Era normalności

Kamil Sikora | 27-10-2016 15:33:44 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Era normalności
www.flickr.com/photos/polandmfa/

28 października w szranki stanie dwóch kandydatów o fotel prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej na kadencję 2016-2020. Zbigniew Boniek, czyli twarz dobrej zmiany polskiej piłki kontra Józef Wojciechowski, persona non grata środowiska. Obecnego prezesa można nie lubić, jednak fakty są takie, że to były gracz Juventusu F.C. wyprowadził polską piłkę ze średniowiecza.

Kiedy w 2012 roku Zbigniew Boniek obejmował urząd prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej po Grzegorzu Lacie, można było spodziewać się, że nastąpi rewolucja. Dzisiaj, po czterech latach urzędowania Bońka śmiało możemy powiedzieć, że PZPN w końcu jest poważną instytucją, a nie obiektem nieustannych kpin i żartów.

Początki PZPN-u sięgają 1919 roku. Wówczas na jego czele stanął Edward Cetnarowski, działacz Cracovii, asystent u doktora Henryka Jordana oraz współzałożyciel „Przeglądu Sportowego”. Przez niemal sto lat istnienia Związku – jak łatwo się domyślić – instytucja miała swoje złote czasy, jak era trenera Górskiego, ale przeżywała również liczne afery korupcyjne, jak ta najgłośniejsza z 2007 roku, skutkiem czego do Związku wszedł zarząd komisaryczny.

Ostatnie lata działalności PZPN to jednak czas rozkwitu: najpierw udana organizacja Mistrzostw Europy w 2012 roku, a podczas minionych wakacji sukces w postaci pierwszego w historii awansu do ćwierćfinału europejskiego czempionatu. Słowem, jest to złoty okres – –również dzięki PZPN-owi – polskiego futbolu reprezentacyjnego.

Zbyt odważnym będzie stwierdzenie, że wszystko w polskiej piłce jest już normalne. A jednak po erze takich postaci, jak Zdzisław Kręcina czy Grzegorz Lato nareszcie można powiedzieć, że do skostniałych struktur PZPN-u zostało wpuszczone świeże powietrze.

Przyglądając się zmianom zaproponowanym przez zarząd, może nasunąć się proste pytanie: dlaczego tak długo czekaliśmy na futbolową normalność w kraju nad Wisłą?

Gołym okiem widać, że sukcesy kadry w jakimś stopniu są powiązane ze strukturą i działaniem Polskiego Związku Piłki Nożnej. To może zbyt śmiała teza, niemniej prezesura Zbigniewa Bońka to najlepsza rzecz, jaka przydarzyła się polskiej piłce od dawien dawna. Aby jednak nie zostać posądzonym o bezpodstawne peany i hymny pochwalne, podajmy konkrety.

Dziewięć osiągnięć prezesa Bońka

1. Jednym z największych sukcesów minionej kadencji jest wprowadzenie „Narodowego Modelu Gry”. Jest to podręcznik dla trenerów i szkoleniowców, dzięki któremu system szkolenia polskich piłkarzy zostanie ujednolicony. Choć taki dokument powinien powstać przynajmniej kilkanaście lat temu, to jest niewątpliwym sukcesem, że dzisiaj każda drużyna w Polsce otrzymuje dostęp do profesjonalnych materiałów szkoleniowych, które pozwalają zniwelować istniejące różnice pomiędzy polskimi klubami. Celem nadrzędnym jest sprawienie, aby ta sama filozofia futbolu przyświecała drużynie z podkarpackiej wsi i warszawskiej szkółki.

View post on imgur.com

2. Skoro mamy podręcznik, to ktoś w sensowny sposób musi umieć go wykorzystywać. Stąd pozytywnie należy ocenić wprowadzenie systemu „Pro Junior System”. Program przeznaczony jest dla wszystkich klubów biorących udział w rozgrywkach Ekstraklasy, I i II ligi. Nacisk kładziony jest na profesjonalizm, promocję i produktywność. Punkty przyznawane będą za wymierne efekty pracy z młodzieżą, czyli za występy młodych zawodników w drużynach seniorskich. 10-milionowy budżet podzielony między trzy poziomy gwarantuje realne nagrody finansowe za szkolenie młodzieży.  

