To naprawdę o nas?

Katarzyna Nowicka | 22-10-2016 14:00:30 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
To naprawdę o nas?
www.flickr.com/photos/radekkolakowski/

„Ta książka to lustro prawdy o nas samych” - zachęca z okładki Janina Ochojska. „Sekujemy, walimy w łeb każdego inaczej myślącego” - głosi wydawca. Także krytycy są pod wrażeniem tego, w jaki sposób autorom reportażu Obrażeni. Pobici z Polską udało się (rzekomo) opisać współczesną polskość. Nietrudno zgadnąć, że składa się ona m.in. z nietolerancji, braku szacunku, czy nienawiści. Skąd więc bierze się wśród Polaków (a może tylko krytyków?) to pragnienie ciągłego czytania o przykładach polskiej nieufności, agresji czy niechęci wobec obcych?

Należałoby stanowczo odrzucić wersję o masochistycznej przyjemności płynącej z takiej lektury. To raczej fakt, że przedmiotem analizy jest ta część społeczeństwa, która nie czyta i której interesy ani potrzeby nie są w żaden sposób artykułowane (w literaturze uznanej za wartą kilku wersów recenzji), sprawia, że czytelnik w żadnym momencie lektury nie poczuje dyskomfortu.

Przyjmuje się, że polskie reportaże opowiadają o Polakach – gdyby faktycznie tak było, musiałyby pojawić się głosy krytyczne recenzentów, dementujących: „My tacy nie jesteśmy”.

Zamiast tego bohaterem utworu jest zbiorowość – klasa ludowa oraz kształtująca się klasa średnia, której członkowie zachowują się w sposób dalece odbiegający od obowiązujących praktyk postępowania. Zwykle to jednak klasie średniej obrywa się najwięcej, bo to ona nieustannie zmaga się z alternatywami etycznymi czy politycznymi, nierzadko wybierając zachowania niewłaściwe z punktu widzenia „ogólnie przyjętych wzorców”. I tak: śmieszne są wyjazdy w zatłoczone miejsca turystyczne (np. Kanary), rozstawianie parawanów, wieczorne oglądanie telewizji, odgięty paluszek przy piciu herbaty, czy wreszcie „grzech” najgorszy – bycie zadowolonym z popełniania wszystkich tych błędów.

Ci, którzy znajdują się w uprzywilejowanej pozycji, nie będą przyznawać się do opisywanej polskości. Szczególne rozwiązanie tego problemu podsuwa nam izraelski pisarz Etgar Keret, który mówi w jednym z tekstów: „Jestem obywatelem dwóch krajów. (…) Mam więc ten komfort, który winien być udziałem każdego Izraelczyka i Polaka (…), że jeśli rząd jednego z moich krajów nabroi (…) więcej niż drugiego, zawsze mogę powiedzieć, że to mój drugi rząd, a nie pierwszy”.

To tej klasie przypisuje się też najczęściej „roszczeniowość” czy „ciemnotę”. I choć w Obrażonych te cechy nie padają wprost, można łatwo je wywnioskować z intencji doboru opisywanych wydarzeń. Weźmy pierwszy tekst ze zbioru, autorstwa Mirosława Wlekłego. Reporter przytacza historie osób, które zgłaszały do prokuratury przestępstwa polegające na obrazie uczuć religijnych. Przykłady te służyć mają zilustrowaniu faktu, jak zabawne bywają powiadomienia składane przez niewykształconych (choćby zgłoszenie oddania moczu w kościele) i jak racjonalne są zachowania wykształconych (pani, która nie mogła zgłosić się na prokuraturę z pismem przeciwko słowom arcybiskupa Michalika o pedofilii w Kościele z racji bycia ateistką – nie obejmował jej zakres zastosowania art. 196 KK).

Nawet w tym małym zestawieniu widać, że moralność niewykształconych jest małostkowa – obrażają się za drobne sprawy, które mogą być ważne tylko dla maluczkich. Za odejście od wartości uznawanych przez liberalną demokrację (cytowana tu Agnieszka Holland) autor nie wprost uznaje karanie Dody za jej słowa na temat Biblii. Nie ma tu miejsca na głębszą refleksję, problem potraktowany jest dość wyrywkowo.

Ta kwestia dotyczy całego zbioru i części współczesnych polskich reportaży – opisują one podmioty z nadanymi już atrybutami (najczęściej negatywnymi), nie uwzględniając, że te cechy są najczęściej wynikiem warunków, w jakich ci ludzie żyją.

Krytycznie pisał o tym socjolog Pierre Bourdieu w kontekście pogardzanego francuskiego drobnomieszczaństwa. Ci, którzy posiadają większy kapitał symboliczny popełniają upraszczający błąd, przypisując członkom klasy średniej negatywne cechy, będące tak naprawdę odbiciem źle funkcjonującego systemu społecznego. Zamiast więc rozpracowywać struktury społeczne, tacy krytycy idą na łatwiznę i ślizgają się po powierzchni widzialnych zachowań, roszcząc sobie pretensję do uznania tego za pełny i wartościowy opis rzeczywistości.

