Polacy w obronie praw człowieka

Tomasz Turejko | 11-10-2016 15:34:00 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Polacy w obronie praw człowieka
wikimedia.org/wikipedia/commons

Konwencja ONZ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa oraz organizacja humanitarna UNICEF to jedne z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych narzędzi prawa międzynarodowego publicznego w zakresie ochrony praw człowieka. Autorami tych dwóch przedsięwzięć byli polscy naukowcy, jedni z największych orędowników ochrony praw człowieka na świecie, a przede wszystkim wielcy społecznicy, którzy poświęcili swoje życie w służbie ludzkości.

Rafał Lemkin, polski prawnik żydowskiego pochodzenia, niestrudzony obrońca praw człowieka, wybitny przedstawiciel „lwowskiej szkoły prawa karnego” i twórca jednej z najważniejszych konwencji międzynarodowego prawa karnego. To on jako pierwszy wprowadził pojęcie „ludobójstwa”, a jego konwencja dała podstawę do ścigania sprawców najbardziej barbarzyńskich przestępstw wymierzonych przeciwko ludzkości. 

Lemkin urodził się w 1900 roku we wsi Bezwodne na Grodzieńszczyźnie. Po ukończeniu gimnazjum w Białymstoku i odbyciu służby wojskowej w latach 1919-1920, podjął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Tam pod kierownictwem karnisty – Juliusza Makarewicza uzyskał tytuł doktora nauk prawnych. Prof. Makarewicz był jednym z najwybitniejszych specjalistów od prawa karnego nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Polski kodeks karny z 1932 roku (znany również jako Kodeks Makarewicza) był jednym z największych osiągnięć kodyfikacyjnych polskiego prawa i zarazem jedną z najnowocześniejszych ustaw karnych w ówczesnej Europie.

Lemkin zdobył więc wykształcenie na jednym z najlepszych wydziałów prawniczych w Polsce pod okiem najwybitniejszego polskiego karnisty tamtych czasów.

Po ukończeniu studiów przez kilka lat podróżował po Europie kontynuując kształcenie na uniwersytetach w Niemczech, Francji i Włoszech. Od 1929 roku pracował jako prokurator. Brał udział w pracach Komisji Kodyfikacyjnej, której rezultatem było powstanie wspominanego wcześniej kodeksu karnego. Był też członkiem-korespondentem Międzynarodowego Biura Unifikacji Prawa Karnego. Władał dziewięcioma językami, a czytał w czternastu. Już w latach 30. młody polski prawnik był doceniany na arenie międzynarodowej, zaproszono go do udziału w konferencjach poświęconych unifikacji prawa karnego w 1931 roku w Paryżu, w 1933 w Madrycie i w 1935 w Kopenhadze. Tymi wszystkimi osiągnięciami Rafał Lemkin mógł poszczycić się jeszcze przed ukończeniem czterdziestego roku życia.

Przeciwko barbarzyństwu

W historii ludzkości niewielu było prawników, którzy otwarcie sprzeciwiali się zbrodniom określanym później „ludobójstwem”. Prekursorem prawa humanitarnego w tym zakresie nie tylko w Polsce, ale i w Europie był Paweł Włodkowic, który na soborze w Konstancji w 1414 r. jawnie potępił dokonaną przez Krzyżaków rzeź Prusów i Jaćwingów argumentując, że ludność pogańska również ma prawo do zachowania swojej kultury i wierzeń. Do tej tradycji polskiej myśli prawa humanitarnego postanowił nawiązać Lemkin, a swoje propozycje przedstawił w referacie na wspomnianej wcześniej konferencji w Madrycie w 1933 roku.

Według różnych źródeł Lemkin albo pojechał na konferencję osobiście, albo przesłał swój referat do odczytania przez lektora. W swoim artykule polski prawnik przedstawił pięć nowych typów zbrodni, z których dwa – najważniejsze, nazwał „barbarzyństwem” i „wandalizmem”. „Barbarzyństwem” Lemkin określił destrukcyjne czyny skierowane przeciwko członkom konkretnej społeczności wyznaniowej, narodowościowej czy rasowej. „Wandalizmem” Lemkin nazwał niszczenie dzieł sztuki, dóbr kultury, miejsc kultu religijnego tworzonych przez te społeczności. Referat siłą rzeczy miał wydźwięk antyniemiecki i był odpowiedzią na politykę prześladowań prowadzoną przez hitlerowskie Niemcy w stosunku do społeczności żydowskiej. Według niektórych relacji delegacja niemiecka w trakcie wygłaszania referatu głośno śmiała się i buczała, aby ostatecznie ostentacyjnie opuścić salę.

