Wylewanie dziecka z kąpielą

Bartosz Brzyski | 29-11-2016 10:40:04 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Wylewanie dziecka z kąpielą
www.flickr.com/photos/jirka_matousek/

Szukanie wśród organizacji pozarządowych spisków i układów posunęło się tak daleko, że część dziennikarzy i publicystów przy okazji zaprzepaściło wiele lat pracy tysięcy osób, które z poczucia misji wierzyło i realizowało cele statutowe swoich organizacji. Cele mające realnie pozytywny wpływ na otoczenie społeczne, kondycje społeczeństwa obywatelskiego czy ścisłe sprecyzowane obszary działania jak działalność charytatywna.

Zacznijmy od podstaw. Dziennikarze często posługują się prostymi danymi procentowymi, żeby ich informacje dawały widzowi wrażenie rzeczowej analizy. Jednak źle zestawione liczby wprowadzają tylko zamęt i służą w najlepszym wypadku dezinformacji. Taki skutek niesie za sobą na przykład zestawienie budżetu organizacji charytatywnej, która w większości przypadków pełni wyłącznie funkcję  „przekaziciela” pieniędzy osobom potrzebującym z organizacją obywatelską, która przykładowo może zajmować się udzielaniem porad prawnych najbiedniejszym. W takiej sytuacji budżet obu organizacji będzie się różnił w sposób niebotyczny. W pierwszym wypadku wynagrodzenia osobowe będą jedną z mniejszych pozycji w budżecie, w drugim największą, ze względu na odmienny charakter ich działalności.

Oczywiście można stawiać pytania o racjonalne wydatkowanie, efektywność zarządzania funduszami it.., ale nie zmieni to faktu, że to działalność organizacji warunkuje pozycje budżetowe i ich porównywanie nie daje nam żadnej wiedzy o tym, czy są one zarządzane w sposób efektywny.

Budżet szkoły, której celem jest nauka w ok. 70% składa się właśnie z kosztów osobowych. Mimo, że składa się z budynku, wyposażenia oraz że generuje wiele kosztów związanych z jej funkcjonowaniem, to właśnie ludzie są największym obciążeniem szkolnego budżetu. Oczywiście możemy teraz zestawić je z organizacją charytatywną, której koszty osobowe stanowią wielokrotnie mniej. Jednak nikt nie dokonuje takich porównań, nikt nie podnosi, że szkoły trzeba zlikwidować albo chociaż ograniczyć pensje nauczycielom. W dodatku wszyscy zdają sobie sprawę, że to ludzie stanowią największy zasób szkoły, to oni ostatecznie decydują o tym jakie dziecko ze szkoły wyjdzie. Fantastyczne pomoce naukowe będą bezużyteczne, piękna sala gimnastyczna służyć będzie bezsensownej bieganinie, a nowy fortepian stać zakurzony, jeżeli nie będzie człowieka, który będzie potrafił je wykorzystać.

Tak samo jest w organizacjach obywatelskich. Piętnując finansowanie w nich ludzi, odbieramy im to, co mają najbardziej wartościowego.

Już dziś utrzymanie pracowników etatowych jest zadaniem nieraz karkołomnym. Darczyńcy wolą przekazać pieniądze na catering czy koszt wyjazdu, niż na pracownika organizacji.

Przez to na przykład wychowawcy w organizacjach prowadzących placówki opiekuńcze mogą pozwolić sobie na pensję wynoszące połowę pensji wychowawcy w szkole. Tak. Twoje dzieci mogą spędzać czas po szkole w świetlicy prowadzonej przez jedną z takich organizacji, tylko dlatego, że siedzi w niej często entuzjasta, który źle opłacany zaciska zęby, ponieważ brak jest funduszy na jego godziwą pensję. Po medialnej nagonce na organizacje pozarządowe będzie im jeszcze trudniej prowadzić działalność, a ludziom w nich pracujących jeszcze trudniej znaleźć motywację do pracy.

Dochodzimy do sedna problemu. W organizacjach obywatelskich nie pracuje się dla pieniędzy, ale dla idei, chęci samorealizacji, wewnętrznego przekonania, że praca ma znaczenie i realnie czemuś, a raczej komuś służy. To nie jest sektor dla marzących o dużej liczbie zer na koncie. Najlepiej zarabiający dyrektorzy organizacji otrzymujący miesięcznie ok. 5 tys. zł. z łatwością otrzymaliby lepsze uposażenie na średnim szczeblu korporacyjnym, mimo że często ich zakres pracy i obowiązków, a także odpowiedzialności jest przecież znacznie większy.

To sektor, który znajduje się na drugim biegunie od pracowników spółek Skarbu Państwa otrzymujących wielotysięczne pensje, a których kompetencje mogłyby być obiektem niejednego dziennikarskiego śledztwa.

Jednak wymaga to większej odwagi niż szkalowanie tysięcy pracowników licznych organizacji, którym daleko jest do życia na wysokim poziomie.

Oczywiście organizacje pozarządowe nie są pozbawione wad ani słabości. Niektóry z problemów systemowych zasygnalizował sam wicepremier Gliński. O nich trzeba rozmawiać, ponieważ mają jak najlepiej służyć budowie dobrobytu Polski i jej obywatelom. Jednak obecna krucjata przeciwko NGO-som to wylewanie dziecka z kąpielą i niszczenie wielu lat pracy oddanych ideom ludzi. 

Podziel się artykułem:

Bartosz Brzyski
Sekretarz redakcji jagielloński24. Członek Klubu Jagiellońskiego. Kontakt: brzyski@jagiellonski24.pl

Napisaliśmy już 1900 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Postęp technologiczny nie jest wynalazkiem czasów nam współczesnych, a wypieranie pewnych zawodów przez technologię towarzyszy nam od wieków.

Przyjdzie robot i zabierze nam pracę. Czy naprawdę musimy się bać nowych technologii?

Przyjdzie robot i zabierze nam pracę. Czy naprawdę musimy się bać nowych technologii?

Karol Wałachowski

Polska potrzebuje demonopolizacji rynku przewozów kolejowych o charakterze użyteczności publicznej oraz zniesienia barier w dostępie do rynku połączeń komercyjnych.

Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy

Monopol PKP Intercity uderzy w polskie firmy

Bartosz  Jakubowski

Istnieją trzy powody, dla których włodarze polskich miast zainwestowali w ostatnich latach miliony złotych w transport tramwajowy.

Polskie miasta stawiają na tramwaje

Polskie miasta stawiają na tramwaje

Maciej Dulak
Następny artykuł:

Stuknięty Maksio

Stuknięty Maksio