Polska małych miast

Do trzech razy sztuka

Barbara Szewczyk | 07-09-2016 15:51:32 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Do trzech razy sztuka
zasoby własne

Łódź – miasto postrzegane przez pryzmat licznych stereotypów. Podobno można ją albo kochać albo nienawidzić. Miasto z krótką historią, nieturystyczne, choć mogłoby takie być.  Piękne i mroczne zarazem. Pierwszy raz Łódź narodziła się w XV w., skromnie i zasadniczo wiejsko; drugie narodziny to początek XIX w. i wejście w świat miejski, przemysłowy, pełen fabrycznych kominów oraz kamienic. Teraz Łódź musi po raz trzeci wymyślić się na nowo.

Nowe życie starych fabryk, stare życie starych ludzi

Setki fabryk z czerwonej cegły. Wyglądają jak średniowieczne zamczyska – wieże zwieńczone są ceglanymi zdobieniami, niektóre okna zamykają się w gotyckie lub romańskie łuki. Jeszcze niedawno fabryki te huczały w dzień i w nocy, stukot maszyn nie ustawał, co kilka godzin wyły syreny, wzywając robotników do pracy. Tętniły życiem przez ponad sto lat. Od ćwierćwiecza milczą.

Tysiące kamienic zbudowanych w drugiej połowie XIX wieku – mieszanina stylu antycznego z rokokowym i  secesją – eklektyzm czystej wody. Ornament na ornamencie, fasady kapiące zdobieniami. Pomiędzy nimi kamienice prostsze, niczym bloki mieszkalne sprzed stu lat, gładki tynk bez architektonicznych atrakcji, brak kanalizacji, ogrzewania centralnego, sypiące się fragmenty ścian.

Część pustych fabryk zrewitalizowano – przerobiono na biura, mieszkania, centra handlowo-usługowe, hotele. Te znamy z telewizji i prasowych artykułów. Ogromna część popadła jednak w ruinę, zawaliła się lub została rozebrana. Przez niektóre hale hula wiatr, a ściany najeżone są różnymi barwami odstającej farby. Inne trzymają się prosto, połyskując szkłem nowych okien i czystością posadzek.

W bogatych pałacach mieszczą się muzea i urzędy, choć bywają i takie, które niszczejąc, czekają na nowych właścicieli. W kamienicach mieszkają łodzianie, biedni i bogaci (choć tych biednych jest więcej). Żyją w wielkich mieszkaniach – po kilkadziesiąt, nawet sto metrów kwadratowych, wysokich na 3,5 metra, o dziwacznym rozkładzie, obszernych drzwiach, wspaniałych sztukateriach, pięknych piecach kaflowych i bogato zdobionych klatkach schodowych.

Ludzie mówią, że Łódź można albo kochać albo nienawidzić. Ja ją uwielbiam, fascynuje mnie, znam jej historię, lubię oprowadzać po niej znajomych z innych miast, ale nie chcę w niej mieszkać. Jej niepowtarzalny uroczo-mroczny, XIX-wieczny charakter męczy przez ciągłe oglądanie wszechobecnej biedy. Większość ludzi, których mijasz na ulicy, to stare, ubogie kobiety. Dawne robotnice fabryk noszące ubrania sprzed ćwierćwiecza; uginając się pod ciężarem zakupów, nie uśmiechają się. Na rogach ulic, po kątach kamienic siedzą bezdomni, alkoholicy o poobijanych i spuchniętych twarzach, proszą o drobne. Oczywiście spotyka się także ludzi młodych, studentów, dyskutujących w podwałach modnych kawiarni. Ale strach wyjść jest po zmroku, bo łatwo zarobić guza.