Lemkin w referacie zachęcał Ligę Narodów do ustanowienia konwencji umożliwiającej karanie przestępstw przeciwko ludzkości.

Konwencje haskie z przełomu XIX i XX wieku nie zapobiegły bowiem licznym zbrodniom wojennym, które miały miejsce w trakcie I wojny światowej. W tym samym czasie Turcy dokonali okrutnej zbrodni na Ormianach, a w latach 30. stalinowskie czystki i Wielki Głód na Ukrainie pozbawiły życia miliony ludzi w Związku Sowieckim.

Nowatorskie i głęboko humanistyczne propozycje polskiego prawnika nie znalazły wówczas pełnego zrozumienia wśród polityków odpowiedzialnych za losy narodów. Panowało powszechne przekonanie, że zbrodnie popełnione z dala od Europy Środkowej są czymś „normalnym”, wynikającym z braku rozwoju cywilizacyjnego tamtych społeczeństw. W praktyce jednak chodziło o coś zupełnie innego. Największe światowe mocarstwa posiadające kolonie w każdym niemal zakątku świata również były odpowiedzialne za liczne akty „barbarzyństwa” wobec ludności autochtonicznej zamieszkujące m.in. tereny obu Ameryk, Australii czy Afryki. Temat ten szybko powrócił kiedy wspomniane przez Lemkina akty barbarzyństwa pojawiły się w Europie Zachodniej.

Wracamy do epoki Mongołów

W drugiej połowie lat 30. Lemkin zwolnił się z pracy w prokuraturze i otworzył własną kancelarię w Warszawie. W przededniu wybuchu II wojny światowej ostrzegał Żydów przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Sam we wrześniu 1939 roku opuścił Warszawę i przez Litwę przedostał się do Szwecji, gdzie kontynuował prace badawcze na sztokholmskim uniwersytecie. W 1941 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych, i tam rozpoczął nowy etap w swojej karierze.

II wojna światowa już w pierwszych dniach pokazała swoje okrutne oblicze, a celem niszczycielskich totalitaryzmów byli zarówno wojskowi, jak i ludność cywilna. Już w dwa miesiące po ataku hitlerowskich Niemiec na Wielką Brytanię, Winston Churchill powiedział: „Od czasów mongolskich inwazji na Europę w szesnastym wieku nigdy nie było tak metodycznych, bezlitosnych rzezi na taką skalę albo osiągających taką skalę. […] Jesteśmy świadkami bezimiennej zbrodni”. Oczywiście taki charakter masowych mordów na pewno nie był Churchillowi obcy. W pierwszej połowie XIX wieku kolonialiści brytyjscy wymordowali niemal całkowicie w ramach tzw. czarnej wojny tasmańskich aborygenów. Takich przykładów w historii było wiele, a podobnych zbrodni dopuszczali się m.in. Hiszpanie w Ameryce Południowej i Środkowej, Amerykanie w Stanach Zjednoczonych wobec Indian, czy Belgowie w stosunku do tubylców w Kongo. Tym razem jednak zbrodnie te wydarzyły się w Europie, a ich ofiarami nie padła ludność zamorskich kolonii, tylko rdzenni Europejczycy. Jak się później okazało, nie pozostało to bez znaczenia dla międzynarodowej ochrony praw człowieka.

Genocide znaczy ludobójstwo

W Stanach Zjednoczonych Lemkin wykładał prawo na Uniwersytecie w Karolinie Północnej. Pełnił również funkcję doradcy prawnego w różnych instytucjach rządowych USA, m.in. w Departamencie Wojny. Uważnie nasłuchiwał wieści z Europy, gdzie Niemcy stosowały barbarzyńską politykę eksterminacji na terenach niemal całej okupowanej przez siebie Europy. Skutki tej eksterminacji polski prawnik odczuł osobiście. Niemcy wymordowali w Europie 40 członków jego rodziny, w tym oboje rodziców. W tym czasie Rafał Lemkin napisał najważniejsze dzieło swojego życia zatytułowane Axis Rule In Occupied Europe. Publikacja ukazała się w Waszyngtonie jeszcze w 1944 roku. To właśnie w tej książce polski prawnik wymyślił określenie dla „bezimiennych zbrodni” dokonywanych przez Niemców w okupowanej Europie.

