Polak, Szwed – dwa bratanki

Piotr Wójcik | 31-08-2016 17:15:20 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Polak, Szwed – dwa bratanki
www.flickr.com/photos/nasamarshall/

Zamożna i leżąca rzut beretem od naszych granic Szwecja niemal nie występuje w polskiej debacie publicznej jako potencjalny sojusznik. Tymczasem kraj ten łączy w sobie cechy, które czynią go doskonałym materiałem na naszego strategicznego partnera – jest lepiej od nas rozwinięty, dzięki czemu na tej współpracy możemy skorzystać; z drugiej strony – jest zbyt mały, aby nas zdominować.

Z grubsza rzecz ujmując, spór o architekturę polskich sojuszy w Europie toczy się między zwolennikami bliskiego partnerstwa z Niemcami (ewentualnie z Trójkątem Weimarskim) a sympatykami idei Międzymorza, według której podmiotowość Polski powinna opierać się o ścisłą współpracę z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, z położeniem szczególnego nacisku na Grupę Wyszehradzką. Pierwszy pomysł ma oczywiście taką zaletę, że połączyłby Polskę z najsilniejszym krajem UE. Problem w tym, że nasze geopolityczne czy geoekonomiczne „backgroundy” różnią się na tyle, że o wspólnotę interesów będzie trudno, czego koronnym przykładem jest Nord Stream II. Poza tym potencjały obu krajów są tak odmienne, że musielibyśmy przyjąć w tym układzie pozycję wiecznego petenta. Z drugiej strony, wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej może i moglibyśmy aspirować do roli lidera, jednak byłby to sojusz krajów średnio znaczących i będących na podobnym co Polska poziomie rozwoju, więc, mówiąc wprost, niewiele moglibyśmy się od nich nauczyć. Nie mówiąc już o tym, że mamy z wieloma z nich zupełnie odmienne podejście do problemu Rosji, co przy naszym położeniu geopolitycznym ma znaczenie niebagatelne. Z tej perspektywy Szwecja, wraz z resztą krajów nordyckich, wydaje się optymalnym kandydatem na główny filar naszej architektury sojuszy – wysoko rozwinięta i wpływowa, aczkolwiek nie na tyle silna, by w partnerstwie grać rolę silniejszego.

Potencjalne zalety zbliżenia ze Szwecją należy rozpatrywać w kontekście sojuszu z całą grupą państw nordyckich, które blisko ze sobą współpracują w ramach Rady Nordyckiej (Szwecja, Dania, Norwegia, Finlandia, Islandia i kilka mniejszych wysp).

Sojusz z samą Szwecją nie wykorzystywałby pełnego potencjału współpracy z Północą, natomiast partnerstwo bez Szwecji, czyli najsilniejszego i położonego w centralnym miejscu półwyspu skandynawskiego kraju, byłoby już zupełnie kalekie. Zbliżenie z Północą należy zacząć od Szwecji, ale nie można na tym skończyć – jednak Sztokholm mógłby być bramą do całej RN. Współpracę z krajami nordyckimi można zdefiniować na kilku obszarach: wojskowym, technologicznym, energetycznym i instytucjonalnym.

Po pierwsze, armia

Na płaszczyźnie obronnej, Polskę i kraje nordyckie łączy przede wszystkim poczucie zagrożenia ze strony Rosji. Nic zresztą dziwnego, Moskwa co rusz pręży wobec nich muskuły. Regularnie ćwiczy ataki powietrzne na Szwecję oraz przeprowadza prowokacyjne manewry morskie w bezpośredniej bliskości jej granic. W związku z tym w 2009 roku Szwecja, Finlandia, Dania, Norwegia i Islandia utworzyły sojusz wojskowy NORDEFCO, a w ubiegłym roku zdecydowano o zacieśnianiu współpracy w związku z ekspansją rosyjską. Kraje nordyckie liczą w tej sprawie na Polskę. We wrześniu 2015 r. doszło do podpisania porozumienia o współpracy wojskowej między Polską a Szwecją. Niedawno w wypowiedzi udzielonej PAP dowódca szwedzkiej marynarki wojennej Jens Nykvist wprost poinformował o chęci zacieśnienia współpracy między flotami naszych krajów, wyrażając nadzieję, że częściej będą organizować wspólne ćwiczenia. Dodatkowo Szwecja i Finlandia coraz bardziej zbliżają się do NATO,pomimo jawnych rosyjskich gróźb.