To Rembieliński wymyślił

A jak to wszystko powstało? Łódź od XV wieku – gdy dostała prawa miejskie – do początku wieku XIX była maleńką osadą. Na początku XIX w. przemierzający tę ziemię polski szlachcic i ekonom Rajmund Rembieliński zauważył, że to idealne miejsce do stworzenia osady przemysłowej. A to ze względu na sporą liczbę małych rzek (aż 19!) oraz duże powierzchnie lasów. Na rzekach można było stawiać młyny, które przed rozpowszechnieniem maszyny parowej, napędzały manufaktury. Natomiast drewno z lasu było dobrym budulcem. Rembieliński, jako prezes Komisji Województwa Mazowieckiego napisał o tym sprawozdanie do namiestnika Królestwa Polskiego.

W 1820 r. Łódź wpisano na listę nowo-tworzonych, z inicjatywy ks. Druckiego-Lubeckiego, osad fabrycznych. Łódź miała więc narodzić się na nowo jako jedno z dzieci planowej polityki „koncesjonowanej polskiej państwowości”.

Wytyczono osadę sukienniczą na południe od Starego Miasta. Tak powstało Nowe Miasto z Nowym Rynkiem (dzisiejszym placem Wolności) oraz z poprowadzoną w kierunku południowym ul. Piotrkowską (nazwa od kierunku – na Piotrków Trybunalski). Zaczęto sprowadzać niemieckojęzycznych sukienników z Prus, Saksonii, Śląska i Czech, którzy tracili pracę ze względu na nowe europejskie granice wytyczone po Kongresie Wiedeńskim. Dzięki temu, że była to ziemia państwowa, można było wydzielić działki nowym osadnikom. Skorzystali oni także z licznych ulg podatkowych. Rozwój przyspieszył, gdy powstały wielkie przedsiębiorstwa zasilane maszyną parową. Pierwszą z nich na terenach Królestwa Polskiego (od 1838 r.) dysponowała  fabryka Ludwika Geyera, znana jako Biała Fabryka, w której dziś znajduje się Centralne Muzeum Włókiennictwa.

Chwilowy przestój w rozwoju spowodowało Powstanie Listopadowe, a przede wszystkim jego upadek. Rosjanie zamknęli wtedy granice dla eksportu z Łodzi, a to właśnie głównie do Rosji i Chin sprzedawano łódzkie wyroby. Miasto „odkuło się” po Powstaniu Styczniowym – gdy ponownie możliwy stał się eksport do Rosji, zniesiono granicę celną, a także zbudowano kolej do Koluszek na trasie warszawsko-wiedeńskiej. Wtedy w zastraszającym tempie rozwijały się wielkie fortuny fabrykanckich rodów: m. in. Scheiblerów, Poznańskich, Grohmanów czy Geyerów. Zastępy robotników zasilane były ludnością wiejską. Budowano kolejne fabryki: przędzalnie, tkalnie, farbiarnie, kamienice i pałace, domy dla robotników, wręcz całe osady. Unikatowym przykładem jest dzielnica Księży Młyn wybudowana przez przemysłowca Karola Scheiblera, zaraz obok jego wielkiej fabryki. Znajduje się tam kompleks robotniczych domów wraz z całą potrzebną do życia infrastrukturą: szkołą, szpitalem, kościołem, strażą pożarną i towarową stacją kolejową, dowożącą bawełnę do fabryki i wywożącą gotowe towary. Po dziś dzień można spotkać tory kolejowe przecinające ulice w centrum miasta ,prowadzące prosto do fabryk. Łódź stała się słynną siedzibą czterech kultur. Najliczniejszą grupą byli Polacy (ok. 60 %), po nich Żydzi (ok. 30 %), Niemcy (ok. 10%), byli także Rosjanie, jako że Łódź leżała w zaborze rosyjskim.

Kolejna stagnacja przypadła na okres I wojny światowej, gdy po słynnej Bitwie Łódzkiej miasto weszło pod niemiecką okupację i znów zamknięto dostęp na wschodni rynek. Ponowny rozwój nastąpił w II RP, choć miasto niespecjalnie było wspierane przez państwo, podobno ze względu na jego duże zróżnicowanie etniczne. Krokiem milowym w rozwoju Łodzi było rozpoczęcie budowy kanalizacji w latach 20. Jej twórcą i wykonawcą był Stefan Skrzywan, choć projektantem brytyjski inżynier, William Lindley. Wówczas wciągnięto wszystkie łódzkie rzeki pod ziemię, zbudowano system kanalizacyjny oraz oczyszczalnie ścieków, a także doprowadzono do Łodzi wodę z Pilicy, z której korzysta do dziś, szczycąc się mianem najlepszej w Polsce!

