje powstały i całkiem dobrze działały bez jednolitej waluty europejskiej.

Subsydiarność UE powinna przejawiać się w szacunku do suwerenności państw, w tym przede wszystkim poprzez porzucenie dyskursu delegitymizującego pierwszeństwo tożsamości narodowej i ideę państwa narodowego.

2. Demokratyczna

Interes UE nie może być definiowany jako wypadkowa strategii najsilniejszych państw i unijnych instytucji, ale jako wspólny mianownik interesów wszystkich europejskich graczy. UE nie jest bowiem „spółką”, w której znaczenie wspólnika zależy wprost proporcjonalnie do wkładu finansowego, ale wspólnotą równych (w znaczeniu równego podejścia do suwerenności) państw opartą nie tylko na interesach, ale także wspólnych wartościach, które wymagają innych zasad dystrybucji formalnej siły i pozycji.

Uzasadnieniem konieczności respektowania równości państw jest zjawisko tzw. kumulacji relacyjnej. Polega ona na tym, że wielkość pól, na których toczy się gra interesów państw w UE i gdzie przewagę mają najsilniejsze państwa, zwielokrotnia ich realny wpływ na politykę UE. Głos każdego państwa nie powinien być więc proporcjonalny do znaczenia gospodarczego czy potencjału ludnościowego – istnieje zatem konieczność utrzymania zasady degresywnej proporcjonalności (silniejsze „spłaszczenie” różnic w formalnej sile państw) oraz dodatkowych mechanizmów rekompensacyjnych dla najsłabszych (degresywna proporcjonalność w obsadzie stanowisk w unijnych instytucjach itd.).

Dlatego system głosowania w Radzie Europejskiej oparty na zasadzie podwójnej większości jest mniej sprawiedliwy od systemu wymagającego jednomyślności państw. Jednomyślność jest gwarancją, że państwa wyrażają zgodę na określone zmiany.

Zwiększenie demokratyczności rozumianej jako poszanowania równości państw powinno odnosić się także do wpływu poszczególnych grup państw na całość UE. Państwa strefy euro czy strefy Schengen nie powinny rościć pretensji do większego wpływu na całą Wspólnotę. Głębsza integracja w określonym obszarze nie powinna być „nagradzana” w postaci większego wpływu na całość funkcjonowania UE.

Demokracja w UE powinna dotyczyć także transparentności procesu decyzyjnego, dlatego należałoby wprowadzić dodatkowe mechanizmy ograniczające nieformalny wpływ na proces decyzyjny np. transparentność trilogów, jawność głosowań imiennych w Parlamencie Europejskim, wszystkich nietajnych dokumentów itd.

Paradoksem jest, że Parlament Europejski, który miał wzmacniać demokratyczność UE, jest instytucją wzmacniającą przewagę państw najsilniejszych. Badania pokazują, że posłowie państw, które weszły do UE po 2004 r. mają zdecydowanie mniejszy wpływ na unijną legislację niż posłowie państw starej UE. Oceniając znaczenie tej instytucji dla UE, należy podkreślić, że bezpośrednie wybory do niej tylko formalnie zwiększają legitymizację UE, ponieważ wybory te w każdym państwie kierują się przede wszystkim kontekstem krajowym, a nie unijnym. Ponadto legitymizacyjna rola Parlamentu Europejskiego nie jest koniecznym warunkiem tego, by UE realizowała interes obywateli państw członkowskich, ponieważ o to mają dbać reprezentanci państw członkowskich (W Radzie Europejskiej i Radzie UE), a rzecznikiem bezstronności procesu egzekwowania prawa jest Komisja Europejska.

Mając na uwadze wcześniejszy postulat konieczności zaniechania dyskursu podważającego suwerenność państw, postulat likwidacji Parlamentu Europejskiego jest jeszcze bardziej uzasadniony. Parlament Europejski jest instytucją silnie promującą tożsamość ponadeuropejską jako konkurencyjną wobec tożsamości narodowej.