3. Profesjonalizacja rozgrywek ligowych, począwszy od tych najbardziej elitarnych do tych mniej prestiżowych oraz reorganizacja Centralnej Ligi Juniorów oraz Juniorów Młodszych. Znowu – wydawać by się mogło, że dopiero teraz nadeszła normalność. Sytuacje wręcz patologiczne, gdzie rywalem Jagielloni Białystok w sezonie był… młodszy rocznik tego samego klubu nie powinny już mieć miejsca

View post on imgur.com

4. Zmiany w drugiej i trzeciej lidze. Dwie grupy, w których o punkty grało… 36 drużyn. Wszyscy ze wszystkimi, poziom – żaden. Zamiast kilku grup regionalnych, jedne centralne rozgrywki. Nawet malkontenci, którzy narzekają, że jest drożej, muszą przyznać, że poziom poszedł do góry. W końcu awans z jednego poziomu na wyższy nie jest czymś niemożliwym.

5. W końcu powstanie Akademii Młodych Orłów, która gwarantuje bezpłatny udział w zajęciach dla dzieci w 25 ośrodkach w całym kraju. Bezpłatne treningi piłkarskie dla dziewczynek i chłopców w wieku od 6 do 11 lat.

6. Program „Amator” gwarantuje wsparcie finansowe dla klubów IV ligi i niższych klas rozrywkowych. Dzięki wsparciu finansowemu – łączny budżet projektu w 2016 roku wyniósł ponad 6 milionów złotych – biedniejsze kluby mogły zakupić sprzęt sportowy.

7. Profesjonalizacja procesu licencyjnego, na którą składa się nowelizacja przepisów podręcznika licencyjnego, wprowadzenie spójnych kryteriów dla wszystkich poziomów rozgrywek. Władze zaczęły kłaść nacisk na merytoryczne wzmocnienie poprzez zaangażowanie ekspertów konkretnych dziedzin.

View post on imgur.com

8. To także zmiany w samym Związku. Stworzenie nowej struktury organizacyjnej, usprawnienie działania administracji, jasne procedury. Wprowadzenie racjonalnej polityki kosztowej, dzięki której w skali roku udało się zaoszczędzić relatywnie spore sumy pieniędzy; w końcu zaś renegocjacje umów na korzystniejszych warunkach.

9. W wymiarze prestiżowo-meczowym sukcesem ekipy Bońka jest organizacja meczu finałowego Ligi Europy UEFA 2014/15 na Stadionie Narodowym w Warszawie czy Mistrzostw Europy U-21 w Piłce Nożnej 2017. Na plus należy zaliczyć również obecność spotkań I ligi w telewizji.

Wszystkie wyżej wymienione zmiany przyniosą efekty dopiero za kilkanaście, a najwcześniej za kilka lat. Niemniej cieszy, że w PZPN-ie ktoś w końcu patrzy na futbol w perspektywie dekad, a nie chwilowych sukcesów.