Termin „genocide”, co tłumaczy się na polski jako „ludobójstwo” powstał z połączenia dwóch słów: greckiego genos (rasa, szczep) i łacińskiego cide (zabijać). W swoim dziele Lemkin ludobójstwo rozumiał bardzo szeroko: nie tylko jako fizyczne unicestwienie grup narodowościowych, etnicznych, religijnych czy politycznych, ale także niszczenie języka, kultury, świątyń, a nawet propagowanie alkoholizmu i hazardu.

Pojęcie „ludobójstwo” upowszechniło się na całym świecie podczas procesu zbrodniarzy wojennych oskarżonych przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Lemkin brał udział w tym procesie jako doradca sędziego Sądu Najwyższego USA, Roberta H. Jacksona, głównego amerykańskiego oskarżyciela. Chociaż zbrodniarzy nazistowskich sądzono za zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko pokojowi, to pojęcie „ludobójstwa” wybrzmiewało w aktach oskarżenia w znacznym stopniu w sposób zgodny z definicją zaproponowaną przez Lemkina. Polski prawnik uznał, że dzięki temu treść zarzucanych czynów w akcie oskarżenia bardziej oddawała prawdziwy charakter popełnionych przez Niemców zbrodni. Co ciekawe, pojęcia „ludobójstwa” użył w akcie oskarżenia również sowiecki prokurator Roman Rudenko, który określił takim mianem… zbrodnię katyńską. Oczywiście popełnienie tego mordu Związek Sowiecki przed Trybunałem w Norymberdze zarzucał Niemcom. Sędziowie nie wydali w tej sprawie orzeczenia z powodu „braku dowodów”.

11 grudnia 1946 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję uznającą ludobójstwo za zbrodnię w obliczu prawa międzynarodowego. Dla Lemkina był to dopiero początek. Polski prawnik chciał nie tylko ukarania osób, które w przeszłości dokonywały takich zbrodni. Jego celem było przede wszystkim zapobieganie takim wypadkom w przyszłości. Przez dwa lata, zaniedbując wszystkie inne obowiązki, lobbował wśród dyplomatów ONZ o utworzenie międzynarodowej konwencji w sprawie ludobójstwa. Sprawa nie była łatwa, a próby porozumienia skuteczne torpedował m.in. Związek Sowiecki, który nie godził się na włączenie w definicję ludobójstwa zbrodni dokonanych z przyczyn politycznych. Wiązało się to z obawą Józefa Stalina, że on sam z tego powodu może być kiedyś pociągnięty do odpowiedzialności za dokonane przez siebie czystki. Społeczność międzynarodowa poszła na kompromis, a Rafał Lemkin wkrótce dopiął swego. 9 grudnia 1948 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ jednomyślnie przyjęło „Konwencję w sprawie karania i zapobiegania zbrodni ludobójstwa”. Dziś stronami tej konwencji jest 147 państw. Po ogłoszeniu decyzji Zgromadzenia Ogólnego Rafał Lemkin rozpłakał się na korytarzu gmachu ONZ. Stwierdził wówczas: „Konwencja musi się stać potężnym narzędziem społeczności międzynarodowej”.

Zapomniany bohater

Długa i wyboista droga Rafała Lemkina zakończyła się sukcesem (jak się później okazało – niecałkowitym). Przedstawiciel lwowskiej myśli prawa karnego, doktor polskiego uniwersytetu napisał jedną z najważniejszych konwencji prawa międzynarodowego. Zaraz po ogłoszeniu decyzji Lemkin lobbował o szybkie wprowadzenie konwencji w życie, co nastąpiło w 1951 roku. Za swoje wybitne osiągnięcia dla ochrony praw człowieka otrzymał wiele nagród i wyróżnień. W 1955 roku władze federalne wręczyły Lemkinowi Krzyż Zasług RFN. Być może dla polskiego prawnika, któremu Niemcy wymordowali rodzinę była to forma moralnego zadośćuczynienia.

