Podmiotowi mieszkańcy

Zacznijmy od Obywatelskich Rad Dzielnic

Michał Dulak, Bartosz Brzyski | 22-08-2015 19:44:02 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Zacznijmy od Obywatelskich Rad Dzielnic
www.flickr.com/photos/polandmfa

Każda rewolucja zaczyna się głowie. Aczkolwiek rozsądek podpowiada, aby przy jej przeprowadzaniu kierować się cierpliwością. Rewolucyjne pomysły warto połączyć z ich ewolucyjną realizacją. Dlatego zamiast myśleć od razu o nowym podziale miasta i oddawaniu licznych kompetencji stowarzyszeniom mieszkańców, w pierwszym kroku skupmy się na tym, co można wprowadzić tu i teraz. Na przykład Obywatelskie Rady Dzielnicy, gdzie mieszkańcy mogliby nadzorować i opiniować działania swoich lokalnych radnych. I w ten sposób dbać o swoje chodniki, place zabaw i podstawówki.

„Korekta społeczna” w samorządzie powinna wykorzystać, jako swoje paliwo, obserwowany od jakiegoś czasu wzrost partycypacji mieszkańców w lokalnym życiu publicznym, a przynajmniej większe zainteresowanie istotnymi sprawami dla lokalnej wspólnoty. Propozycje „naprawy” systemu nie mogą także radykalnie abstrahować od ułomnego w wielu miejscach prawa. Opierając się na idei jednostek funkcjonalnych, należy poddać dyskusji utworzenia w jednostkach pomocniczych największych miast Obywatelskich Rad Dzielnic lub Osiedli.

Obywatelska Rada Dzielnicy/Osiedla miałaby pełnić w uproszczeniu taką rolę, jak Senat w strukturze władzy w Polsce. Nie chodzi jednak o to, aby dzielnicami zarządzało grono staruszków z demencją, żyjących w niedostępnych dla normalnego człowieka stanach umysłu. Obywatelskie Rady powinny być „miejscem refleksji” nad problemami i codzienną działalnością dzielnicy czy osiedla. Równolegle do nich funkcjonować będą dotychczasowe rady dzielnic/osiedli. W praktyce rolą „dzielnicowego senatu” byłaby kontrola uchwał, decyzji i innych formalnych działań podejmowanych przez radę dzielnicy pod kątem ich wpływu na życie społeczne mieszkańców w danej jednostce pomocniczej miasta.

Dla przykładu Obywatelska Rada Dzielnicy mogłaby opiniować budżet dzielnicy pod kątem kolejności planowanych inwestycji, wiedząc, gdzie takie inwestycje są najpilniejsze i realnie pomogą mieszkańcom. Obecnie o tym, gdzie i kiedy dzielnice będą realizować inwestycje decyduje często polityczny przetarg pomiędzy radnymi, który pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą mieszkańców.

Okręgami wyborczymi do obywatelskich rad dzielnic lub osiedli byłyby jednostki funkcjonalne wchodzące w skład danej dzielnicy lub osiedla. To stowarzyszenie terytorialne działające w takie jednostce funkcjonalnej, poprzez głosowanie na walnym zgromadzeniu członków, wybierałoby jednego reprezentanta, który zasiadałby w obywatelskiej radzie danej dzielnicy lub osiedla. Aby zapewnić ciągłość wiedzy i prac w takiej radzie kadencja  członków obywatelskiej rady powinna być całkowicie asymetryczna do kadencji rady dzielnicy. Na przykład 1/3 członków obywatelskiej rady wymieniana byłaby co dwa lata. W ten sposób uniknie się ryzyka naturalnego podporządkowania się „senatu dzielnicowego” interesom „dzielnicowego sejmu”.

W obecnym systemie rady dzielnic i osiedli posiadają formalną strukturę kontrolną w ramach urzędu miasta. Zatwierdza ona finanse i inwestycje dzielnic. Obywatelska Rada nie będzie podporządkowana żadnemu wydziałowi w urzędzie. Jedyną instytucją nadzorującą działalność tej rady pod względem skuteczności będą stowarzyszenia terytorialne w jednostkach funkcjonalnych, a więc faktycznie sami mieszkańcy.  