3. Solidarna

Solidarność powinna być wiodącą ideą UE wynikającą z faktu bycia wspólnotą państw opartych na wspólnych wartościach. Z tego powodu państwa lepiej rozwinięte powinny czuć się zobowiązane do rozsądnego wsparcia państw nadrabiających dystans rozwojowy, ale także dlatego, że de facto zamożniejsze państwa mają większe możliwości wpływania na proces decyzyjny w UE, co powoduje, że zasady gry w coraz większej mierze sprzyjają właśnie im. Jednocześnie państwa znajdujące się w kryzysie muszą ponosić odpowiedzialność za swoje decyzje z uwagi na transgraniczne konsekwencje swojej polityki i nie mogą traktować zasobów innych państw jako źródła darmowego wsparcia. Dlatego pomoc od UE powinna być uwarunkowana niezbędnymi reformami, które muszą być jednak odpowiedzią na potrzeby rozwojowe danego państwa, a nie służyć interesom państw-wierzycieli. Powinna je więc formułować i egzekwować Komisja Europejska, a nie kartel najsilniejszych państw.

4. Zderegulowana

UE wymaga zdecydowanych działań deregulacyjnych, czyli ograniczenia liczby przyjmowanych aktów prawnych oraz wygaszenia tych, które nie są niezbędne.

Powinien zostać zainicjowany przegląd prawa unijnego pod kątem nieprzydatnych regulacji. Deregulacja powinna dotyczyć wszystkich polityk europejskich. W związku z tym należy stworzyć systemowy mechanizm wychwytujący zbędne regulacje oraz ograniczający nadregulację na etapie stanowienia prawa.

5. Odbiurokratyzowana

Sprawność UE jest w coraz większym stopniu blokowana przez przesadną biurokrację. Ponadto bulwersujące są liczne przywileje urzędników i polityków. Muszą one zostać zlikwidowane, ponieważ obniżają zaufanie obywateli do UE. Z tego powodu trzeba zmniejszyć liczbę urzędników w unijnych instytucjach oraz ograniczyć przywileje, aby były odpowiednie nie tylko do kompetencji, ale także odpowiedzialności.

6. Konkurencyjna

UE potrzebuje wzmocnienia coraz słabszej konkurencyjności swojej gospodarki, aby móc konkurować na arenie międzynarodowej. Dlatego należy odejść od systemu dotacji dla polityki rolnej, który jest najważniejszą pozycją w budżecie UE. Dla krajów, które były beneficjentami polityki rolnej w UE, należy znaleźć rekompensatę w postaci wsparcia dla polityki innowacyjności. UE musi odejść od kosztownych programów pomocowych, jak np. kapitału ludzkiego (POKL), który nie przynosi żadnych widocznych efektów. UE powinna wspierać innowacyjność, ale warunkować wsparcie projektów w zależności od komercyjnego zastosowania. Pomoc przede wszystkim nie powinna być bezzwrotna, lecz przejawiać się w korzystnych kredytach.

Należy także zmniejszyć wyśrubowane normy, w tym przede wszystkim środowiskowe, które w znaczący sposób ograniczają konkurencyjność gospodarczą UE. W zakresie emisji CO2 UE nie powinna podejmować żadnych nowych zobowiązań, jeśli nie zostaną one wcześniej podjęte globalnie przez największych emitentów.

7. Aktywna

UE powinna aktywniej działać na arenie zewnętrznej, nie tylko niosąc pomoc rozwojową dla państw pozaeuropejskich i wsparcie w sytuacjach kryzysowych, ale także uwzględniając perspektywę geopolityczną swojej polityki zagranicznej. Dotyczy to szczególnie relacji z Rosją, które powinny być oparte zarówno na współpracy tam, gdzie jest to korzystne, ale także rywalizacji, gdy jest to niezbędne, w tym przede wszystkim w sprawie sporu o geopolityczną orientację państw byłego ZSRR. Wartości, na jakich ufundowana jest UE – wolność, praworządność, demokracja – powinny oznaczać rezygnację z polityki Russia first, opartej na zasadzie priorytetu uwzględniania potrzeb i interesu Rosji nawet za cenę poświęcenia interesów innych państw Europy Wschodniej. Wsparcie dla tego regionu jest korzystne nie tylko geopolitycznie dla UE, ale także powinno być wyrazem wartości stojących u podstaw UE.

