Joseph Conrad to tylko pseudonim

Alicja Wielgus | 26-09-2016 16:06:55 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Joseph Conrad to tylko pseudonim
www.flickr.com/photos/johngreyturner/5

Życie Josepha Conrada upłynęło pod znakiem morza i książek. Podróże wynikały z poświęcenia się marynarce już od siedemnastego roku życia. A literatura? Z powodu „braku innych zajęć”, jak stwierdził sam zainteresowany. Czytając po raz kolejny Jądro ciemności, powinniśmy pamiętać, że jego autor pochodził z mało światowego Berdyczowa. I chociaż z Polski wyjechał szybko, to nie stracił kontaktu z rodakami, a przede wszystkim nie utracił zainteresowania swoją ojczyzną.

Józef Teodor Konrad Korzeniowski urodził się 3 grudnia 1857 roku w Berdyczowie. Ojciec – zagorzały demokrata, matka – gorąca patriotka. Apollo Korzeniowski stanowił przykład człowieka o wielu talentach – pisał, tłumaczył, zajmował się publicystyką, angażował w działania niepodległościowe. Ewa wywodziła się z zamożniejszej rodziny Bobrowskich, w której jeden z braci, Stefan, był faktycznym przywódcą powstania styczniowego w jego początkowym stadium, podczas gdy drugi, Tadeusz, zupełnie nie wierzył w sens militarnego zaangażowania.

W wieku 12 lat Konrad został sierotą – matka zmarła dwa lata wcześniej, oboje z rodziców chorowali na gruźlicę. Opieką chłopca początkowo zajęła się babka – Teofila Bobrowska, a później, już do końca swojego życia, wuj Tadeusz Bobrowski. Po śmierci najbliższych Konrad mieszkał w Krakowie, a następnie we Lwowie. Jednak stosunkowo szybko okazało się, że resztę życia młody Korzeniowski spędzi gdzie indziej – na morzu. Z różnych hipotez zakładających, dlaczego doszło do wyjazdu chłopca, najbardziej prawdopodobne wydają się te mówiące o nadziei na poprawę zdrowia przyszłego marynarza i oczekiwaniach wuja Tadeusza względem Konrada.

Niedługo po swoim wyjeździe Korzeniowski pisał w liście do przyjaciela:

 „ […] zawsze pamiętny jestem zalecenia Pańskiego na wyjezdnem w Krakowie: «Pamiętaj – rzekł Pan – gdziekolwiek będziesz płynął, że płyniesz do Polski!» Tego nie zapomniałem – i nie zapomnę!”

Aż do Konga

Z takim mottem Konrad wyruszył w swoją pierwszą podróż morską na żaglowcu „Mont Blanc”, dzięki któremu w 1875 roku znalazł się na wyspach Morza Karaibskiego. W kolejnej wyprawie uczestniczył już nie jako pasażer, ale jako praktykant, popłynął aż na Martynikę i Haiti, następnie wrócił do Hawru. Praca dla floty francuskiej nie stanowiła problemu – Korzeniowski od dzieciństwa świetnie znał język francuski. Okres spędzony we Francji to dla Konrada czas rozkwitu życia towarzyskiego, popadania w długi, ale także pierwsze objawy depresji, w wyniku której (prawdopodobnie) próbował popełnić samobójstwo.

Trzy lata później Korzeniowski stanął na ziemi angielskiej, w 1886 roku został jej obywatelem. Przez osiem lat Konrad służył na statkach brytyjskich, z większych wypraw na pewno wiadomo o podróży do Australii, na Archipelag Malajski i do Indii. Doświadczenia tego okresu złożyły się na historie bohaterów pierwszych jego utworów literackich. Najwyższym osiągnięciem Korzeniowskiego w zakresie marynarki było objęcie stanowiska kapitana barki „Otago”.

Rok później Korzeniowski wrócił do Europy, w której czekała na niego wiadomość o zwolnieniu z poddaństwa rosyjskiego. Miało to ogromne znaczenie dla wykonywania pracy, ponieważ od tej chwili mógł szukać stałego zajęcia na lądzie. Co w końcu mu się udało – Konrad przez jakiś czas pracował w londyńskiej spółce Barr, Moering&Co, której był udziałowcem.

