Zapomniany nauczyciel polskiego chłopstwa

Tomasz Turejko | 30-11-2016 15:44:06 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Zapomniany nauczyciel polskiego chłopstwa
http://www.konradproszynski.pl/

Swój pierwszy elementarz dla niepiśmiennych chłopów namalował na ścianie dworskiej stodoły. Dwadzieścia lat później jego opracowanie zostało uznane na międzynarodowej wystawie w Londynie za najlepszy elementarz na świecie. Jeszcze za życia polskiego księgarza jego dzieła wydrukowano w ponad milionie egzemplarzy. Konrad Prószyński – pisarz, wydawca i działacz oświatowy, człowiek, który nauczył polską wieś czytania i pisania.

Prószyński urodził się w 1851 roku w Mińsku Litewskim. Pochodził z zubożałej rodziny szlacheckiej o patriotycznych tradycjach. Jego ojciec za udział w przygotowaniu powstania na Litwie został zesłany do Tomska. W 1864 roku Pelagia Prószyńska (matka Konrada) udała się wraz z dziećmi na miejsce zesłania męża. Dziecięce lata Konrad spędził więc w otoczeniu powstańców styczniowych. Kontynuował tam naukę, którą pod okiem matki rozpoczął w Mińsku. W tym czasie młody Prószyński był pełen zapału do bohaterskich, patriotycznych czynów. Widział siebie w roli dowódcy, który poprowadzi swoich żołnierzy do zwycięstwa i odzyskania przez Polskę niepodległości. Po powrocie do Warszawy w 1868 roku, po zetknięciu z rówieśnikami, jego zapał ostygł. Wśród młodych ludzi liczyły się inne motywacje: przeważała wtedy chęć zrobienia kariery i zarobienia pieniędzy.

Bez piśmiennych chłopów nie będzie niepodległości

W 1869 roku na wieść o możliwym wybuchu wojny Austrii z Rosją Prószyński udał się do Krakowa. Tam pod wpływem Adama Asnyka postanowił obrać nową drogę życiową i rozpoczął działalność oświatową. W 1872 roku powrócił do Warszawy, gdzie  podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas swojej podróży odwiedził liczne polskie wsie, w których napotkał się z problemem ubóstwa i analfabetyzmu.

Prószyński zrozumiał, że kluczem do polskiej niepodległości jest rozbudzenie świadomości narodowej u polskich chłopów. Nie było to jednak możliwe bez nauczenia ich czytania i pisania. Na studiach zrodził się u niego pomysł napisania podręcznika dla mieszkańców polskich wsi.

W wieku 23 lat Konrad Prószyński w małej, mazowieckiej wsi Kałuszyn namalował na ścianie dworskiej stodoły swój pierwszy elementarz. Rok później, w 1875 roku Prószyński wydał papierową wersję „elementarza ściennego”. Były to plansze przeznaczone do powieszenia na ścianie. Obrazki przedstawiające ułożenie warg miały pomóc niepiśmiennym chłopom w nauce głosek wydobywanych po przeczytaniu każdej z literek. W tym samym czasie Prószyński wydał książkę o innym polskim działaczu oświeceniowym – Stanisławie Staszicu (O księdzu Stanisławie Staszycu – 1875). Elementarz sprzedał się w liczbie 5 tysięcy egzemplarzy, a książeczka o Staszicu w 15 tysiącach sztuk. Elementarz ścienny, chociaż bardzo pomysłowy, nie nadawał się do wysyłania przez pocztę. Jeszcze w tym samy roku Prószyński napisał więc nowe opracowanie. Elementarz, na którym nauczysz się w 5 lub 8 tygodni ukazał się w grudniu 1875 roku w liczbie 10 tysięcy egzemplarzy. Rok później wyszła druga edycja w nakładzie 20 tysięcy sztuk. Tutaj Prószyński ponownie zastosował metodę obrazkową. Rysunki ust rozwartych w różny sposób i wydobywany z nich dźwięk odpowiadał podanej literze. W ten sposób uczono się rozpoznawać samogłoski, które w dalszym etapie nauki łączono ze spółgłoskami. Elementarz okazał się wielkim sukcesem, a jego nakład w ciągu najbliższych 33 lat (do śmierci polskiego pisarza) rozszedł się w ponad milionie egzemplarzy.