Polak pochodzenia żydowskiego, Polak pochodzenia niemieckiego

Podczas II wojny światowej miasto straciło ogromną ilość mieszkańców, przede wszystkim narodowości żydowskiej. Niemcy utworzyli w Łodzi ogromne getto, przez które przewinęło się 200 tys. osób. Zostało zlikwidowane jako ostatnie na okupowanych ziemiach Polski, bo dopiero w sierpniu 1944 r. Żydzi łódzcy oraz kilka tysięcy Romów zostało wymordowanych przez Niemców w obozie w Chełmnie nad Nerem oraz w Auschwitz-Birkenau. Przeprowadzono w mieście także „Intelligenzaktion Litzmannstadt”, mającą na celu wymordowanie miejscowej inteligencji. Zginęło wówczas około 30 tys. osób. Litzmannstadt to nazwa, jaką miastu w czasie wojny, nadały hitlerowskie Niemcy, od nazwiska generała K. Litzmanna – słynnego dowódcy z czasów Bitwy Łódzkiej 1914 r.

Jednak Łódź szczęśliwie uniknęła bombardowań. Jej zabudowa praktycznie nie ucierpiała, zachowało się większość XIX-wiecznych budynków. Dlatego gdyby starą część miasta – całe Śródmieście uznać za starówkę, byłaby to największa starówka w Polsce! Ogromną stratą przedwojennej architektury była Wielka Synagoga znajdująca się w samym centrum miasta, u zbiegu alei Kościuszki i ul. Zielonej. Została podpalona przez Niemców, a następnie rozebrana w 1940 r. Jej budowę (jeszcze w XIX w.) sponsorowali, zasymilowani z polską kulturą, łódzcy przemysłowcy pochodzenia żydowskiego. W okresie II RP, w czasie polskich świąt narodowych odbywały się w niej patriotyczne uroczystości, a kazania mówiono w języku polskim.

Drugim przykładem silnej asymilacji obywateli obcego pochodzenia była lojalność niemieckich rodzin, z których wiele nie podpisało Volkslisty. Może dlatego na początku XXI wieku zainaugurowano bardzo udany Festiwal Dialogu Czterech Kultur (dziś nazywa się Festiwalem Czterech Kultur). Każda kolejna edycja może pochwalić się coraz bogatszym programem wydarzeń. Prezentują się tam artyści pochodzenia żydowskiego, niemieckiego, rosyjskiego i polskiego. Odbywają się liczne koncerty, spektakle, wystawy i prezentacje filmów. Festiwal na trwałe wpisał się w kulturalny krajobraz miasta i silnie się z nim kojarzy. 

Do robotników dołączają filmowcy

Po wojnie, dzięki niewielkim zniszczeniom, Łódź pełniła tymczasową funkcję stolicy – przeniesiono do niej wiele urzędów państwowych, które funkcjonowały aż do 1948 roku. Komunistom zależało także na zachowaniu robotniczo-przemysłowego charakteru miasta. Przedwojenne zakłady włókiennicze oczywiście znacjonalizowano i większość fabryk znów rozpoczęła produkcję.