1889 to dla byłego marynarza i przyszłego pisarza rok szczególnie istotny z dwóch powodów. Po pierwsze, był to czas, kiedy Conrad zaczął pisać swoją pierwszą książkę – Szaleństwo Almayera. Po drugie, również w tym okresie Korzeniowski, po 23 latach, odwiedził rodzinne strony. Na kilka dni zatrzymał się w Warszawie, znalazł się także na Ukrainie. Po otrzymaniu wiadomości o możliwości objęcia posady dowódcy rzecznego parowczyka wyjechał, aby niedługo później znaleźć się w Boma. Niestety, po przybyciu na miejsce okazało się, że statek „Florida”, którym Korzeniowski miał zarządzać, został uszkodzony. Od początku stosunki Konrada z dyrektorem Spółki na terenie Konga, Camille’m Delcommune’m, nie były zbyt dobre, co ostatecznie doprowadziło do zerwania zawartego wcześniej kontraktu. Oprócz tego Korzeniowskiego męczyły ataki febry, dlatego też zdecydował się na powrót do Europy.

Przyszły pisarz długo nie mógł się „obudzić” po powrocie z afrykańskiej, „cywilizacyjnej misji”. Dopiero pod koniec roku 1891 dołączył do ekipy statku płynącego do Australii. Podczas jednej z podróży poznał Johna Galsworthy’ego, z którym bardzo mocno się zaprzyjaźnił. Być może również dzięki temu pisarzowi Conrad coraz częściej i poważniej myślał o literaturze.

Literatura zastępuję pływanie

Korzeniowski wrócił w rodzinne strony, kiedy pojechał do Kazimierówki, miejsca pobytu wuja. Więź z krajem uległa osłabieniu po śmierci Tadeusza Bobrowskiego w 1894 roku. Dzięki pozostawionemu siostrzeńcowi spadku, który zapewniał finansową niezależność, Conrad mógł skupić się na karierze pisarskiej. W 1895 roku ukazała się pierwsza powieść podpisana pseudonimem „Joseph Conrad”. Na kolejną nie trzeba było czekać długo, utwór Wyrzutek pojawił się w roku 1896.

Po zawarciu ślubu z Angielką Jessie George Korzeniowscy wyruszyli do Bretanii. Tam Conrad pracował nad kolejnymi utworami. Kolejne lata okazały się okresem najbardziej wytężonej pracy pisarskiej, również ze względu na problemy finansowe. W tym czasie urodzili się Korzeniowskim dwaj synowie: Borys Alfred i John.

Światową popularność Conrada datuje się od wydania powieści, której na ogół nie zalicza się do kręgu jego najlepszych utworów. To dzieło pt. Chance, które drukowano w odcinkach na łamach dziennika amerykańskiego „New York Herlad”. Mimo że pisarz wydał do tego czasu już m.in. Murzyna z załogi „Narcyza”, tom Opowieści niepokojące, Lorda Jima, Zwierciadło morza czy W oczach Zachodu to właśnie druk Gry losu wybawił go z kłopotów finansowych i zapewnił stabilny byt.

Podczas swojego życia Korzeniowski raz jeszcze odwiedził Polskę, w której znalazł się w 1914 roku. Był to czas mobilizacji wojskowej, a Conradowi jako obywatelowi wrogiego kraju groziło internowanie. Przyjaciele otoczyli jednak Korzeniowskich opieką i ułatwili dwumiesięczny pobyt w Zakopanem.

Dwa lata później Conrad złożył w brytyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych memorandum w kwestii odbudowy wolnej Polski z dostępem do morza – spędzony czas w kraju na nowo obudził w Korzeniowskim zapał do polskiej sprawy.

W ostatnich latach życia Conrad coraz więcej czasu poświęcał na sprawy ojczyzny. Ożywiła się jego korespondencja z rodakami, dużo chwil spędzał też na tłumaczeniach swoich utworów na polski. Co ciekawe, żona i syn wspominali, że u schyłku życia Conrad mówił o powrocie na stałe do Polski. Zmarł na atak serca 3 sierpnia 1924 roku.

O czym pisał Józef Korzeniowski?