Od stajni Augiasza do kury znoszącej złote jajka

Obecnie PZPN to świetnie prosperująca instytucja z budżetem w wysokości 170 mln złotych. A przecież nie zawsze tak było. Wystarczy przytoczyć rozmowę z Maciejem Sawickim, sekretarzem generalnym PZPN: „Rzeczywiście było trochę bałaganu, a także zaszłości z poprzedniego ustroju, jak np. obligatoryjne »trzynastki«. Od razu to zmieniliśmy. Ponadto, gdy przyszedłem do PZPN-u zauważyłem, że ludzie bali się podejmowania decyzji, żyli w pewnym strachu, mieli bardzo mały wpływ na podejmowane decyzje i funkcjonowanie związku. Zastana struktura organizacyjna to było jakieś nieporozumienie. Dla przykładu jeden z pracowników zatrudniony w dziale marketingu wykonywał obowiązki, które może w 10 procentach miały coś wspólnego z tym departamentem. Takich kwiatków było sporo. To musieliśmy najpilniej zmienić, bo w przeciwnym razie wciąż bylibyśmy zbiurokratyzowaną, spowolnioną instytucją, która nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Dlatego też pilnie stworzyliśmy nową strukturę organizacyjną, powołaliśmy nowe departamenty, daliśmy każdemu z dyrektorów decyzyjność w ramach powierzonych mu departamentów, odmłodziliśmy kadrę zarządzającą, zmodyfikowaliśmy regulaminy i wprowadziliśmy jasne procedury. Dokonaliśmy bardzo radykalnych zmian, w tym te najbardziej wrażliwie dotyczące wymiany kadr. To była rewolucja, nie ewolucja.”

Sawicki to zupełnie przeciwieństwo swojego poprzednika, Zdzisława Kręciny.

Posiada wyższe wykształcenie, tytuł MBA Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu w Illinois. Jest absolwentem Harvard Business School, gdzie ukończył kurs dla kadr zarządzających „Program for Leadership Development”. Absolwent Executive Master in European Sport Governance.

Patrząc z perspektywy kilku ostatnich lat, wizerunek całej organizacji zmienił się nie do poznania. Oczywiście, że łatwiej o dobry PR, kiedy reprezentacja gra na miarę oczekiwań 40- milionowego narodu, niemniej jednak sam Związek cieszy się pozytywną opinią wśród społeczeństwa.

Kanał Łączy nas piłka to prawdziwy fenomen, bijący rekordy popularności. Obraz piłkarzy, jaki często pokazują nam media, przedstawia ich jako grupę egoistów, żyjących we własnym świecie. Nagle okazuje się, że taki Lewandowski, Krychowiak czy król polskich memów sportowych, Jakub Wawrzyniak, to tacy sami ludzie jak my; którzy śmieją się z własnych błędów, wyrażają się bardzo potocznie i nie mają o sobie zbyt wygórowanej opinii. Zdjęcia z Euro 2016 pokazały, że dzisiaj kadra to jedna wielka rodzina.

Sam Boniek jest zadowolony z minionych czterech lat: „Jak Boga kocham, jestem cholernie zadowolony z tego, co zrobiliśmy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w Polsce wszyscy mają do wszystkich pretensje, że dziś dziennikarze siedzą za biurkiem, zamiast chodzić na mecze, i wydaje im się, że na wszystkim się znają. Stopień agresywności jest duży. Ale nie przejmujemy się, jestem usatysfakcjonowany tym, jak wygląda PZPN i nasza sytuacja finansowa”.

W tej beczce miodu musi się jednak znaleźć łyżka dziegciu.

Problem z pseudokibicami, który wydawać by się mogło, został zażegnany kilka lat temu, teraz powraca za sprawą burd podczas ostatniego finału Pucharu Polski, czy niedawnych wyczynów podczas meczów Legii w Lidze Mistrzów. Problem z sędziami, który spędza sen z powiek obecnym władzom – kolesiostwo, łapówkarstwo, alkohol, problem z obserwatorami. W końcu temat rozgrywek ligowych – od ich struktury, która zmieniana jest co kilka lat, aż po ich poziom. To oczywiście nie leży w gestii władz PZPN-u, ale sama zmiana struktury ligi nic nie zmieni. Potrzebne są pieniądze, za którymi idzie jakość rozgrywek.

View post on imgur.com

Zibi kontra cały świat

W piątkowym głosowaniu na zjeździe PZPN Zbigniew Boniek będzie walczył o kolejną kadencję. Jego przeciwnikiem będzie Józef Wojciechowski. Postaci obecnego prezesa PZPN nikomu nie trzeba przybliżać. Jego przeciwnikiem jest biznesmen, 26. na liście 100 (?) najbogatszych Polaków, z majątkiem w wysokości ponad 900 mln złotych.