Według Bourdieu współczesny system społeczny promuje awans indywidualny tylko wybranych jednostek – szanse na sukces w tym zakresie mają ci z drobnomieszczan, którzy są świadomi warunków prawidłowego postępowania stawianych przez klasę wyższą i są gotowi się do nich dostosować (choć wtedy będą ganieni za próby podszywania się pod kogoś, kim nie są – stąd bierze się dramatyczne położenie klasy średniej). Krytycy drobnomieszczan uznają przy tym, że system nie ogranicza w żaden sposób jednostki, która, jeśli tylko chce i poprzez postępowanie zgodne z ich zaleceniami, może zarzucić swój dotychczasowy styl życia i poglądy. Łatwiej jest opisać już konkretne, czasem śmieszne zachowania osób i poprzestać na puentującym je komentarzu, niż pochylić się nad systemowym spojrzeniem na społeczeństwo.

Zbiór Obrażonych niestety na tym poprzestaje; autorzy nierzadko powołują się na ogólne cytaty autorytetów, jak choćby komentarz Magdaleny Środy dotyczący odchodzenia przez III RP od wartości uznawanych przez zachodnią demokrację liberalną.

Istotna jest również kwestia reprezentatywności poruszanych problemów – jeśli poprzez te przykłady wyciąga się cechy polskie, muszą one być dostatecznie powszechne. Choć Wlekły we wstępie swojego tekstu pisze, że Polacy często się odwołują do art. 196, nie pojawiają się żadne statystyki, dające wyobrażenie skali problemu, dotyczące śledztw wszczętych i zakończonych z tytułu tego przepisu; te liczby z 16 lat średnio wynoszą odpowiednio: 49 i 55. Wydaje się zresztą, że reportaże w dużej mierze są uzupełnieniem dla badań społecznie publikowanych na takich stronach, jak mowanienawisci.info.

Podobny temat wybrali Kaja Puto i Ziemowit Szczerek – w kilku kliknięciach myszką przeprowadzili internetowe śledztwo dotyczące osób, które w kryzysie uchodźczym pisały obelżywe komentarze na Facebooku (m.in. mężczyzna, który po napisaniu takiego tekstu wstawia zdjęcia ze swoimi córkami na basenie).

Pojawił się również tekst o osobie transseksualnej, która po zmianie płci nie może znaleźć dla siebie miejsca w rodzinnej wsi. Poszczególne reportaże w zbiorze są więc bardziej rozwinięciem tendencji myślowych o modnych sprawach, którym przypisuje się w debacie publicznej duże znaczenie.

Tekstem, który się wyłamuje i jest akcentem podanym na zakończenie, jest spis rozmowy członków teatru improwizowanego Klancyk. Wzajemne obrażanie jest tam wymogiem, ale w jakim celu – niech przeczytają zainteresowani.

Magdalena Kicińska, Ziemowit Szczerek, Małgorzata Rejmer, Mirosław Wlekły, Maciej Wasielewski, Agnieszka Wójcińska, Urszula Jabłońska, Kaja Puto, „Obrażeni. Pobici z Polską”, Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2016.

Podziel się artykułem:

Katarzyna Nowicka
Członek warszawskiego kolegium redakcyjnego jagielloński24 oraz warszawskiego oddziału Klubu Jagiellońskiego. Studentka MISH-u na Uniwersytecie Warszawskim, studiuje prawo i socjologię.

Napisaliśmy już 1981 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Wskaźnik liczby zgonów z powodu samobójstw przypadających na 100 tys. mieszkańców znacznie przekracza średnią wartość dla państw Unii Europejskiej.

Zerwanie z kulturą długu. Nieopowiedziany sukces PiS?

Zerwanie z kulturą długu. Nieopowiedziany sukces PiS?

Piotr Trudnowski

Pierwszą i podstawową reformą wymiaru sprawiedliwości powinno być wzmocnienie pozycji ustrojowej sędziego.

Lekarstwo może być gorsze niż choroba, czyli dlaczego sądy pokoju to zły pomysł [POLEMIKA]

Lekarstwo może być gorsze niż choroba, czyli dlaczego sądy pokoju to zły pomysł [POLEMIKA]

Paweł  Ryczko

Ustawa antylichwiarska PO i program „Rodzina 500 Plus” PiS dokonały prawdziwego pogromu na rynku firm parabankowych.

Nikt nie będzie ronił łez. Ustawowe uderzenie w rynek chwilówek

Nikt nie będzie ronił łez. Ustawowe uderzenie w rynek chwilówek

Mateusz Mroczek
Następny artykuł:

Niemądry Polak po szkodzie

Niemądry Polak po szkodzie