Jak sprawić, by samorządowi włodarze nie marnowali połowy kadencji?

Krzysztof Mazur | 31-03-2017 12:37:51 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Jak sprawić, by samorządowi włodarze nie marnowali połowy kadencji?
www.flickr.com/photos/turlej/

W pierwszym roku samorządowi włodarze realizują budżet przygotowany przez poprzednią ekipę. W ostatnim – koncentrują się na zbliżającej kampanii wyborczej. W praktyce więc w pierwszej kadencji czas na realizację dalekosiężnych projektów mają jedynie przez dwa lata jej trwania. Jeżeli więc wprowadzony zostanie w samorządach limit dwóch kadencji, to czas jej trwania powinien zostać wydłużony do pięciu lat.  

Trwa dyskusja na temat potencjalnego ograniczenia do maksymalnie dwóch liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Temat długości kadencji, kluczowy w kontekście efektywności władzy po ewentualnej zmianie prawa, jest w tej debacie niewystarczająco eksponowany. Tymczasem istnieją poważne przesłanki, by decydując się na taką zmianę, jednocześnie wydłużyć kadencję do lat pięciu.

Długość kadencji w samorządzie nie była przedmiotem poważnej refleksji ustrojowej. Czteroletnia kadencja samorządów przyjęta w III RP wynikała z prostego przeniesienia praktyki stosowanej w PRL.

W latach 80. wybory do rad narodowych odbywały się właśnie w takich odstępach, co było zbieżne z takim samym cyklem wyborczym do Sejmu zagwarantowanym w Konstytucji z 1976 r. Tę praktykę podtrzymała ustawa o samorządzie terytorialnym z 8 marca 1990 r. Dziś jednak należałoby krytycznie przyjrzeć się temu rozwiązaniu, zwłaszcza w kontekście dyskutowanych ograniczeń dla ponownego ubiegania się o urząd wójta, burmistrza i prezydenta miasta.

Punktem wyjścia powinno być przyjrzenie się sposobowi funkcjonowania budżetów gmin. W przypadku wyborów odbywających się na jesieni, gdy nowi włodarze obejmują realną władzę z początkiem roku kalendarzowego, przez pierwszy rok swojego rządzenia realizują uchwałę budżetową przygotowaną przez swoich poprzedników. Skraca to więc w praktyce o rok czas wprowadzania przez nich realnych zmian. Rozwiązanie tego problemu wydaje się konieczne – bądź to poprzez skrócenie obecnej kadencji samorządów i organizację wyborów wiosną, bądź właśnie poprzez wydłużenie przyszłych kadencji o rok. Dłuższa kadencja wydaje się zaś postulatem mniej kontrowersyjnym dla samych środowisk samorządowych.

Istotnym argumentem na rzecz tego pomysłu jest też charakter współczesnych kampanii wyborczych. Praktyka wielu gmin pokazuje, że ostatni rok kadencji nie jest dobrym czasem na realizację śmiałych projektów. Uwaga magistratu koncentruje się wówczas głównie na nadchodzącej kampanii wyborczej.

Te dwa czynniki – planowane wcześniej budżety gmin oraz specyfika roku wyborczego – sprawiają, że w trakcie pierwszej kadencji włodarze gmin mają czas na realizację dalekosiężnych projektów jedynie w drugim i trzecim roku swoich rządów.

Kolejnych argumentów dostarcza czas trwania procedur zamówień publicznych oraz realizacji dużych inwestycji publicznych. Na ten problem zwrócił niedawno uwagę prezydent Jacek Majchrowski wskazując, że „nie ma nic przeciwko” dwóm kadencjom, o ile będą się one składać z okresów pięcioletnich. „Z własnego doświadczenia wiem, że przy dużych inwestycjach osiem lat nie wystarczy na zrealizowanie całego programu, od koncepcji do wybudowania obiektu” – przekonywał.