W rozmowie z Sebastianem Staszewskim kandydat na nowego prezesa mówi, że Boniek tak naprawdę posiada wielu przeciwników i wrogów. Proponuje zmianę systemu glosowania i wprowadzenie zasady tajności, której obecnie nie ma. Zapowiada, że w razie przegranej zaskarży wynik. Jakie są plany? Walka z bandytami na stadionach, pomoc w wyjściu z zadłużenia klubów.

Wątpliwości względem prezesa Bońka mają dwojaką naturę: po pierwsze, według statutu PZPN, kandydat powinien na stałe mieszkać w Polsce; po wtóre, Bońka oskarża się o reklamowanie zakazanego bukmachera.

Prezes PZPN mieszka i płaci podatki we Włoszech, co jest wbrew regulacjom statutowym – przynajmniej tak argumentują całą sprawę zwolennicy Wojciechowskiego.

Skąd więc ogólna niechęć pewnych środowisk do kandydatury Wojciechowskiego? Bo to postać, która w ostatnich dwudziestu latach zrobiła więcej złego niż dobrego dla polskiego futbolu, o czym przekonuje chociażby Krzysztof Stanowski w felietonie dla „Przeglądu Sportowego”. Normalność, która pojawiła się wraz z przyjściem Bońka jest tylko epizodem, który potrwa osiem lat, bo reelekcja Zibiego jest raczej pewna. Można się zastanawiać, co kieruje Wojciechowskim, gdyż jego kandydatura nie brzmi poważnie, a przynajmniej nie jest to rywal mogący zagrozić Bońkowi. Mówi się, że Wojciechowski na futbolu się nie zna, a lista jego porażek jest długa. Piłeczkę można odbić pytając, jak w roli członka zarządu Widzewa Łódź sprawdził się swego czasu Boniek? Ostatecznie kierowanie klubem, a Polskim Związkiem Piłki Nożnej to inna para kaloszy, bardziej uprawnionym będzie pytanie o to, jak wygląda skuteczność Wojciechowskiego na polu biznesowym.

Tak więc piątkowe starcie nie dostarczy nam sporej dawki emocji. Naturalnie trzeba poczekać na oficjalne wyniki – Wojciechowski, podobnie jak Boniek, przekonany jest o swoim sukcesie. Mimo wszystko dobrze, że Boniek ma z kim rywalizować. Przez cztery lata udało mu się zmienić wiele, jednak nadal polski futbol nie jest wolny od patologii. Era normalności dopiero się zaczyna.

Przygotowując artykuł autor korzystał z dokumentu „Najważniejsze działania Polskiego Związku Piłki Nożnej 2012-2016”.

Podziel się artykułem:

Kamil Sikora
Członek redakcji jagielloński24. Student politologii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz teologii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. Członek Klubu Jagiellońskiego. Redaktor i analityk projektu Demagog.

Napisaliśmy już 2007 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Odpowiedzią na rosnącą interdyscyplinarność nauki powinny stać się postulowane przez Klub Jagielloński kolegia naukowo-dydaktyczne.

Kolegia szansą na wydobycie potencjału polskich naukowców

Kolegia szansą na wydobycie potencjału polskich naukowców

Radosław Rybkowski

Powodzenie reformy będzie zależeć od zwiększenia publicznych wydatków na naukę i szerokiego wsparcia elit politycznych.

Polskie uczelnie potrzebują pozytywnego wstrząsu

Polskie uczelnie potrzebują pozytywnego wstrząsu

Radosław Rybkowski

Demokracja liberalna zaczyna się chwiać i widać to nawet w peryferyjnym świecie Twin Peaks.

Twin Peaks po końcu historii

Twin Peaks po końcu historii

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Rewolucja na ćwierć gwizdka

Rewolucja na ćwierć gwizdka