Filozofia Jarosława Kaczyńskiego

Poboży: Ile Piłsudskiego w Kaczyńskim?

Błażej Poboży, Marcin Makowski | 12-01-2016 20:31:26 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Poboży: Ile Piłsudskiego w Kaczyńskim?
archiwa.gov.pl

Gdzie szukać podobieństw między Jarosławem Kaczyńskim a Józefem Piłsudskim? W myśli politycznej, doświadczeniach redaktorskich, roli „szarych eminencji” życia politycznego? A może wszelkie próby takich zestawień to tylko wyraz ukrytej megalomanii tych, którzy porywają się na takie porównania? O piłsudczykowsko-endecko-chadeckim prezesie PiS rozmawiamy z dr Błażejem Pobożym. 

Kaczyński-Piłsudski. Gryzie cię takie zestawienie nazwisk? Niektórzy mówią, że to klucz do odczytania dynamiki dzisiejszego życia politycznego i jego przyszłości.

Generalnie staram się uciekać od szukania analogii pomiędzy politykami II RP, a współczesnymi, ponieważ moja ocena aktualnej klasy politycznej, poza kilkoma politykami, jest raczej krytyczna, a epokę, którą zajmuję się naukowo, często idealizuję. Jednocześnie rozumiem pokusę używania takich atrakcyjnych figur retorycznych, szukania klucza do aktualnych wydarzeń w przeszłości. Szczególnie, że dzisiejsza pozycja Jarosława Kaczyńskiego pod pewnymi względami przypomina rolę Marszałka. 

Wbrew zamierzeniom apologetów Jarosława Kaczyńskiego, może to być broń obosieczna. Z jednej strony wódz Narodu, z drugiej autorytarny zamachowiec na demokrację.

Właśnie na tym polega pułapka porównywania wszystkiego dosłownie. Zarówno dla zwolenników, jak i przeciwników lidera PiS, analogia do Piłsudskiego może być tak obelgą, jak i największym komplementem – w zależności od tego, na jakim aspekcie zechcą się skupić, do jakich politycznych tradycji z okresu międzywojennego jest im bliżej i wreszcie jaki jest ich stosunek do rządów sanacji.

W jakim obszarze podobieństwa wydają Ci się największe?

Podobna jest przede wszystkim rola jaką, obydwaj odgrywali/odgrywają. Jarosław Kaczyński po wyborach i Józef Piłsudski choć nieformalnie, to jednak faktycznie byli „głównymi rozgrywającymi”. Piłsudski był przecież tylko Ministrem Spraw Wojskowych i Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych oraz dwa razy premierem. Nad nim w hierarchii osób w państwie pozostawali: premier, Parlament i prezydent.  Trzymając wszelkie proporcje, dziś jest podobnie. Kaczyński nie zajmuje żadnej funkcji „państwowej”, a jednak jest najważniejszym aktorem na scenie politycznej. Świadczy o tym np. niedawne spotkanie z premierem Orbanem. 

Czyli Sulejówek zamieniliśmy na Żoliborz?

Oczywiście, że nie. Zresztą to porównanie jest akurat moim zdaniem zupełnie chybione. Sulejówek jest z jednej strony symbolem odejścia na polityczną emeryturę, a z drugiej punktu wyjścia i powrotu do aktywnej polityki. To nie tam zapadały kluczowe decyzje. Po zamachu Piłsudski zdecydował się wrócić do Warszawy i na stałe przeniósł się, a z nim całe „centrum dowodzenia”, do Belwederu. 

Analogii jest jednak znacznie więcej. Piłsudski redagował i drukował Robotnika, Jarosław Kaczyński był redaktorem naczelnym Tygodnika Solidarność. Obaj działali w podziemiu, później przejmując władze w państwie. Uważali, że polityka musi być podległa woli narodu. 

