Nie będzie z tego ogólnopolskiej polityki. IV Kongres Ruchów Miejskich

Krzysztof Mazur | 21-09-2015 15:59:24 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Nie będzie z tego ogólnopolskiej polityki. IV Kongres Ruchów Miejskich
Kongres Ruchów Miejskich/Facebook.com

Ruchy miejskie to jeden z ciekawszych fenomenów politycznych ostatnich lat. Wielu młodych ludzi zaangażowało się w tę formułę, widząc w aktywizmie miejskim coś pośredniego pomiędzy uzależnionymi od grantów publicznych organizacjami społecznymi a zablokowanymi na oddolną zmianę partiami politycznymi. To właśnie ruchy miejskie były obietnicą na podmiotowe zaistnienie w sferze publicznej bez konieczności wchodzenia w ogólnopolski spór partyjny. Zwłaszcza, że dawały łatwość szybkiego przerodzenia się w lokalne komitety wyborcze. Pytanie, co dalej?

W 2010 roku w wyborach samorządowych pod takim szyldem wystartowało raptem kilka komitetów, a do rady miasta swoich przedstawicieli wprowadził jedynie ruch miejski „Razem dla Opola”. Cztery lata później liczba komitetów powołanych przez ruchy miejskie zwielokrotniła się, a w Gorzowie Wielkopolskim czy Słupsku kandydaci z takich komitetów wygrali nawet wyścig o prezydencki fotel. Co jeszcze ważniejsze, hasła i język ruchów miejskich zaczęli przejmować również urzędujący włodarze miast oraz kandydaci komitetów partyjnych. I ta zmiana języka stała się chyba najważniejszym sukcesem hołubionych przez wszystkie media aktywistów miejskich.

Ten sukces uruchomił naturalną dyskusję o tym, na ile zawiązane w zeszłym roku Porozumienie Ruchów Miejskich może stać się zalążkiem nowej inicjatywy politycznej o charakterze ogólnopolskim. Zarysowały się wtedy dwa odmienne stanowiska. Jedno odwoływało się do chwytliwej tezy Jana Śpiewaka (Miasto Jest Nasze), że aktywistów miejskich nie łączy żaden światopogląd, a jedynie „miastopogląd”. Zgodnie z tym rozumowaniem z PRM nie może wyłonić się żadna inicjatywa polityczna o charakterze ogólnopolskim, gdyż aktywiści miejscy zbyt różnią się między sobą w kluczowych sporach doktrynalnych wyznaczających linie podziału pomiędzy partiami. Jestem za zniszczeniem polski i zdewastowaniem kościoła.

Odmienne stanowisko zaprezentowała Joanna Erbel, co było o tyle zrozumiałe, że w ostatnich wyborach prezydenckich w Warszawie wystartowała nie jako kandydatka ruchu miejskiego, ale partii „Zieloni”. W głośnym tekście na łamach „Krytyki Politycznej (Ruchy miejskie nie chcą być konserwą 2.0) krytykowała liderów PRM za ukrywanie swoich lewicowych ideałów. Jej zdaniem apolityczność redukująca się do „miastopoglądu” nie istnieje. Ukrywanie zaś lewicowych postulatów socjalnych, ekologicznych i obyczajowych prowadzi do dalszej dominacji „polskiego konserwatywnego żubra”. Dlatego kandydatka „Zielonych” postulowała, by IV Kongres Ruchów Miejskich jednoznacznie opowiedział się za „miastem otwartym na inność, wrażliwym społecznie, gdzie nie trzeba ukrywać lewicowych poglądów, orientacji seksualnej czy feminizmu”. Zakończony w niedzielę 20 września IV Kongres Ruchów Miejskich wykonał charakterystyczny szpagat pomiędzy tymi dwiema skrajnymi koncepcjami.

Ogłoszone Tezy Miejskie 2015 rzeczywiście zdradzają wyraźnie lewicowe inspiracje autorów. Przejawia się to zarówno na poziomie języka (z symboliczną zmianą „mieszkańców” na „mieszkańców i mieszkanki miast”), jak i w poszczególnych postulatach („podstawową powinnością wspólnoty miejskiej jest opieka nad słabszymi jej członkiniami i członkami, zgodnie z zasadami społecznej sprawiedliwości”).