Polityka zagraniczna UE nie może być zakładnikiem wypadkowej interesów najsilniejszych państw, powinna natomiast wynikać z wypadkowej interesów wszystkich jej członków. Musi być ona oparta na mechanizmach międzyrządowych, będąc jedynie wspieraną technicznie ze strony Komisji Europejskiej. Polityka zewnętrzna UE powinna obejmować nie tylko klasyczną dyplomację, ale także odnosić się do interesów w poszczególnych politykach sektorowych, w tym przede wszystkim w zewnętrznej polityce energetycznej.

8. Otwarta

UE powinna pozostawiać otwarta na państwa, które należą do cywilizacji europejskiej, dlatego kontynuowany powinien być proces rozszerzania o państwa Partnerstwa Wschodniego oraz Bałkany (po spełnieniu kryteriów członkowskich). Należy odbiurokratyzować przy tym Partnerstwo Wschodnie, aby nie było ono tylko narzędziem technicznym, lecz stanowiło instrument realnej pomocy rozwojowej, choć uwarunkowanej konkretnymi reformami. Aby tak się stało, należy postawić perspektywę członkostwa dla państw objętych tym programem, ponieważ bez tego warunku państwa nie będą dokonywały wysiłku integracyjnego.

9. Bezpieczna

Bezpieczeństwo UE zależy od jakości sojuszu z USA, dlatego tak ważne jest podtrzymanie więzi transatlantyckich. UE powinna współpracować, a nie rywalizować z NATO; wspierać je w obszarach, w których może wnieść wartość dodaną: w dziedzinie bezpieczeństwa, zagrożeń hybrydowych oraz kryzysu migracyjnego.

10. Neutralna

UE nie powinna narzucać żadnemu państwu światopoglądu i zajmować się sprawami wymagającymi wyraźnych rozstrzygnięć aksjologicznych. Zatem do jej kompetencji nie powinny należeć kwestie obyczajowe, jak np. stosunek do homoseksualistów, aborcji, eutanazji czy metody in vitro.

Debaty w Parlamencie Europejskim negatywnie rzutują na obraz UE jako organizacji zideologizowanej. Bruksela powinna respektować fakt, że istnieje wiele pomysłów na jej funkcjonowanie i relacje z państwami członkowskimi. Niedopuszczalne jest piętnowanie w sposób oficjalny i nieformalny państw, partii czy polityków za działania czy poglądy, które nie wpisują się w główny nurt UE (jak np. stygmatyzacja w stosunku do Węgier Orbana). Należy także podkreślić, że UE nie powinna narzucać swojej perspektywy aksjologicznej także w sposób pośredni – poprzez odpowiednie warunki pozyskiwania grantów czy narzucanie specyficznego dyskursu.

Dekalog polskiej polityki europejskiej: Jaka Polska w UE?

1. Suwerenna

Członkostwo w UE nie jest „treścią” naszej racji stanu, ale powinno być rozumiane jako jedno z narzędzi służących jej realizacji. Stąd Polska musi korzystać z narzędzi unijnych w celu realizacji swojego interesu w jak największym stopniu.

Powinna także posługiwać się innymi narzędziami, w tym przede wszystkim klasyczną dyplomacją bilateralną, szczególnie w sprawach dotyczących polityki zagranicznej, zwłaszcza w sprawach wschodnich wedle zasady „dwóch teczek” – jednej dotyczącej agendy unijnej, polegającej na forsowaniu polskiego stanowiska na forum UE, aby stanowisko Wspólnoty, w jak największym stopniu uwzględniało polskie postulaty. Natomiast drugą jest agenda bilateralna, realizowana nie w opozycji, ale obok polityki unijnej. Polska powinna dokonać strategicznego przeglądu interesów, które łączą ją z poszczególnymi państwami członkowskimi UE, i ocenić, którym kanałem (UE vs. bilateralizm) powinny być realizowane, aby w największym stopniu uwzględniały polskie interesy

2. Odpowiedzialna

Polska powinna dbać o dobrą kondycję UE, a więc nie tylko zabezpieczać partykularne własne interesy, ale brać udział w debacie na tematy związane z funkcjonowaniem UE, jej instytucjami oraz organizacją. Wysuwając inicjatywy wzmacniające skuteczność UE, Polska będzie mieć większy wpływ na procesy decyzyjne także w sprawach partykularnych.