Ale poza przemysłem lekkim, z którego miasto słynęło od zawsze, pojawiła się całkiem nowa gałąź, która związała się z miastem na cały okres PRL – produkcja filmowa. To właśnie zniszczenie Warszawy i bliskość tak dużego ośrodka jak Łódź sprawiły, że przemysł filmowy przeniesiono właśnie tutaj. Od razu po wojnie rozpoczęła swoją działalność Wytwórnia Filmów Fabularnych, której pierwszą realizacją były słynne Zakazane piosenki. A już w 1948 roku powstała pierwsza w Polsce szkoła filmowa. Pierwsze i najważniejsze dwa wydziały to: Wydział Reżyserii i Sztuki Operatorskiej. Przez lata Szkoła rozrastała się, biorąc pod swoje skrzydła Wydział Aktorski, związany wcześniej z Akademią Muzyczną oraz budując nowe wydziały, takie jak Organizacja Produkcji Filmowej oraz dodając kolejne specjalizacje, takie jak: Montaż, Fotografia, Realizacja Filmów Animowanych, Realizacja Telewizyjna, Scenariopisarstwo. Z roku na rok teren Szkoły Filmowej rozrastał się o kolejne budynki, tworząc swoisty kampus, usytuowany w centrum miasta, choć z dala od jego zgiełku, bo frontem zwrócony w stronę rozległego Parku Źródliska. Szkoła wykształciła szereg wspaniałych filmowców: reżyserów i operatorów, których dzieła zaznaczyły się w historii światowej kinematografii, dzięki czemu do dziś uczelnia uznawana jest za jedną z lepszych szkół filmowych na świecie. Amerykanie, w rankingu szkół nie-amerykańskich, stawiają ją na drugim miejscu, po londyńskiej. Połowa studentów na wydziałach reżyserii i sztuki operatorskiej to studenci zagraniczni.

Po wojnie powstało w Łodzi kilka uczelni wyższych: Uniwersytet Łódzki, Politechnika, Akademia Medyczna i Wojskowa Akademia Medyczna –dwie ostatnie uczelnie kilka lat temu połączono w Uniwersytet Medyczny, utworzono także Akademię Muzyczną, Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych – dziś to Akademia Sztuk Pięknych, a także kilka teatrów. Obecnie funkcjonują trzy teatry dramatyczne, Teatr Muzyczny, dwa lalkowe, Teatr Wielki z imponującym budynkiem późnego modernizmu (lata 60.) oraz sceny niezależne. Już przed II wojną światową powołano do życia (jako jedno z pierwszych w Europie) Muzeum Sztuki Współczesnej! I jest to pewnym ewenementem, że w mieście iście XIX-wiecznym prawie nie ma zbiorów sztuki XIX wieku! Jeśli chodzi o sztukę, to w Łodzi króluje XX wiek. A awangardowe dzieła wystawiane są w XIX-wiecznych wnętrzach, bo główny gmach Muzeum Sztuki w Łodzi znajduje się w jednym z bardziej okazałych pofabrykanckich pałaców. Dopiero kilka lat temu otwarto drugą siedzibę Muzeum w nowoczesnym budynku, który stoi na terenie Manufaktury – wielkiego centrum handlowo-usługowego, zbudowanego w zrewitalizowanych budynkach zespołu fabrycznego dawnych zakładów Izraela Poznańskiego. Niedawno także otworzono dwie wystawy sztuki XIX wieku.

Robotnicze rękawice chowamy głęboko do szafy

Epoka transformacji ustrojowej przyniosła Łodzi wielki upadek. Nawet miasto z tak długą i bogatą tradycją robotniczą nie uniknęło wyroków historii, która postanowiła skazać przemysłowy świat na szybką śmierć.

A może to nie historia tylko konkretne politycznie motywowane decyzje? Znamy tę dyskusję. Najważniejsze jest to, że wszystkie zakłady zostały zamknięte, a maszyny rozprzedane. A były to częstokroć bardzo nowoczesne urządzenia, bo wymieniano je pod koniec istnienia PRL-u. Całe swoje życie słyszałam, że sprzedano je za bezcen i sama obserwowałam totalny upadek miasta, gigantyczną falę bezrobocia, budynki fabryk i kamienice upadające z roku na rok, rzesze biednie wyglądających ludzi na ulicach, niebezpieczne grupki chuliganów, frustrację tak silną, że strach było wychodzić z domu po zmroku. Upadł także przemysł filmowy, w całości przeniesiony do Warszawy. Jedyną ostoją miasta pozostała Szkoła Filmowa, która na szczęście, chyba już tam zostanie. Sformułowanie „łódzka filmówka” na stałe weszło już do naszego języka i jest słynną w świecie marką.