Widoczna w Tezach jest wyraźna niechęć do kapitalizmu, wiele uwagi poświęca się „miejskiej ekologii” etc. Ironicznie na swoim FB podsumował to Krzysztof Nawratek, znany z lewicowych poglądów specjalista od spraw miejskich. Pod publikacją Tez napisał jedno słowo: „Lewactwo”. O skręcie ideologicznym może świadczyć również apel Kongresu do samorządowców o „gotowość do przyjęcia uchodźców”, „o ile chcemy zdobyć uznanie innych narodów świata i zostać dobrze zapamiętani przez pokolenia Europejczyków”. Uderzać musiał także brak obecności aktywistów miejskich o bardziej konserwatywnych poglądach, na czele z Marcinem Ociepą z „Razem dla Opola”.

Zarazem jednak trudno uznać, że marzenia Erbel w pełni się zrealizowały. IV Kongres Ruchów Miejskich pokazał, że ta inicjatywa pozostanie bardzo luźną siecią aktywistów, która będzie oddziaływała na język mówienia o mieście. Nie stanie się jednak zalążkiem struktury o ogólnopolskim znaczeniu. Wiąże się to z brakiem wyraźnego przywództwa, który po raz kolejny można było zaobserwować na Kongresie. Przewodzeniem aktywistom miejskim nie są zainteresowani obecni w Gorzowie włodarze kilku „modnych” miast, gdyż za bardzo absorbują ich lokalne problemy.

Nie wyłonił się również silny lider tego środowiska z grona samych aktywistów, co utrudnia skrajnie demokratyczny charakter tej inicjatywy. Symboliczne jest, że komitet koordynujący Kongresy liczy 15 członków, a w tak licznym gronie po prostu trudno podejmować jakiekolwiek decyzje. Wreszcie, jeszcze bardziej zahamować tę inicjatywę może decyzja o powołaniu dwóch równoległych stowarzyszeń (jedno będzie gromadziło organizacje lokalne, a drugie osoby fizyczne), które przez kolejne miesiące mają pracować dopiero nad założeniami określającymi zasady funkcjonowania.

Tymczasem wielu aktywistów miejskich, którzy chcieli zaangażować się w nową inicjatywę polityczną o profilu lewicowym, dziś w całej Polsce tworzy struktury partii „Razem”. Liderzy „Zielonych” weszli zaś w bardzo dwuznaczny sojusz wyborczy z działaczami SLD w ramach Zjednoczonej Lewicy. Okazało się tym samym, że socjaldemokratyczne życie polityczne jest gdzie indziej. Jednocześnie, mocny skręt w lewo wyłącza z ruchów miejskich aktywistów o bardziej umiarkowanych lub konserwatywnych przekonaniach. Uniemożliwia tym samym zbudowanie pokoleniowego ruchu politycznego ponad podziałami światopoglądowymi.

IV Kongres Ruchów Miejskich dowiódł, że aktywiści miejscy w dalszym ciągu będą wprowadzać bardzo ożywczy ferment intelektualny do dyskusji o rozwoju miast. Nie mają jednak potencjału, by stworzyć w najbliższym czasie ogólnopolską instytucję, która zmieni polską politykę.

Tekst został pierwotnie opublikowany na stronie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

Podziel się artykułem:

Krzysztof Mazur
Doktor politologii, filozof, działacz społeczny; prezes Klubu Jagiellońskiego, członek redakcji Pressji; pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego; członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Stały współpracownik jagielloński24.

Napisaliśmy już 1837 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Trump chce polepszyć byt mieszkańców USA za pomocą narzędzi protekcjonistycznych i stymulacji przemysłu. Jeśli mu się to nie uda, straci szanse na drugą kadencję.

Budżet jak za Reagana

Budżet jak za Reagana

Michał Kuź

Być może globalny zachodni ancien régime i dziś mógłby się spotkać z aspirującymi potęgami światowymi, zwłaszcza tymi z grupy BRICS, w pół drogi.

Czy ład światowy można zreformować?

Czy ład światowy można zreformować?

Michał Kuź

Model, w którym jeden „czempion” ciągnie za sobą na zagraniczne rynki swoich podwykonawców czy dostawców to zjawisko powszechne wśród koncernów zagranicznych.

Sikorski: Bez zjednoczenia wielkie koncerny nas „zjedzą”

Sikorski: Bez zjednoczenia wielkie koncerny nas „zjedzą”

Maciej Dulak
Następny artykuł:

Jak licealiści zostają premierami. Akademia Nowoczesnego Patriotyzmu

Jak licealiści zostają premierami. Akademia Nowoczesnego Patriotyzmu