Szwedzki Riksdag właśnie przegłosował bliższą kooperację z Paktem Północnoatlantyckim, która zakłada wzajemne wsparcie w razie kryzysu, co wielu odczytuje jako pierwszy krok na drodze do  wstąpienia tego kraju do NATO.

A tymczasem dla naszych  południowych sąsiadów kierunek wydaje się wręcz odwrotny – przykładowo prezydent Czech zaproponował niedawno rozpisanie referendum ws. członkostwa Czech w NATO.

„Zwieranie szeregów” na Północy nie polega tylko tworzeniu struktur – kraje nordyckie rozbudowują także swoje armie. Choć budżety obronne państw skandynawskich nie są spektakularne – szwedzki wyniósł w 2015 r. 5,4 mld dol. (1,1% PKB), norweski 5,9 mld (1,5% PKB), a polski 10,5 mld dol. (2,2% PKB) –  to i tak są znacznie większe niż naszych sąsiadów z południa (na Węgrzech i w Czechach to niecały 1% PKB, czyli 1-1,8 mld dol.), a zapowiadane jest ich zwiększenie w najbliższych latach. Chociażby Norwegia nie tak dawno kupiła 52 sztuki nowoczesnych myśliwców F-35. Poza tym armie państw nordyckich cechują się znaczną specjalizacją – Szwecja ma mocne lotnictwo, Dania silną flotę morską, a Finlandia znaną na świecie obronę terytorialną – co sprawia, że wspólnie mają większa siłę bojową, niż wynikałoby z prostego dodania ich potencjałów. Co więcej, kraje Północy dysponują dobrze rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym – w Szwecji siedzibę ma koncern Saab, producent chociażby myśliwców Gripen czy korwet Visby, a w Finlandii przedsiębiorstwo Patria. Podczas niedawnych targów zbrojeniowych Balt Military Expo Polska Grupa Zbrojeniowa oraz szwedzki gigant zbrojeniowy Saab podpisały list intencyjny dotyczący wspólnej modernizacji polskiej armii.

Po drugie, gospodarka

Na płaszczyźnie gospodarczej skorzystalibyśmy na przyciągnięciu nordyckiego kapitału i implementacji tamtejszego know-how. Zaledwie 10-milionowa Szwecja posiada szereg znanych na całym świecie przedsiębiorstw: wymieniony już Saab, Ikea, Skanska, Electrolux, Husqvarna, Vattenfall czy H&M. Oczywiście zagraniczne inwestycje nie zawsze są korzystne – krótkoterminowy i spekulacyjny napływ kapitału może przynieść więcej szkód niż pożytku. Kapitał nordycki najczęściej inwestuje długoterminowo i w obszar produkcyjny, tworząc przy tym dobrze płatne miejsca pracy wysokiej jakości. Poza kapitałem możemy importować z północnego kierunku technologie high-tech, gdyż państwa nordyckie należą do najbardziej innowacyjnych na świecie. Wydatki na badania i rozwój w stosunku do PKB wynoszą w Szwecji 3,16%, w Finlandii 3,17%, a w Danii 3,05%, tymczasem w  Czechach 2%, na Węgrzech 1,37%, w Polsce zaledwie 0,94%, a na Słowacji już tylko 0,89%. Na przyciągnięciu nad Wisłę nordyckiej działalności badawczej bez wątpienia skorzystałyby polskie firmy oraz ośrodki badawcze, które mogłyby czerpać innowacyjne rozwiązania, tak deficytowe w naszej gospodarce.

Bardzo silne kapitałowo kraje nordyckie są jednak słabe pod względem demografii – i to właśnie nasze dość liczebne, dobrze wykształcone i wyjątkowo energiczne społeczeństwo mogłoby być doskonałym wkładem w północne partnerstwo z naszej strony.

Na szczęście coraz bardziej intensywna współpraca gospodarcza ma już miejsce. Niedawno obecna w Polsce fińska minister handlu zagranicznego przyznała, że nasz kraj jest najważniejszym partnerem gospodarczym Finlandii w regionie. Niewielka Finlandia zainwestowała nad Wisłą 2 mld euro i działa tu już 200 fińskich firm, które zatrudniają ok. 30 tys. ludzi. Szybko rozwija się także wymiana handlowa: eksport z Finlandii do Polski wzrósł w ciągu ostatnich dziesięciu lat dwukrotnie, a fiński import produktów z Polski poszedł w górę nawet trzykrotnie.