Zgadzam się. Takie przykłady można mnożyć, a najciekawsze będą wnioski, do jakich możemy dzięki nim dojść. Jeśli zobaczymy w Piłsudskim redaktora ukazującego się pod zaborami socjalistycznego Robotnika, Kaczyński jako współtwórca społecznego i konspiracyjnego Tygodnika Solidarność będzie mu bardzo podobny. Podobieństwa z przedwojennym PPS widzę zresztą także w samym PiS, który zwłaszcza teraz obficie czerpie z polskiej tradycji socjalistycznej. Oczywiście PiS nigdy nie nazwie tego w ten sposób, ale to już konsekwencja okresu PRL, kiedy tradycja ta została zawłaszczona przez komunistów i przeciętnemu odbiorcy źle się dziś kojarzy.

To ciekawe co mówisz o socjalizmie, ponieważ nowy program PiS dla wielu jest właśnie mocno socjalny. Może Kaczyńskiemu rzeczywiście bliżej do Daszyńskiego i socjalisty Piłsudskiego niż np. Dmowskiego czy marszałka Piłsudskiego z okresu po 1926 roku?

Jarosław Kaczyński tak jak i jego formacja czerpią z różnych źródeł. Obok dominującej w PiS tradycji piłsudczykowsko-sanacyjnej oraz wspomnianej już lewicy niepodległościowej, odnajdziemy silne wpływy chadecji, no i oczywiście Narodowej Demokracji.

No właśnie. W jednej z audycji w TOK FM Sławomir Sierakowski użył tego porównania w formie pejoratywnej, mówiąc: „Bliżej Kaczyńskiemu do endecji, niż sanacji”. Czy to powód do wstydu?

Jeśli uczciwe spojrzymy na dziedzictwo Dmowskiego i całego ruchu narodowego oczywistym będzie, że raczej to powód do dumy niż wstydu. Niestety także i nad tym obozem politycznym ciążą rozmaite uproszczenia i ideologiczne oceny. Moim zdaniem myśl narodowa jest jednak raczej dopełnieniem w koncepcjach ideowo-programowych PiS, a przeważają w nich elementy bliższe sanacji, jak np. idea silnego państwa, jako wspólnoty politycznej wszystkich obywateli. Jarosław Kaczyński, myśli moim zdaniem bardziej w kategoriach państwowych, niż narodowych, a tym samym świadomie, bądź nie, kontynuuje tradycje sanacji i przedwojennej lewicy. Może z tym właśnie trudno pogodzić się Sławomirowi Sierakowskiemu, który próbuje wepchnąć PiS w endeckie, a najlepiej narodowo-radykalne koleiny. Od lat redaktor „Krytyki Politycznej” śni bowiem o powstaniu „nowej lewicy”, a tymczasem sporą część lewicowego elektoratu w Polsce zagospodarowała już partia Jarosława Kaczyńskiego. 

Dobrze, pójdźmy dalej tropem porównań. Czy to, co dzieje się dzisiaj w Polsce ma znamiona zamachu majowego bez użycia siły?

Oczywiście, że nie. O ile rozumiem, że politycy dzisiejszej opozycji mogą w politycznej konfrontacji formułować podobne zarzuty, o tyle używanie ich przez intelektualistów i dziennikarzy uważam już za ogromne nadużycie. W dzisiejszej Polsce nie zbliżamy się nawet do miękkiego autorytaryzmu, jakim była np. era Bartla, czyli lata 1926-1929, nie mówiąc już o mocnym wariancie rządów pułkowników po 1930 roku. Właściwie jedyną cechą klasycznego reżimu autorytarnego, jakiej symptomy można by odnaleźć dziś w Polsce, byłoby stosowanie precedensów konstytucyjnych, ale nawet to byłaby moim zdaniem mocno naciągana interpretacja. Natomiast straszenie widmem totalitaryzmu, nie zasługuje nawet na komentarz. Dowodzi nieznajomości elementarnych pojęć z zakresu nauk społecznych, najnowszej historii Polski i świata oraz złych intencji nadawców takiego komunikatu.

Nie jest to domena wyłącznie polska. Soros w ostatnim wywiadzie dla magazynu „Die Wirtschaftswoche” powiedział, że: „Obaj [Orban i Kaczyński] podsycają etniczne i religijne wykluczenie w celu umacniania swojej władzy. To mi przypomina czas międzywojenny, kiedy Horthy na Węgrzech i Piłsudski w Polsce usiłowali zyskać kontrolę nad wszystkimi demokratycznymi instytucjami”. Celne porównanie?