Wykuwając wiejskie elity

Sukces ten nie przełożył się na korzyści finansowe, bowiem znaczna suma pieniędzy za sprzedane egzemplarze wpłynęła do wydawnictwa. Nauczony doświadczeniem Prószyński założył w 1878 roku własną księgarnię wysyłkową i wydawnictwo. Rok później opublikował Obrazową naukę czytania i pisania, kolejną wersję swojego elementarza, która pozwalała na samodzielną (bez nauczyciela) naukę czytania i pisania. Jeżeli wcześniejsze elementarze były sukcesem, to ten okazał się prawdziwym hitem! W 1893 roku elementarz został wysłany na międzynarodową wystawę organizowaną przez brytyjskie towarzystwo naukowe. Dzieło polskiego pisarza zostało wtedy uznane za najlepszy elementarz świata i zgarnęło pierwszą nagrodę.

Nakładem księgarni Prószyńskiego ukazywały się także książki popularno-naukowe z dziedziny rolnictwa, higieny i prawa. Wszystkie były pisane bardzo jasnym, przejrzystym językiem, zrozumiałym dla mniej wykształconych warstw społeczeństwa. Wszystko to powodowało, że jego opracowania rozchodziły się w błyskawicznym tempie, w nakładzie tysięcy egzemplarzy. W 1880 roku Prószyński postanowił krzewienie oświaty wzmocnić wydawaniem tygodników dla mieszkańców polskich wsi. Utworzone przez niego czasopismo było zarazem jego największym życiowym osiągnięciem.

Sama nauka czytania była dopiero początkiem. Równie ważne było to, co ludność wiejska będzie czytać. W tej sprawie również Konrad Prószyński nie pozostał bierny. W 1881 roku założył „Gazetę Świąteczną” – tygodnik popularno-oświatowy dla ludu. Znalazły się tam wiadomości z kraju i ze świata, a także kronika bieżących wydarzeń. Prószyński pisał w niej o wszystkim, co mogło być w jakiś sposób przydatne lub ciekawe dla mieszkańców polskiej wsi. Znalazły się tam informacje m.in. o pszczelarstwie, spółdzielniach, ochotniczej straży pożarnej, a także propozycje dla rolników dotyczące nowych formach gospodarowania; ponadto Prószyński starał się zwalczać wśród ludności wiejskiej pijaństwo i hazard. W „Gazecie” promował m.in. rozwój nowoczesnego rolnictwa, chciał by chłopi otworzyli się na nowinki techniczne i unowocześnili produkcję. Uświadamiał ich o konieczności edukacji dziewcząt, umieszczał także „wskazówki” jak wychowywać dzieci i korzystać z pomocy lekarzy czy pedagogów. Najważniejsza jednak była interakcja podjęta z czytelnikami. W każdym wydaniu „Gazety Świątecznej” Prószyński publikował listy nadsyłane do redakcji, które poruszały problemy polskiej wsi. Dzięki nim polski pisarz wiedział z czym zmagają się polscy chłopi i w następnych numerach czasopisma publikował propozycje rozwiązań (czasem to robili nawet sami czytelnicy!).

Taki współudział czytelników w redagowaniu pisma był wówczas nowością nawet na skalę europejską.

Tysiące ludzi, których wcześniej uczył czytania i pisania, kilka lat później prenumerowało jego czasopismo. Było to prawdziwe okno na świat dla chłopów, polska wieś budziła się, a pod koniec wieku liczba prenumerujących przekroczyła dwanaście tysięcy!

Niektóre egzemplarze rozchodziły się w nakładzie nawet trzydziestu pięciu tysięcy sztuk. U progu XX wieku było jasne, że potrzeba oświaty na wsi jest czymś oczywistym. Jak podawał Bohdan Cywiński w Rodowodach niepokornych, według raportów policyjnych w tym czasie nielegalnie uczyło się czytać i pisać po polsku ok. 33% ludności wiejskiej Kongresówki. Nie była to oczywiście zasługa wyłącznie Prószyńskiego, ale jego rola była tutaj nie do przecenienia.