Po trzecie, surowce

Północny kierunek może stać się także baza surowcową – mowa tu przede wszystkim o Norwegii, która ma całkiem spore zasoby gazu i – mniejsze –  ropy. W tym obszarze polski rząd czyni już starania o zacieśnienie współpracy, co przejawia się chociażby w planie budowy gazociągu Baltic Pipe, który transportowałby gaz z Norwegii (przez terytorium Danii) do naszego kraju. Między innymi w tej sprawie gościł niedawno w Oslo prezydent Andrzej Duda. Trzeba pamiętać, że zasoby norweskie są jednak ograniczone – wg koncernu BP ich rezerwy ropy na koniec 2014 r. wyniosły 6,5 mld baryłek (0,4% światowych rezerw), a gazu niecałe 2 bln m3 (1% światowych rezerw) – więc nie zapewnią nam pełnego bezpieczeństwa, jednak jako element dywersyfikacji współpraca surowcowa z Norwegami jest bez wątpienia obiecującym projektem. Kraje skandynawskie mogą być też sojusznikiem w torpedowaniu takich projektów jak Nord Stream. Ze strony szwedzkich ekspertów wojskowych dochodzą głosy obawy, że użytkowanie przez Rosjan portu w Slite na Gotlandii do magazynowania tam rur może ułatwić ewentualne zajęcie tej wyspy przez Rosję. Tymczasem Słowacja, czyli nasz partner z V4, zawarła niedawno porozumienie z Gazpromem na temat przesyłu gazu z Nord Stream II przez jej infrastrukturę.

Po czwarte, polityka społeczna

Na koniec nie można zapominać, że kraje nordyckie wykształciły specyficzny model porządku społecznego, łączący niskie rozwarstwienie i silne zabezpieczenie społeczne z bardzo wysoką innowacyjnością i aktywnością zawodową. Opiera się on o bardzo sprawne publiczne instytucje rynku pracy, polityki społecznej czy administracji skarbowej. Oczywiście nie chodzi o to, by wprost kopiować tamtejsze rozwiązania, jednak czerpanie inspiracji –  także od nordyckich instytucji – byłoby wskazane. Tym bardziej, że w trakcie prowadzenia wieloletniej intensywnej polityki społecznej nie ustrzegły się one błędów, które równie warto byłoby przeanalizować.

Bliska współpraca polskiej administracji skarbowej czy urzędów pracy z ich szwedzkimi odpowiednikami przyniosłaby więcej pożytku niż ciągłe uczenie się na własnych błędach.

Oczywiście sojusz Polski z Nordykami nie powinien łączyć się zakończeniem współpracy w ramach V4 czy odwróceniem się do Niemiec plecami. Dobra polityka zagraniczna to zawsze gra na wielu fortepianach. Jednak architekturę sojuszy należy opierać o państwa, z którymi mamy największy wspólny mianownik interesów., a takimi obecnie wydają się kraje nordyckie. Dlatego najlepiej zacznijmy budować strategiczne partnerstwo między Sztokholmem a Warszawą już dziś.        

Podziel się artykułem:

Piotr Wójcik
Stały współpracownik jagielloński24. Współpracownik kwartalnika Nowy Obywatel, Fundacji Kaleckiego oraz publicysta ekonomiczny.

Napisaliśmy już 1952 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Sądownictwo ma swoje problemy. Największym z nich jest nie widmo postkomunizmu, ale jego nadmierna biurokratyzacja.

Spóźniona wojna z postkomunizmem

Spóźniona wojna z postkomunizmem

Piotr Kaszczyszyn

Złożywszy do grobu III RP musimy być gotowi na powołanie IV RP: bez względu na to, kto będzie rządził w następnej kadencji.

Idzie nowe. Czas przejrzeć szuflady

Idzie nowe. Czas przejrzeć szuflady

Bartosz Brzyski

Dlaczego większość kwalifikowana może dać polskiej polityce rewolucyjny impuls ku prawdziwej „dobrej zmianie”?

Niech to będzie dopiero początek. Nie chodzi przecież o „Adriana”, ale o państwo

Niech to będzie dopiero początek. Nie chodzi przecież o „Adriana”, ale o państwo

Piotr Trudnowski
Następny artykuł:

Otwórzmy w końcu ten uniwersytet!

Otwórzmy w końcu ten uniwersytet!