3. Przewodząca

Polska powinna być liderem regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Tę pozycję jest w stanie osiągnąć m.in. poprzez wsparcie dla interesów państw regionu, np. poprzez poparcie wejścia do Schengen dla Rumunii i Bułgarii, poparcie rozszerzenia UE o pozostałe państwa bałkańskie, mediacje w sporach (np. węgiersko-słowackim), ale przede wszystkim poprzez inicjatywy współpracy regionalnej – obranie wspólnego stanowiska w sprawie korytarzy transeuropejskich, w tym połączeń infrastrukturalnych (drogowych, kolejowych, gazociągowych, sieci elektroenergetycznych), a ponadto poprzez wsparcie wymiany młodzieży, naukowców. W interesie regionu leży także wspólna grupa bojowa z podziałem zadań, wspólne stanowiska w sprawach unijnych, polityki historycznej, polityki UE wobec państw Europy Wschodniej (Rosji i Wspólnoty Niepodległych Państw). Budowa strategicznej spójności regionu nie powinna być oparta na kontrze wobec UE, ale stanowić polski wkład w unijną politykę.

4. Kreatywna

Model maksymalizowania potencjalnych korzyści wynikających z obecnych reguł gry w UE ma ograniczenia rozwojowe, dlatego Polska musi w większym stopniu zabiegać o jej wpływ na tworzenie zasad (rule-making), a nie jedynie skuteczniejszą realizację interesów w ramach obecnych reguł

5. Inteligentna

Polska nie powinna dokonywać „topornego” wyboru między dwoma przeciwstawnymi kierunkami rozwoju integracji europejskiej, czyli pogłębieniem lub rozluźnieniem. Stanowisko Polski w tej kwestii powinno być inteligentne – przeniesienie kompetencji z powrotem do kraju, jak i do UE, powinno być poprzedzone analizą, gdzie jest to korzystne dla Polski, a gdzie nie.

Na przykład polityka środowiskowa na poziomie UE powinna być prowadzona tylko w zakresie spraw transgranicznych – obecnie kompetencje UE w tym zakresie są zbyt szerokie (np. regulacje dotyczące gazu łupkowego nie powinny w ogóle być przedmiotem rozważań w UE, ponieważ ewentualny problem ma skalę lokalną, a nie transgraniczną). Korzystne dla Polski byłyby np. liberalizacja dyrektywy usługowej czy dokończenie swobody przepływu usług.

6. Elastyczna

To interes dyktuje sojuszników, a nie na odwrót. Gra w UE wymaga dużej elastyczności w pozyskiwaniu różnych sojuszników do różnych spraw, co czyni szukanie stałych sprzymierzeńców i przeciwników archaicznym podejściem. Dotyczy to również definiowania geopolitycznej pozycji Polski w odniesieniu do Rosji i Niemiec. Dlatego polityka w stosunku wobec Niemiec często wpisywana jest w przeciwstawną alternatywę budowania antykoalicji lub wchodzenie w relacje klientelistyczne, gdy najbardziej optymalną strategią jest elastyczna kombinacja rywalizacji i współpracy w zależności od wzajemnych interesów. Elastyczność wymaga otwarcia Polski na nowe geograficzne regiony zainteresowań.

7. Kompetentna

Biorąc pod uwagę, że polityka europejska jest prowadzona nie tylko przez MSZ, ale także inne ministerstwa, Polska powinna lepiej koordynować politykę europejską z politykami sektorowymi w kraju.