W latach 1950-1959 Rafał Lemkin był aż siedmiokrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Niestety z niezrozumiałych zupełnie powodów nigdy tej nagrody nie otrzymał. Zmarł nagle, w zapomnieniu w 1959 roku. Na jego pogrzeb przybyło… siedem osób.

Przez długi czas konwencja o ludobójstwie była prawem martwym. Pierwszą instytucją w historii, która wydała wyroki w sprawie osób oskarżonych o ludobójstwo był Trybunał dla Rwandy, który powstał w 1994 roku. W 1998 roku Statut Rzymski powołał do życia Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze – pierwszy w historii ludzkości stały sąd międzynarodowy powołany do ścigania pojedynczych osób za najcięższe zbrodnie przeciwko ludzkości. Pomimo tego społeczność międzynarodowa do dnia dzisiejszego ma wiele problemów z osądzeniem osób podejrzanych o dokonanie ludobójstwa, co pokazują przykłady masakry w Darfurze czy zbrodnie tzw. Państwa Islamskiego.

Wiele takich biografii kończonych jest słowami „zostali docenieni dopiero po śmierci”. Tym razem jednak tak się nie stało. Postać Rafała Lemkina jest w Polsce niemal zupełnie nieznana, a przecież to jeden z najwybitniejszych prawników w naszej historii. W licznych opracowaniach zagranicznych występuje jako naukowiec amerykański. Polska długo nie upominała się o pamięć swojego rodaka. Dopiero w 2013 roku polski MSZ ustanowił Międzynarodową Nagrodę im. Rafała Lemkina dla osób, które przyczyniły się do poprawy mechanizmów zapobiegania masowym zbrodniom. Miejmy nadzieje, że to pierwszy z wielu kroków, które uczyniło państwo polskie, by przypomnieć światu o tym wybitnym prawniku z lwowskiego uniwersytetu.

Ludwik Rajchman

Nazwisko Ludwika Rajchmana wielu osobom nie mówi zupełnie nic. Za to niemal każdy chociaż raz słyszał o organizacji UNICEF. To właśnie Rajchman – polski bakteriolog i społecznik żydowskiego pochodzenia był pomysłodawcą i twórcą tej najlepiej rozpoznawalnej organizacji humanitarnej na świecie. Droga do jej powstania jednak wcale nie była łatwa.  

Rajchman urodził w 1881 roku w Warszawie w rodzinie żydowskiej, od dawna zasymilowanej i zasłużonej dla kultury polskiej. Jego ojciec, Aleksander (wraz z Julianem Kronenbergiem) był głównym inicjatorem budowy gmachu filharmonii warszawskiej, a w latach 1901-1904 był pierwszym dyrektorem Filharmonii Narodowej. Matka Rajchmana – Melania (z domu Hirszfeld) była znaną publicystką i działaczką na rzecz praw kobiet. Siostra, Helena, była jednym z liderów polskiej pedagogiki socjalnej, a brat, Aleksander –wybitnym matematykiem szkoły lwowskiej.

Sam Ludwik podjął studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Po uzyskaniu dyplomu ukończył kurs bakteriologii w Instytucie Pasteura w Paryżu. Po krótkim pobycie w Krakowie ponownie wyjechał za granicę. Od 1910 roku pogłębiał studia epidemiologiczne w Londynie. Po wybuchu I wojny światowej został bakteriologiem w Lekarskiej Radzie Badawczej w Londynie. Rajchman zaangażował się również w działalność patriotyczną. Od 1916 roku był członkiem Polskiego Komitetu Informacyjnego, który działał jako przedstawiciel polskiego ruchu niepodległościowego w Wielkiej Brytanii. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę powrócił do ojczyzny, gdzie pracował jako bakteriolog. W 1919 roku założył w Warszawie Centralny Zakład Higieny, który w 1923 roku przemianowany został na Państwowy Zakład Higieny Rajchman pełnił w nim funkcję pierwszego dyrektora. Do współpracy zatrudnił wielu zdolnych polskich bakteriologów, wśród których był m.in. Kazimierz Funk – przyszły odkrywca witamin.