Naprawdę wolę myśleć, że podobne komentarze wynikają z nieznajomości historii i specyfiki współczesnej Polski oraz Węgier niż z politycznej kalkulacji i chęci wpływania na sytuację wewnętrzną w wybranych krajach. Ta „troska” Zachodu niestety często bierze swoje źródło z opinii polskich dziennikarzy, którzy poprzez swoiste zabawy z historią i własne sympatie polityczne wykrzywiają prawdziwy obraz.

Jakie są podobieństwa, a jakie różnice w polityce zagranicznej Kaczyńskiego i Piłsudskiego. Obaj wyrażali obawy w stosunku do Niemiec i Rosji, coś dzisiaj nam z tego zostało?

Przy porównaniach dotyczących polityki zagranicznej radziłbym zachować jeszcze większą ostrożność niż w obszarze polityki wewnętrznej. Podstawą polityki zagranicznej Piłsudskiego była z jednej strony tzw. polityka równowagi względem obydwu sąsiadów, z drugiej stale powracająca idea sojuszu państw Europy środkowo-wschodniej. Zwłaszcza ta druga koncepcja wydaje się bliska Jarosławowi Kaczyńskiemu. Ten kierunek reprezentował przecież jego brat, ś. p. Lech Kaczyński. 

Wiemy już, co zbliżało Jarosława Kaczyńskiego z Józefem Piłsudskim, co ich jednak faktycznie różniło. Czy dzisiaj znaleźliby wspólny język?

To, co różni obydwie osoby to stosunek do Kościoła katolickiego. W tym obszarze Jarosławowi Kaczyńskiemu zdecydowanie bliżej do Romana Dmowskiego, który również podkreślał znaczenie Kościoła dla historii Polski i kultywowania tożsamości narodowej. Józef Piłsudski był w tym względzie bardziej krytyczny, co w znacznej mierze wynikało z jego osobistych doświadczeń i życiowych wyborów. 

Rozmawiał Marcin Makowski 

Podziel się artykułem:

Błażej Poboży
Doktor nauk humanistycznych, wykładowca w Instytucie Nauk Politycznych UW. Były redaktor naczelny "Polityki Warszawskiej". Kandydat do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości.
Marcin Makowski
Redaktor Jagielloński24. Dziennikarz, historyk i publicysta. Współpracuje z "Rzeczpospolitą", "Do Rzeczy" oraz Wirtualną Polską. Twórca projektu "II wojna światowa jakiej nie znacie".

Napisaliśmy już 1954 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Doceniamy Pańskie zaangażowanie w promocję innowacyjnej gospodarki i pokładamy nadzieję w Panu, jako przyjacielu młodej polskiej społeczności przedsiębiorców startupowych.

List startupowców do Prezydenta. „Konsekwencje trybu procedowania reform są dla nas dotkliwe”

List startupowców do Prezydenta. „Konsekwencje trybu procedowania reform są dla nas dotkliwe”

Przedsiębiorcy i  liderzy ekosystemu startupów

Sprawdziliśmy, czy proponowane i realizowane przez Prawo i Sprawiedliwość reformy w wymiarze sprawiedliwości znajdują swoje odzwierciedlenie w programach i materiałach wyborczych partii sprzed wyborów.

Czy PiS w wymiarze sprawiedliwości realizuje wolę suwerena? Sprawdzamy wyborcze obietnice

Czy PiS w wymiarze sprawiedliwości realizuje wolę suwerena? Sprawdzamy wyborcze obietnice

Mateusz Mroczek

Sądownictwo ma swoje problemy. Największym z nich jest nie widmo postkomunizmu, ale jego nadmierna biurokratyzacja.

Spóźniona wojna z postkomunizmem

Spóźniona wojna z postkomunizmem

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Małżeństwo z rozsądku. Unia Europejska według Jarosława Kaczyńskiego

Małżeństwo z rozsądku. Unia Europejska według Jarosława Kaczyńskiego