Należałoby powołać instytucję analityczną odpowiedzialną za wsparcie dla poszczególnych ministerstw przy formułowaniu polskiego interesu w poszczególnych interesach sektorowych w UE (pomoc w pozyskiwaniu informacji o interesach pozostałych państw) zanim stanowisko ministerstwa zostanie przedstawione na Radzie Ministrów.

Wykonywanie oceny skutków regulacji powinno dotyczyć nie tylko propozycji ustaw, ale także dyrektyw na wszystkich etapach procesu legislacyjnego, aby na jak najwcześniejszym etapie diagnozować konsekwencje regulacji dla Polski. Polska powinna także koordynować polityką europejską z polskimi posłami do Parlamentu Europejskiego za pomocą regularnych spotkań posłów wszystkich partii z przedstawicielami polskich instytucji

8. Demokratyczna

Polska powinna precyzyjnie w konstytucji określić granicę przeniesienia kompetencji na poziom unijny. Opozycja w sejmie powinna mieć zagwarantowany wgląd do wszystkich niezbędnych do oceny polityki unijnej dokumentów. Polski parlament powinien w większym stopniu wykorzystywać mechanizmy alarmowania w sytuacji nadużycia przez UE zasady subsydiarności

9. Odważna

Polska nie powinna bać się wchodzenia w konflikt z jakimkolwiek państwem UE, jeśli zagrożone są nasze interesy, ani też obawiać się konfrontacji z jeszcze ważniejszym przeciwnikiem – dominującym dyskursem, który faworyzuje główny nurt UE. Wymaga to odważnego wsparcia stanowiska, które mówi, że nie można dyskryminować żadnego pomysłu na UE, ponieważ ograniczenie debaty w tym zakresie jest wykluczeniem powodującym wzrost nastrojów antyunijnych.

Broniąc równomiernego tempa integracji w UE, w sytuacji powstania Europy dwóch prędkości, Polska nie powinna przystępować do strefy euro z tytułu konieczności uczestniczenia w głównym nurcie wedle zasady „pierwsza prędkość (głębsza) nie znaczy większej prędkości”.

10. Zderegulowana

Polska, wprowadzając unijne dyrektywy, powinna wprowadzać zasadę „UE+0”, polegającą na tym, że nowe regulacje wynikające z unijnego prawa powinny obejmować tylko minimum wymagane przez UE. W żadnym wypadku nie powinno dojść do sytuacji, w której Polska, wdrażając przepisy wykonawcze do dyrektyw, wprowadza dodatkowe regulacje (np. niektóre przepisy dotyczące ochrony środowiska).

Artykuł pochodzi z 47-48 teki czasopisma „Pressje” pt. „Suma wszystkich strachów”. Zachęcamy do kupna numeru i prenumeraty pisma.

Podziel się artykułem:

Paweł Musiałek
Stały współpracownik jagielloński24. Członek zarządu Klubu Jagiellońskiego i koordynator zespołu energetycznego Centrum Analiz KJ. Prowadzi zajęcia dydaktyczne na Uniwersytecie Ekonomicznym i Uniwersytecie Jana Pawła II.

Napisaliśmy już 1900 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Postęp technologiczny nie jest wynalazkiem czasów nam współczesnych, a wypieranie pewnych zawodów przez technologię towarzyszy nam od wieków.

Przyjdzie robot i zabierze nam pracę. Czy naprawdę musimy się bać nowych technologii?

Przyjdzie robot i zabierze nam pracę. Czy naprawdę musimy się bać nowych technologii?

Karol Wałachowski

Polska potrzebuje demonopolizacji rynku przewozów kolejowych o charakterze użyteczności publicznej oraz zniesienia barier w dostępie do rynku połączeń komercyjnych.

Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy

Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy

Bartosz  Jakubowski

Istnieją trzy powody, dla których włodarze polskich miast zainwestowali w ostatnich latach miliony złotych w transport tramwajowy.

Polskie miasta stawiają na tramwaje

Polskie miasta stawiają na tramwaje

Maciej Dulak
Następny artykuł:

Litewskie władze nie lubią Polaków?

Litewskie władze nie lubią Polaków?