Lekarz bez granic

Ludwik Rajchman rozwijał również działalność na arenie międzynarodowej. Dzięki pracy naukowej podjętej w Londynie, polski lekarz w 1920 roku był już znanym i cenionym bakteriologiem w całej Europie. W 1921 roku został kierownikiem Sekcji Higieny Ligii Narodów, a potem, aż do 1939 roku pełnił funkcję dyrektora Organizacji Zdrowia przy Lidze Narodów. Był to zarazem osobisty sukces Ludwika Rajchmana – udało mu się ulokować temat zdrowia w samym centrum areny międzynarodowej. W tym czasie kontynuował badania nad kontrolą chorób zakaźnych i epidemii, standaryzacją zasad żywienia, a także ochroną dzieci i osób niepełnosprawnych. W 1921 roku polski bakteriolog wraz z dr Normanem Whitem opracował raport o sytuacji epidemicznej w ZSRS. Raport ten zapoczątkował współpracę Rosji bolszewickiej z Ligą Narodów w dziedzinie zwalczania chorób zakaźnych.

Dzięki tym działaniom udało się do 1923 roku opanować epidemię chorób zakaźnych w niemal całej Europie Wschodniej.

Rajchman podróżował po wielu krajach świata próbując rozwinąć zakres opieki medycznej Sekcji m.in. na kraje azjatyckie. W 1930 roku pojechał po raz pierwszy do Chin. Polski bakteriolog bardzo silnie związał się z tym krajem, zaprzyjaźnił się nawet z Czang Kaj-szekiem i jego rodziną. Efektem jego pracy w Państwie Środka było m.in. utworzenie w Chinach Państwowego Zakładu Higieny na wzór organizacji utworzonej w 1923 roku w Polsce. Tworzone i kierowane przez Rajchmana instytucje były pierwszymi próbami zorganizowania  międzynarodowej ochrony zdrowia. Za swoją działalność był ceniony na całym świecie.

Po wybuchu II wojny światowej Rajchman wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie próbował zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację polskiej inteligencji i politykę eksterminacji prowadzoną przez Niemcy w Europie Wschodniej. Udało mu się m.in. zorganizować dla Polski wsparcie żywnościowe i lekarstwa. Rajchman został także specjalnym przedstawicielem Chin w USA, zabiegając o pomoc również dla Państwa Środka. Po zakończeniu II wojny światowej był członkiem polskiej delegacji na konferencji w Poczdamie, której przewodniczył Bolesław Bierut (wcześniej, do 1944 roku współpracował z rządem emigracyjnym w Londynie). Dzięki jego wysiłkom Polska została beneficjentem pomocy międzynarodowej organizacji UNRRA (której był jednym z założycieli). W ramach pomocy Polska otrzymała znaczną ilość sprzętu medycznego i aparatury, co umożliwiało pracę badawczą i produkcję antybiotyków (w sumie w latach 1945-1947 Polska otrzymała 2 mln ton różnych produktów, przede wszystkim maszyn rolniczych, budowlanych, parowozów, a także odzież i żywność). O tym, jak cenne było wsparcie Rajchmana niech świadczy fakt, że drugim największym beneficjentem tego programu były bliskie jemu sercu Chiny.

W obronie praw dziecka

Po utworzeniu ONZ Rajchman nieustannie zabiegał wśród dyplomatów z całego świata o utworzenie międzynarodowego funduszu na rzecz dzieci. Wcześniej zainicjował powstanie Światowej Organizacji Zdrowia w Genewie.

11 grudnia 1946 roku, wysiłkiem polskiego bakteriologa, Zgromadzenie Ogólne ONZ uchwaliło powstanie Funduszu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci (United Nations International Children's Emergency Fund), w skrócie – UNICEF. Rajchman został pierwszym dyrektorem nowopowstałej organizacji, której celem była pomoc dzieciom w zakresie wyżywienia, ochrona zdrowia, a także zapewnienie edukacji.

Był to niewątpliwie wielki triumf Polaka, ale i wielkie zwycięstwo ludzkiej godności, szlachetności i solidarności. Z każdym rokiem pomoc organizacji UNICEF rozszerzała się o kolejne państwa na całym świecie. W 1953 roku organizacja została włączona do ONZ jako stała agenda, a w 1965 roku UNICEF otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Dzisiaj jest to najbardziej rozpoznawalna organizacja humanitarna na świecie, działa w ponad 190 krajach i każdego roku ratuje życie ok. 7 mln dzieci.