Doszukałam się jednak informacji, że przemysłu lekkiego w Łodzi nie dało się uratować, bo całkowicie nieopłacalnym było produkowanie na dużą skalę tkanin w tej części Europy, gdy o wiele taniej można je wyprodukować dziś w dalekiej Azji. W końcu Manchester, który także stał tylko na włókiennictwie, już dzisiaj także nie produkuje. Pewnie jedynym sensownym wyjściem byłoby przekształcenie Łodzi na wzór Paryża – w miasto rozpoznawalnych marek, projektantów i butików z wysokiej jakości odzieżą, gdzie projektuje się i sprzedaje ubrania wysokiej jakości, jednak nie zajmuje się samą produkcją. To i tak sprawiłoby, że większość zakładów zostałaby zamknięta. Nie jestem jednak ekonomistką i dalszą refleksję pozostawiam już osobom bardziej ode mnie kompetentnym.

Tak czy siak w latach III RP Łódź wyludniła się tak bardzo, że straciła swoją pozycję drugiego co do wielkości miasta w Polsce po Warszawie. A była na tym miejscu przez całe sto lat. Kilka lat temu wyprzedził ją Kraków.

Narodziny po raz trzeci

Pierwszy raz Łódź narodziła się w XV w., skromnie i zasadniczo wiejsko; drugie narodziny to początek XIX w. i wejście w świat miejski, przemysłowy, pełen fabrycznych kominów i kamienic. Teraz Łódź musi po raz trzeci wymyślić się na nowo.

Część zakładów przekształciła się w mniejsze, często szwalnie. W Łodzi i jej okolicach dość żywy wciąż jest handel tkaninami i odzieżą. W ostatnich latach miasto zmienia się na lepsze. Przynajmniej jego wygląd. Coraz więcej opustoszałych fabryk rewitalizuje się (dzięki zagranicznym inwestorom) i zyskują swoją nową funkcję. Rozpoczęto gruntowne odnawianie wspaniałych kamienic. W latach 90. odnawiano tylko fasady, które po kilku latach znów niszczały. Od niedawna remontuje się całe kamienice, wraz z ich wnętrzem i instalacją. Niedługo miasto pójdzie o krok dalej. Planuje się przeprowadzić (w dużej mierze dzięki dotacjom unijnym) bezprecedensową rewitalizację całych kwartałów! Wierzę, że takie działanie przyniesie wreszcie sens i pożądane skutki. Gdy gruntownie odnowi się całe dzielnice, zacznie się w nich nowe życie. Powstaną sklepy, restauracje, punkty usługowe, ludzie będą tam pracować, żyć i dbać o te miejsca, zaczną one na siebie zarabiać.

W Łodzi od lat odbywa się bardzo wiele festiwali wszelkiego formatu: filmowych, teatralnych, muzycznych. Cieszą się one dużą popularnością. Już w latach 90. zaczęły powstawać nietypowe kluby i kawiarnie, popularne w całej Polsce. Powstaje tu wiele niezwykłych inicjatyw artystycznych. Wspaniałym przykładem jest fundacja „Urban Forms” realizująca artystyczne murale na ścianach kamienic. XIX-wieczna zabudowa charakteryzowała się tym, że zdobiono tylko fasady domów, a ich boczne ściany pozostawały gładkie i praktycznie bezokienne. Budowano z założeniem, że obok powstanie nowa kamienica. Jednak nie zawsze tak się działo, a część została już rozebrana. Dlatego też wiele kamienic ma odsłonięte boczne, gołe ściany, które od lat straszyły swoją surowością (kiedyś słyszałam, że ktoś przyjezdny powiedział „Matko! Tu są domy bez okien!”). Od kilku lat bardzo ciekawe artystycznie i dobre warsztatowo murale zaczęły pokrywać te ściany i co jakiś czas można natknąć się na kamienicach, na surrealistyczne malarskie scenki.

