Cyfryzacja Polski

E-państwo po estońsku

Karolina Olejak | 02-02-2016 12:03:47 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
E-państwo po estońsku
CeBIT Australia/flickr.com

Żeby zrozumieć sukces jaki odniosła Estonia w procesie tworzenia e-państwa, należy zamienić „cyfryzację formy” na „cyfryzację treści” i tym samym odwrócić myślenie o wykorzystywaniu nowych technologii jedynie do digitalizacji tego, co już mamy. Najważniejszą funkcją  przenoszenia usług publicznych do Internetu jest ułatwienie korzystania z nich obywatelom. Stanie się to jednak możliwe tylko wtedy, gdy proces cyfryzacji doprowadzimy do samego końca nie zatrzymując się na przeniesieniu tradycyjnych rozwiązań do Internetu.

Skomplikowany formularz na stronie WWW, wielostronicowa instrukcja w PDF-ie czy konsultacje społeczne prowadzone drogą e-mailową ograniczające szybką interakcję z użytkownikami – brzmi znajomo? To właśnie przykłady zderzenia się z topornym przełożeniem tradycyjnych procedur „offline” na cyfrowe rozwiązanie.

Samo zastąpienie listu e-mailem czy przeniesienie konsultacji społecznych na tę właśnie drogę nie skłoni obywateli do szerszej partycypacji w życiu publicznym.

Jeśli zależy nam na zbudowaniu trwałego kontaktu obywatela z organami administracji publicznej, to piłeczka jest po stronie samej administracji, która musi dostosować się do języka i sposobu komunikacji charakterystycznego dla Internetu. Kluczem jest odejście od  jednostronnego, nawet scyfryzowanego w formie, przekazu wychodzącego z instytucji publicznych na crowdsourcing, który umożliwia wypracowanie partnerskich i dwustronnych relacji na linii administracja-obywatel. W zrozumieniu tego tkwi źródło sukcesu Estonii.

Swoją reformę Estonia rozpoczęła wraz z Fundacją Tiger Leap tworząc rządowe projekty Tiger Leap Program 1997-2000, w kolejnych latach 2001-2005 Tiger Leap Plus Program oraz Learning Tiger 2006-2009, czyli długoletnie programy cyfryzacji szkół dzięki którym wszystkie placówki zostały zaopatrzone w komputery i szerokopasmowe łącze internetowe.

Obecnie każdy uczeń i nauczyciel wyposażony jest w laptopa wraz z elektronicznym podręcznikiem z którego może korzystać w dowolnym czasie i miejscu – również poza szkołą. Dodatkowo nauczyciele mają możliwość korzystania z wirtualnych środowisk uczenia się i korzystania z nich w celu tworzenia własnych materiałów edukacyjnych.

To właśnie w tym miejscu pojawia się zasadnicza różnica w myśleniu o cyfryzacji szkół w Estonii a projektami, które były przeprowadzane w ciągu ostatnich lat w Polsce. Program Cyfrowa Szkoła realizowany od 2013 roku i obejmujący m.in. projekt e-dzienników i e-podręczników jest oceniany jako nieskuteczny z dwóch zasadniczych przyczyn.

Pierwsza z nich jest oczywista i najtrudniejsza do rozwiązania – braki sprzętowe, które dotykają znaczną część polskich szkół. Druga to znów problem na granicy niewykorzystania nowych technologii jako treści (a jedynie formy) i błędne założenie, że samo przeniesienie podręcznika do wersji elektronicznej jest sukcesem. Tablice interaktywne z mazakiem zamiast kredy i e-podręczniki, które wyświetla nauczyciel, podczas gdy formułki notowane są w zeszytach to tylko zmiana dekoracji i kompletne zaprzeczenie istoty wykorzystywania nowych technologii w szkole. Dzieci wciąż pozostają bierne podczas zajęć, mimo że mogłyby korzystać z kompetencji, które mają ze względu na spędzony w sieci czas. Priorytetem jest zmiana myślenia o urządzeniach jako pośrednich przekaźnikach wiedzy i potraktowanie ich jako tego właściwego jej źródła. Dlatego szczególnie inspirującym rozwiązaniem zastosowaniem w Estonii są wyżej wspomniane platformy, na których nauczyciele tworzą własne zadania, quizy i zabawy komputerowe przy wykorzystaniu grafik, które są meritum zajęć. Takie projekty aktywizują uczniów, ponieważ działają w naturalnym już dla nich środowisku komputerowym z charakterystycznym dla niego językiem i formą przekazu – filmy, infografiki, krótkie treści, elementy grywalizacji.

Istotą przekazu cyfrowego jest interakcja rozumiana jako czynny udział wszystkich użytkowników. Zasada ta powinna obowiązywać również w administracji – należałoby odchodzić od tradycyjnych rozwiązań opierających się na modelu, gdzie instytucja formułuje jednostronny przekaz, a obywatel jest jedynie jego biernym odbiorcą. Strony WWW czy zdigitalizowane dokumenty lub regulaminy dostępne w sieci są dopiero początkiem drogi do pełnej cyfryzacji, ponieważ nie zapewniają udziału wszystkich użytkowników.

Przykładem tego i bardzo ważnym czynnikiem w rozwoju cyfrowego społeczeństwa w Estonii były projekty crowdsourcingowe w postaci dużych baz internetowych, które obywatele mogli zapełniać swoimi pomysłami na rozwiązanie spraw związanych z administracją.