Modele finansowania obywatelskich rad są różne. Najbardziej skrajne propozycje to takie, gdzie albo działa rada funkcjonuje pro publico bono, albo każdy z reprezentantów otrzymuje dietę. Z powodów, z których każdy zdaje sobie teraz sprawę czytając ten fragment, żadna z tych propozycje nie jest dobra. Najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby stosowanie zasady: wynagrodzenie za zaangażowanie. Przewodniczący obywatelskiej rady oraz przewodniczący komisji dostawaliby diety na podobnych zasadach, na jakich otrzymują je obecnie radni dzielnicy lub osiedli.Naturalnie wymagałoby to od nich większego zaangażowania i egzekwowania odpowiedzialności, ale faktycznie byłoby to odwzorowanie zróżnicowanej aktywności ludzi w organizacjach społecznych, gdzie jedni pracując zawodowo nie są zaangażowani w takim stopniu, jak np. studenci czy emeryci.   

Powstanie obywatelskich rad dzielnic i osiedli dawałoby obopólną korzyść. Radni dzielnicowi pochodzący z wyborów powszechnych mieliby oparcie w swoich decyzjach w zinstytucjonalizowanych wspólnotach sąsiedzkich. Z kolei radni obywatelskich rad, a za ich pomocą mieszkańcy, uzyskaliby pełny wgląd w procedury i decyzje podejmowane przez „polityczną” władze w jednostce pomocniczej.

Atutem tej propozycji jest to, że możliwe jest jej wprowadzenie decyzją władz gminy. Podobnie jak to jest w przypadku jednostek pomocniczych. Ustawa określa jedynie ich kategorie, natomiast dokładne kompetencje nadaje rada gminy w statutach. Dodatkowo, nawet jeżeli nie uda się rozszerzyć kompetencji dzielnic o takie dziedziny jak wspomniane w koncepcji jednostek funkcjonalnych, to z czasem rosnący społeczny nacisk wywierany przez działalność obywatelskich rad spowoduje rewizję poglądów władzy w mieście na ten temat.

Podziel się artykułem:

Michał Dulak
Doktor nauk politycznych, asystent w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. europejskich i samorządowych.
Bartosz Brzyski
Sekretarz redakcji jagielloński24. Członek Klubu Jagiellońskiego. Kontakt: brzyski@jagiellonski24.pl

Napisaliśmy już 2200 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Czy Amber Gold czegoś nas nauczyło? Nie. Czy nauczyły nas czegoś kredyty frankowe? Niespecjalnie. GetBack też niczego nas nie nauczy.

Wszyscy byliśmy chciwi. Krajobraz po GetBack

Wszyscy byliśmy chciwi. Krajobraz po GetBack

Mateusz Mazur

Opozycja postawiła zaporowy warunek udziału w debacie konstytucyjnej: likwidacja reżimu sanacyjnego. Jak pokazał czas, trudno uznać to działanie za skuteczną taktykę.

Dowcipem i trickiem. Droga do uchwalenia konstytucji kwietniowej

Dowcipem i trickiem. Droga do uchwalenia konstytucji kwietniowej

Tadeusz  Mroziuk

Wszystkie idee zachodnie były wówczas przez nas bezkrytycznie przyjmowane, bo przyszły do nas z innego, lepszego świata. Stanowiły oczywistą przeciwwagę dla socjalizmu, więc musiały być dobre.

Giza-Poleszczuk: Jako socjologowie straciliśmy zdolność prawdziwej analizy [ROZMOWA]

Giza-Poleszczuk: Jako socjologowie straciliśmy zdolność prawdziwej analizy [ROZMOWA]

Krzysztof Mazur
Następny artykuł:

Podmiotowi mieszkańcy. Nowa wizja miasta

Podmiotowi mieszkańcy. Nowa wizja miasta