Miasto przekształciło swój profil z produkcyjnego na handlowo-usługowy. W mieście istnieje Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Zbudowano kilka zagranicznych zakładów, w których produkuje się elektronikę i sprzęt AGD. Są to nowe miejsca pracy dla łodzian, choć większość z tych zakładów nie jest polska. Ale Łódź może pochwalić się tym, że jest domem jednej z najlepszych polskich marek – Grupy Atlas, która stworzona od podstaw na początku lat 90. stała się największym polskim producentem klejów do glazury, zaprawy budowlanej i podobnych produktów. W tej chwili posiada 9 zakładów produkcyjnych w Polsce i za granicą oraz 3 kopalnie surowców! Z Łodzi wywodzi się także grupa Redan, produkująca i sprzedająca ubrania, a w tym popularne marki takie jak Top Secret i Troll.

„Czerwone” miasto wraca do robotniczej tożsamości

W Łodzi zawsze dobrze mieli się komuniści i partie socjalistyczne. Jednym z ważniejszych wydarzeń historycznych miasta jest Rewolucja 1905 r., zwana także Powstaniem Łódzkim. Niezadowolenie robotników ze złej jakości warunków pracy doprowadziło do strajków i walk ulicznych. Powstanie przybrało nawet wymiar niepodległościowy, gdy nauczyciele i uczniowie łódzkich szkół zbuntowali się przeciwko rusyfikacji. Robotnicy żądali 8-godzinnego dnia pracy, wyższych płac oraz przyzakładowej opieki zdrowotnej i możliwości otrzymywania odszkodowań po wypadkach. Manifestacje były krwawo tłumione przez oddziały carskich Kozaków. Zginęły setki osób, a strajki i demonstracje powtarzały się jeszcze wielokrotnie aż do 1907 r. Ostatecznie robotnikom udało się wywalczyć żądane przywileje, a dodatkowo otworzono pierwszą męską szkołę średnią, w którym językiem wykładowym był polski.

Dlaczego o tym piszę? Bo to żaden historyczny antykwariat.

Od kilku lat łodzianie budują bowiem swoją tożsamość świętując rocznicę Rewolucji 1905 r. Podczas obchodów rekonstruowane są robotnicze marsze, aktorzy odczytują oryginalne manifesty. Na łódzkich podwórkach odbywa się szereg spektakli i performance’ów odwołujących się do trudnej sytuacji robotników sprzed ponad stu lat.

Śpiewane są robotnicze pieśni, w pochodach niesione są czerwone sztandary… Można mieć wątpliwości patrząc na takie obrazki. Jednak w ten sposób przypomina się postulaty starej lewicy, tej sprzed krwawych zajść Rewolucji Październikowej, lewicy, która wywalczyła godne warunki pracy dla ówczesnych robotników. 

Nie wiem czy łodzianie odczuwali wcześniej jakąkolwiek tożsamość, czy identyfikowali się z miastem, czy znali jego historię, ale najwyraźniej potrzebowali tej tożsamości, skoro zaczęto świętować rocznicę Rewolucji 1905 r. W Łodzi nie czuje się polskości. Nie ma tu wielkich urzędów z powiewającymi polskimi flagami, jakich gros można zobaczyć w Warszawie. Nie ma wielkich pomników polskich bohaterów (oprócz pomnika Tadeusza Kościuszki i Józefa Piłsudskiego), nawet nazwy ulic nie kojarzą się z polskością, w każdym razie tą starą, historyczną, królewską. Żadna z wielkich ulic miasta nie nosi imienia króla czy księcia, patroni łódzkich dróg to głównie działacze, inżynierowie i ludzie kultury z drugiej połowy XIX wieku. Nie mówiąc już o uroczych, czysto łódzkich nazwach związanych z przemysłem lekkim, na którym miasto wyrosło: aleja Włókniarzy, ul. Przędzalniana, Tkacka, Niciarniana, Włókiennicza, Fabryczna.