Wreszcie, warto przyjrzeć się też praktyce inny krajów europejskich. Jak pokazał niedawny raport Fundacji Batorego, limit ośmiu lat sprawowania władzy w gminie byłby unikalny w skali europejskiej. Jego autorzy wykazują, że w grupie 29 przebadanych krajów „klasyczne ograniczenie pojawia się tylko w dwóch, ale w obu przypadkach dotyczy okresu dłuższego niż osiem lat. We Włoszech burmistrz może sprawować swoją funkcję przez dwie kolejne pięcioletnie kadencje (a zatem łącznie dziesięć lat), zaś w Portugalii przez trzy kadencje czteroletnie (razem dwanaście lat)”.

Nie można przy tej okazji zapomnieć, że postulat wydłużenia kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do pięciu lat oznacza konieczność analogicznego wydłużenia kadencji radnych gminy, gdyż współpraca tych dwóch organów jest naturalna i konieczna. Wybory do organu stanowiąco-kontrolnego i wykonawczego muszą więc być połączone. Nie ma jednak konieczności analogicznego wydłużania kadencji władz regionalnych (sejmików), których kadencja w dalszym ciągu może wynosić cztery lata. Rozdzielenie wyborów na poziomie gminnym i regionalnym skutkowałoby jednak niższą frekwencję w przypadku tych drugich wyborów.

Być może, myśląc w szerszym kontekście ewentualnej korekty ustrojowo-konstytucyjnej, powrócić można do postulowanego przez Prawo i Sprawiedliwość w projekcie Konstytucji IV RP z 2005 roku pomysłu zróżnicowania czasu trwania kadencji Sejmu i Senatu.

Proponowano wówczas, by wybór senatorów odbywał się wraz z wyborami samorządowymi. Dawałoby to szansę na inny rozkład głosów w Sejmie i Senacie, a więc wzmocniłoby rolę wyższej izby polskiego parlamentu. Mogłoby też być też wstępem do myślenia o tej izbie jako izbie samorządowej.

Połączenie wyborów do sejmików z wyborami senatorów na pewno istotnie zwiększyłoby społeczną świadomość i zainteresowanie rolą władz regionalnych. Liczba głosów nieważnych w głosowaniach do sejmików w kolejnych wyborach samorządowych jest najlepszym dowodem na braki w tym zakresie.

Podsumowując – dyskusja o wprowadzeniu limitu kadencji dla włodarzy samorządów nie powinna ograniczać się do powtarzania sloganów o potrzebie „wietrzenia” Polski lokalnej z jednej, a próbach zachowania status quo z drugiej strony. Na ewentualną zmianę w tym zakresie powinniśmy patrzeć systemowo, myśląc przy okazji o innych koniecznych z punktu widzenia efektywności władzy korektach.

Materiał pierwotnie został opublikowany na stronie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Podziel się artykułem:

Krzysztof Mazur
Doktor politologii, filozof, działacz społeczny; prezes Klubu Jagiellońskiego, członek redakcji Pressji; pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego; członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Stały współpracownik jagielloński24.

Napisaliśmy już 2029 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

To nie pierwszy raz, kiedy mające promować patriotyzm gospodarczy działania rządzących w praktyce przynoszą więcej szkody, niż pożytku.

Wydali 2 miliony, a aplikacja ledwo działa. Jak rządowa agencja promuje regionalne produkty

Wydali 2 miliony, a aplikacja ledwo działa. Jak rządowa agencja promuje regionalne produkty

Piotr Trudnowski

Nie ma jednego, uniwersalnego modelu kontroli konstytucyjności. Nawet wśród idealizowanych nieraz państw Zachodu.

A jak to rozwiązali na Zachodzie? Przegląd systemów kontroli konstytucyjności

A jak to rozwiązali na Zachodzie? Przegląd systemów kontroli konstytucyjności

Arkadiusz Fordoński

Inicjatorzy projektu opowiedzieli się za koncepcją antropologiczną, która zakłada, że człowiek spełnia się także (a może przede wszystkim) poza pracą zarobkową.

Nie wszystko da się zamienić w złotówki. Wokół handlu w niedzielę

Nie wszystko da się zamienić w złotówki. Wokół handlu w niedzielę

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Żurawski vel Grajewski: Nie chowajmy Giedroycia do szafy

Żurawski vel Grajewski: Nie chowajmy Giedroycia do szafy