Kiedy podejmuje się temat twórczości Conrada, nie sposób ominąć zagadnienia tradycji literackiej, z której czerpał. Mimo że zajął istotną pozycję w literaturze angielskiej, to mało się nią inspirował. Jedynie Shakespeare mógł wpłynąć na jego twórczość. Przede wszystkim ważnymi dla Conrada były polska literatura romantyczna i francuska proza realistyczna. Z tej pierwszej czerpał problemy moralne, typy bohaterów oraz rozważania filozoficzno-polityczne.

Sam Conrad przyznał w jednym z wywiadów: „Polskość […] wziąłem do dzieł swoich przez Mickiewicza i Słowackiego”.

Wśród najczęściej poruszanych tematów przez Conrada znalazły się m.in. samotność człowieka, konflikty na tle kulturowym, wspólnota i wynikające z jej trwania obowiązki. W pierwszych tekstach typu Wyrzutek czy niedokończone Siostry widoczne są też wpływy epoki. Wyczuwalne są w panującym w nich nastroju zniechęcenie, poczucie rozkładu, a nawet śmierci. Kolejne już powieści, uznawane za dojrzałe, to Młodość i Jądro ciemności. Do najwybitniejszych utworów Conrada zalicza się jednak Lorda Jima, Nostromo, Tajnego agenta i W oczach Zachodu. Pisarz mierzy się w tych dziełach z problemem winy i zadośćuczynienia, honoru, prawdy. Podejmuje też wątek kapitalizmu w krajach półkolonialnych, zajmuje się społeczeństwem i krytyką rewolucyjnego populizmu. Utworem poświęconym całkowicie sprawom polskim jest Książę Roman. Conrad, tak jak obiecywał w liście do przyjaciela, nigdy o Polsce nie zapomniał, również w swojej twórczości.

Pisarstwo Conrada to dogłębna analiza i obserwacja ludzi w sytuacjach kryzysowych. Jego postaci to bohaterowie-typy ludzkie umieszczane w modelowych sytuacjach. Mimo że często charakteryzują się samotnością, to Conrad szczególną uwagę zwracał na to, co danych ludzi ze sobą łączy, nie dzieli. Nie można powiedzieć, aby pisarz był kiedykolwiek moralistą, ponieważ nie proponował gotowych rozwiązań. Niemniej poruszał tematy ideałów moralnych, takich jak honor, lojalność, odwaga. Dla wielu Conrad kojarzy się jako pisarz marynistyczny, ale jego twórczość jest o wiele bogatsza.

Tekst powstał ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych w ramach priorytetu „Wsparcie wymiaru samorządowego i obywatelskiego polskiej polityki zagranicznej 2016”. Jest częścią projektu Polacy Inspirują.

Bibliografia:
J. Conrad-Korzeniowski, Wybór prozy, przeł. H. Najder, K. Tarnowska, A. Zagórska, wstęp i oprac. Z. Najder, Bibl. Nar., S II, NR 259, Wrocław 2015.
Z. Najder, Życie Conrada Korzeniowskiego, t.1-2, Warszawa 1996.

Podziel się artykułem:

Alicja Wielgus
Członek redakcji jagielloński24. Współpracuje z portalami Kulturatka.pl i Teatr dla Was.

Napisaliśmy już 1777 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

W cieniu ministerialnej wpadki kryje się poważna polityka.

Dajmy już spokój z tym San Escobar

Dajmy już spokój z tym San Escobar

Łukasz Kołtuniak

Dzisiejsi politycy i medialni komentatorzy pośrednio nawołują nas do wyrzucania i palenia słowników, bo sami już to zrobili.

Przekleństwo demokratycznej nudy

Przekleństwo demokratycznej nudy

Piotr Kaszczyszyn

Kaczyński zbudował partię, która podważa niemal całkowicie dotychczasowy porządek III RP.

Dudek: Są radykalniejsi od Kaczyńskiego

Dudek: Są radykalniejsi od Kaczyńskiego

Antoni Dudek
Następny artykuł:

Nie domagamy się żadnych kokosów. Rozmowa o polskiej służbie zdrowia

Nie domagamy się żadnych kokosów. Rozmowa o polskiej służbie zdrowia