Pokręcona polska historia odbija się w łódzkich kamienicach

Łódź postrzegana jest przez pryzmat wielu stereotypów. Ludziom kojarzy się z biedą i szarością. Niektórzy przyjezdni mówią, że można tu kręcić filmy z II wojny światowej, bez szczególnej scenografii, bo kamienice są tak zniszczone. Owszem, wciąż można znaleźć wiele takich miejsc. Najbardziej jaskrawym przykładem jest ul. Zachodnia, która została poszerzona w latach 70. w taki sposób, iż zburzono całą pierzeję domów. Przez to „otworzyły” się mroczne podwórka, których opuszczone mieszkania patrzą wprost na jedną z większych ulic miasta. Jednak dla wielu ludzi, właśnie ten upiorny wygląd ma swój specyficzny, pociągający urok. Jedną z najbardziej zafascynowanych tym mrocznym urokiem grup społecznych są studenci Szkoły Filmowej, którzy uwieczniają go w swoich etiudach. Filmy o takim klimacie uszczypliwie nazywa się „łódzizmem”.

Wielu ludzi nie zdaje sobie jednak sprawy ze wspaniałości architektury łódzkiej, z tego, że całe miasto to niekończące się rzędy wspaniałych, bogato zdobionych kamienic i fabryk, że łódzkie muzea skrywają w sobie przebogate wnętrza i ciekawe wystawy, a cmentarze wystawne nagrobki i mauzolea. Łódź jest idealnym odzwierciedleniem rewolucji przemysłowej i kształtowania się nowego systemu społecznego w XIX wieku.

Historia tego miasta to obraz buchającego, dzikiego kapitalizmu i rodzącego się komunizmu. To kształtująca się klasa robotnicza – ludzie przybywali tu ze wsi i zaczynali budować  swoją nową tożsamość. To także miejsce dla człowieka nowego porządku społecznego, jakim okazał się kapitalizm. Dawał on szanse na rozwój ludziom, którzy wcześniej jej nie mieli.

Warto przyjechać do Łodzi i poznać jej niezwykłą historię, jakże nietypową dla innych polskich miast. Nie znajdziecie tutaj rynku, ani renesansowych kamieniczek, pomników królów, ani wielkiej rzeki. Ujrzycie za to unikatowy kompleks urbanistyczny, który jako całość stanowi pomnik i symbol historii XIX wieku – kształtowania się nowoczesnego społeczeństwa; systemu, w którym żyjemy do dzisiaj.

Podziel się artykułem:

Barbara Szewczyk
Absolwentka Szkoły Filmowej w Łodzi. Interesuje się historią XIX wieku. W Klubie Jagiellońskim zajmuje się realizacją filmów.

Napisaliśmy już 1981 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Wskaźnik liczby zgonów z powodu samobójstw przypadających na 100 tys. mieszkańców znacznie przekracza średnią wartość dla państw Unii Europejskiej.

Zerwanie z kulturą długu. Nieopowiedziany sukces PiS?

Zerwanie z kulturą długu. Nieopowiedziany sukces PiS?

Piotr Trudnowski

Pierwszą i podstawową reformą wymiaru sprawiedliwości powinno być wzmocnienie pozycji ustrojowej sędziego.

Lekarstwo może być gorsze niż choroba, czyli dlaczego sądy pokoju to zły pomysł [POLEMIKA]

Lekarstwo może być gorsze niż choroba, czyli dlaczego sądy pokoju to zły pomysł [POLEMIKA]

Paweł  Ryczko

Ustawa antylichwiarska PO i program „Rodzina 500 Plus” PiS dokonały prawdziwego pogromu na rynku firm parabankowych.

Nikt nie będzie ronił łez. Ustawowe uderzenie w rynek chwilówek

Nikt nie będzie ronił łez. Ustawowe uderzenie w rynek chwilówek

Mateusz Mroczek
Następny artykuł:

Franek: Wyczekując transportowej rewolucji

Franek: Wyczekując transportowej rewolucji