Pióro zamiast karabinu

Konrad Prószyński zmarł w Warszawie w 1908 roku. Jego dorobek jako pisarza i wydawcy był imponujący, a na szczególną uwagę zwraca fakt, z jaką konsekwencją i determinacją realizował założone przez siebie cele. Zaraz po zdiagnozowaniu potrzeby niesienia oświaty do polskich wsi rozpoczął walkę z analfabetyzmem. Pisane przez niego elementarze wyróżniały się prostotą i łatwością w przyswajaniu nauki przez niewykształcone warstwy społeczeństwa. Po tym, jak tysiące ludzi nauczyło się czytać i pisać z jego elementarzy, Prószyński postanowił skierować do nich czasopismo naukowo-oświatowe. Było ono uosobieniem wartości pozytywistycznych, z jednej strony dotykało problemów materialnych polskich chłopów, ale też promowało rozwój techniki i unowocześnienie produkcji. Wraz z pomocą w zakresie poprawy sytuacji materialnej Prószyński w swojej „Gazecie” poruszał kwestie społeczne, kulturalne i polityczne.

U progu XX wieku polski mieszkaniec wsi nie był już tylko „chłopem”. Był również „Polakiem”, który świadomy swoich praw stanął razem z innymi warstwami społecznymi do walki o niepodległość.

Jak wielka była to praca niech świadczy fakt, że Prószyński (często występujący pod pseudonimem „Kazimierz Promyk”) bardzo często sam redagował wszystkie teksty, w pojedynkę walczył z cenzurą oraz sam nadzorował druk i dystrybucję. Wszystko to robił bezinteresownie, wyłącznie w czynie społecznym.

Dzisiaj wielu nazwałoby to „szaleństwem”. W mojej opinii był to „heroizm”. Może nie tak spektakularny jak powstania narodowowyzwoleńcze, nie tak sławne jak obrona reduty albo szturm na palisady, ale równie istotne w kontekście walki o niepodległość co walka zbrojna.

To właśnie dzięki takim zapomnianym bohaterom jak Konrad Prószyński polskie społeczeństwo przeszło prawdziwą rewolucję w drugiej połowie XIX wieku. Zaryzykuję stwierdzenie, że przemiana ta była jednym z najbardziej doniosłych osiągnięć polskiego społeczeństwa w historii. Wielka jest ona tym bardziej, że na jej sukces składała się ciężka praca setek, a może nawet tysięcy takich osób jak Prószyński. Ludzi, którzy chcąc walczyć o niepodległą Polskę podali polskim chłopom pióro, a nie karabin.

Materiał powstał ze środków programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Promocja literatury i czytelnictwa”.

Podziel się artykułem:

Tomasz Turejko
Student prawa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Współtworzy Poradnię Obywatelską Klubu Jagiellońskiego w Gliwicach. Z zamiłowania historyk, w szczególności zainteresowany tematyką losów Polaków na Wschodzie.

Napisaliśmy już 1782 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Scenariusz pokazuje dobrych Polaków na tle złych Niemców? Plus 3 punkty.

W stronę serialu narodowego

W stronę serialu narodowego

Mateusz Mazur

W jednym aspekcie polska kinematografia wciąż stanowi biały punkt na filmowej mapie świata – nie powstają tu prawie żadne duże zagraniczne produkcje.

Dlaczego w Polsce nie nakręcono Jamesa Bonda?

Dlaczego w Polsce nie nakręcono Jamesa Bonda?

Mateusz Mazur

Na nasze pytania odpowiadają: Łukasz Jasina, Jakub Majmurek, Sebastian Smoliński, Jakub Socha i Piotr Zaremba.

Spór o kino narodowe

Spór o kino narodowe

Sebastian Smoliński
Następny artykuł:

Wylewanie dziecka z kąpielą

Wylewanie dziecka z kąpielą