Wielka misja Rajchmana dobiegała końca. Do polityki międzynarodowej wchodził jako zdolny bakteriolog, który rozpoczął walkę z epidemiami trawiącymi Europę i świat po I wojnie światowej. 30 lat później stał na czele jednej z największych organizacji humanitarnych na świcie. Z pewnością UNICEF był dziełem jego życia i wspaniałym zwieńczeniem jego niezwykłej działalności. Ostatnie lata życia Rajchman spędził z rodziną w swojej francuskiej posiadłości, gdzie zmarł w 1965 roku. Co ciekawe, pomimo tego, że nasz wielki rodak znaczną część swojego życia spędził poza krajem, nigdy nie przyjął statusu emigranta i do śmierci zachował obywatelstwo polskie.

Odrzucając „życie łatwe i wygodne”

Prawnuczka Ludwika Rajchmana, Marta Balińska napisała później w jego biografii: „Rajchman reprezentuje całe pokolenie Polaków urodzonych pod koniec XIX wieku, gorących i postępowych patriotów, głęboko zaangażowanych w reformy społeczne. […] Rajchman miał również to do siebie, że nie zabiegając w życiu o uznanie czy popularność, był gotowy ponieść ryzyko porażki. Poświęcał się z «otwartymi oczami», żeby użyć jego własnego wrażenia, niejednemu «przedsięwzięciu połączonemu z przygodami», ponieważ nie chciał «życia zbyt łatwego i nudnego».

Biografii Rafała Lemkina i Ludwika Rajchmana nie powinniśmy odbierać wyłącznie jako polskiego wkładu w rozwój praw człowieka i Organizacji Narodów Zjednoczonych. W kontekście ich historii należy zwrócić również uwagę jak wiele ciężkiej pracy włożyli w to, aby osiągnąć swój wielki życiowy cel. Ta właśnie postawa wychodziła naprzeciw „życiu łatwemu i wygodnemu” i to dzięki tej niej urodzony w Bezwodnej syn dzierżawcy majątku ziemskiego został jednym z prekursorów międzynarodowego prawa karnego i twórcą jednej z najważniejszych konwencji chroniących prawa człowieka. Dlatego właśnie Rafał Lemkin płakał na korytarzu gmachu ONZ. Wtedy dotarło do niego, że pomimo wielu przeciwności udało mu się osiągnąć coś wielkiego. Obaj panowie na różny sposób doświadczyli zła, które ludzkości wyrządziły wojny światowe i dwa wielkie totalitaryzmy XX wieku. Obaj postanowili poświęcić swoje życie w służbie człowiekowi i odchodzili do wieczności w przekonaniu, że efekty ich ciężkiej pracy i determinacji pozwolą uczynić nasz świat chociaż trochę lepszym.

Przy przygotowaniu artykułu autor korzystał z książki Wielcy zapomniani. Polacy, którzy zmienili świat.

Tekst powstał ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach priorytetu „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2016”. Jest częścią projektu Polacy Inspirują.

Podziel się artykułem:

Tomasz Turejko
Student prawa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Współtworzy Poradnię Obywatelską Klubu Jagiellońskiego w Gliwicach. Z zamiłowania historyk, w szczególności zainteresowany tematyką losów Polaków na Wschodzie.

Napisaliśmy już 1871 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Nagłe odejście głowy państwa pociąga za sobą zmiany dla całego narodu, a czasem wywraca nawet ład międzynarodowy.

Gdy państwo traci głowę

Gdy państwo traci głowę

Agnieszka Szolc

Badania przeprowadzone przez Microsoft wykazały, że regularnie korzystający z Internetu potrafią utrzymać koncentracje o sekundę krócej niż złota rybka.

Pokolenie tl;dr

Pokolenie tl;dr

Igor Wesołowski

Nawet jeśli wpiszemy sobie chrześcijaństwo jako religię państwową do konstytucji, to nic to nie zmieni w naszym życiu.

Grabowski OP: Tylko prawda wyswobadza z lęku

Grabowski OP: Tylko prawda wyswobadza z lęku

Krzysztof Mazur
Następny artykuł:

II RP nie lubiła Ukraińców?

II RP nie lubiła Ukraińców?