Całe przedsięwzięcie opierało się na przekonaniu, że zbiorowa inteligencja użytkowników przekracza inteligencję instytucji. Dodatkowo internauci mogli wybierać przez głosowanie najlepsze pomysły. Inicjatywa rozpoczęła się w 2001 roku. Między innymi dzięki takiej stronie jak „Täna Otsustan Mina” („Dziś zdecyduj”) – gdzie znaleźć można było projekty ustaw oraz poprawki do których obywatele mogli składać własne uwagi i propozycje – Estończycy dziś mogą śledzić przez Internet w czasie rzeczywistym wydatki rządowe.Poczucie rzeczywistego wkładu w proces decyzji daje poczucie odpowiedzialności za jej realizację.

Bardzo ważnym momentem dla budowy estońskiego e-governmentu było wprowadzenie dowodu osobistego z warstwą elektroniczną, który od 2007 roku jest dokumentem obowiązkowym dla każdego obywatela powyżej 15 roku życia.

Poza podstawową funkcją identyfikacji, na jednym plastiku obywatel posiada profil zaufany, podpis elektroniczny, a także dodatkowe miejsce na karcie, gdzie wgrać można funkcje takie jak: karta płatnicza, karta zdrowia (wraz z historią choroby i receptami, które w Estonii od 2009 roku wydawane są tylko w elektronicznej formie), bilet komunikacji miejskiej, zniżki, legitymację studencką czy prawo jazdy.

Dowód wykorzystywany jest również w procesie uwierzytelniania przy oddawaniu głosu w wyborach czy zakładaniu własnej firmy, co w Estonii trwa dokładnie 18 minut. Szybka możliwość rejestracji, a także prowadzenia księgowości przez Internet sprawia, że Estonia zajmuje drugie miejsce (po USA) pod względem posiadania start-upów per capita na świecie. Najbardziej znane z nich to Skype, GrabCAD (bezpłatna chmura, dzięki której porozumiewać mogą się inżynierowie zajmujący się projektowaniem wspomaganym komputerowo) czy Fortumo (międzynarodowy dostawca mobilnych płatności).

Nie tylko Estończycy mogą korzystać z wymienionych powyżej e-usług – od 2014 roku również  obywatele innych państw mają możliwość otrzymania karty identyfikacyjnej z dostępem do ok. 4 000 usług świadczonych w Estonii drogą elektroniczną takich jak składanie rozliczenia podatkowego czy zakładanie firmy online. Posiadanie e-obywatelstwa nie jest jednak równoważne z tym właściwym, a 1,3-milionowa Estonia postawiła sobie jako cel do 2025 roku posiadanie 10 milionów e-obywateli.

Największym cyfrowym wyzwaniem, które postawili sobie Estończycy było przeprowadzenie w 2007 roku pierwszych wyborów parlamentarnych z możliwością głosowania przez Internet.

Uprawnieni do głosowania weryfikowani są przez dwupoziomowy system – dowodu z chipem i numerem PIN oraz kodu przesyłanego SMS-em, podobnego do tego znanego nam z transakcji bankowych. Zachowanie zasady tajności głosowania zapewnia fakt, iż do komisji wyborczej trafiają głosy z zaszyfrowanym numerem IP komputera. Głosować przez Internet można w ciągu kilku dni przed wyborami i głos oddany tą drogą można zastąpić głosem oddanym w lokalu wyborczym przy uwierzytelnieniu za pomocą dowodu. Największe ryzyko tej formy głosowania to włamania do systemu liczącego wyniki i ich zmiana. Trzy lata temu grupie informatyków testujących system udało się włamać do bazy i niezauważalnie zmienić wyniki wyborów, co w znaczący sposób doprowadziło do podniesienia troski o cyberbezpieczeństwo całej procedury.

Postawienie na e-usługi to jeden z kluczowych elementów strategii rozwoju Estonii po przełomowym dla niej 1991 roku, a główną przyczyną sukcesu całościowe i systemowe podejście do problemu. Zaczynając od edukacji, poprzez e-usługi i zwiększanie partycypacji w życiu publicznym za pomocą Internetu, Estończycy postawili na pozostawienie obywatela w centrum wszystkich zmian. Administracja została przygotowana do cyfryzacji przez wcześniejsze uproszczenie procedur i ujednolicenie ich na poziomie całego kraju, bo jeśli sprawa jest trudna do załatwienia tradycyjną drogą, to samo przeniesienie jej do Internetu może tylko jeszcze bardziej cały proces skomplikować. I ważne jest, aby Polska przy budowie swojego e-państwa szczególnie o tym pamiętała.

Podziel się artykułem:

Karolina Olejak
Szefowa warszawskiego kolegium redakcyjnego jagielloński24.

Napisaliśmy już 1642 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Odpowiedzią na powyższe problemy są ITS (Intelligent Transports Systems).

Byle jak, byle szybciej

Byle jak, byle szybciej

Maciej Dulak

Bronisław Piłsudski jest po dziś dzień uważany na Sachalinie za lokalnego bohatera.

Ten, który pozostaje w cieniu

Ten, który pozostaje w cieniu

Tomasz Turejko

Jego powieści przywołują na myśl wielkie dzieła kompozytorskie

Jestem swoją przeszłością

Jestem swoją przeszłością

Kamil Sikora
Następny artykuł:

Choć odrobinę bardziej ludzki. O „Synu Szawła” László Nemesa

Choć odrobinę bardziej ludzki. O „Synu Szawła” László Nemesa