Rozproszyć Warszawę

Życie jest tutaj!

Jan Maciejewski | 20-07-2015 09:21:45 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Życie jest tutaj!
wykop.pl

Polska nie kończy się na Warszawie. Potrzebujemy kilkudziesięciu wydajnych, zróżnicowanych motorów rozwoju, zamiast kilku aglomeracyjnych molochów - coraz mniej wydajnych, za to wciąż zazdrośnie strzegących swego monopolu. Naszym celem są Wałbrzych, Tarnów, Mysłowice, Kielce i Skierniewice mogące dumnie powiedzieć: tu jest Polska.

W połowie lutego ciągniki rolników z całej Polski ruszają w marszu gwiaździstym na Warszawę. Tymczasem media informują o tajnych instrukcjach rozpowszechnianych wśród protestujących, które nakazują im przebrać się w brudne i śmierdzące ubrania i w żadnym razie nie wybierać się do stolicy kupionymi za unijne dotacje drogimi maszynami. Roman Giertych nazywa działania rolników „quasi-terroryzmem” i żąda surowego ukarania protestujących. Oburzenia nie ukrywa też dziennikarka TVN, Jolanta Pieńkowska: Nie życzę sobie, żeby moje miasto było najeżdżane! Mają KRUS, dotacje unijne, więc o co teraz chodzi?! Odpierdolcie się od Warszawy, barany- dodaje Andrzej Saramonowicz.

W tym samym czasie płonie Most Łazienkowski. Po pożarze nie nadaje się do użytku i zostaje zamknięty do odwołania. Dla i tak zakorkowanej Warszawy oznacza to komunikacyjny paraliż. Wraz z mostem płoną też światłowody kilkunastu kluczowych dla funkcjonowania państwa instytucji: między innymi Komendy Głównej Policji, Ministerstwa Obrony Narodowej, Centrum Wsparcia Teleinformatycznego Sił Zbrojnych i kilku największych firm telekomunikacyjnych.

Lipiec 2015. Premier polskiego rządu rozpoczyna podróż pociągiem po Polsce pod hasłem: „Słucham, rozumiem, pomagam”. Jednym z elementów akcji są wyjazdowe posiedzenia rządu w różnych miastach Polski.

Te trzy sytuacje to ilustracje różnych patologii wynikających z jednego zjawiska: skrajnej centralizacji Polski.

Centralizacja ta dokonała się na kilku poziomach: od finansowego przez administracyjny, na prestiżowym i kulturowym skończywszy. Jej skutkami są pogłębiające się rozwarstwienie społeczeństwa, obumieranie mniejszych ośrodków miejskich, a wraz z nim rozpędzająca się emigracja.

Centralizacja jest również nieracjonalna patrząc „od góry”, to jest, z punktu widzenia centrum: oznacza ona bowiem kruchość i niewydolność „wiodących ośrodków” i odklejenie elit od społeczeństwa. Przyjrzyjmy się więc trzem grzechom głównym scentralizowanego państwa.

Grzech pierwszy. Polska dwóch prędkości

Historia naszej transformacji z perspektywy stolicy to słynny spot "10 lat świetlnych". Był jarmark Europa, jest Stadion Narodowy; były maluchy, są Bentleye. Nic tylko złapać się za głowę razem z Paulem McCartneyem na końcu spotu. Tymczasem dla prowincji ostatnie ćwierć wieku to upadające przedsiębiorstwa, likwidowane połączenia kolejowe i urzędy pocztowe, w skrócie: narastające przekonanie, że życie jest gdzie indziej. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej tylko przyspieszyło tę dynamikę. Polska przyjęła model "polaryzacyjno - dyfuzyjny" rozwoju w oparciu o absorpcję środków unijnych. Zwolennicy tej strategii, z Michałem Bonim i Donaldem Tuskiem na czele, nie ukrywają, że Jeśli wybiera się model polaryzacyjno-dyfuzyjny, to konsekwencją jest silne sprzyjanie wzrostowi lokomotyw rozwojowych, akceptacja pewnej skali nierównomierności tempa rozwoju.

Dwie fale modernizacji stały się tak naprawdę dwoma falami centralizacji. Po 1989 trochę w drodze przypadku i mimochodem, po 2003 już świadomie i z premedytacją.

Symbolem upadku całego regionu po 1989 roku może być Wałbrzych. Jeszcze kilka dekad temu górnicze zagłębie, obecnie miasto widmo.

Wraz z upadkiem kopalni zapadła się również cała przemysłowo - węglowa monokultura: zakłady ceramiczne, spożywcze, maszynowe, elektrochemiczne, a także szeroko rozumiany sektor usług: żłobki, przedszkola, domy kultury. Tomasz Rakowski, w książce Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy opisuje proces implozji tego regionu. Pracownicy zrestrukturyzowanych kopalni, w prasie określani mianem „śląskich kretów” czy „kretów z biedaszybów”, próbowali przetrwać dzięki pracy w kopalniach odkrywkowych, zbieraniu złomu, czy pracach zbierackich. Część bezrobotnych zajmuje się odzyskiwaniem elementów drewnianych konstrukcji na opał, niektórzy kradną też i wynoszą węgiel z taboru kolejowego. Jednocześnie wielu trudni się zbieraniem jagód, grzybów, gałęzi brzeziny, kory kruszyny, ziół. Pogórnicze miasto pogrążyło się w uogólnionej rozbiórce i jednocześnie zbieractwie.

Dynamika rozwojowa znalazła też swoje odzwierciedlenie w dystrybucji społecznego prestiżu. Przegrani transformacji stali się frajerami, sierotami po socjalizmie, niedostosowanymi; baranami, mającymi się odpierdolić i nie zawracać głowy. Problem był z nimi, nie z jedyną słuszną drogą rozwoju kraju.

Z kolei oczywistym symbolem drugiej fali centralizacji Polski stała się masowa emigracja zarobkowa. Mniejsze i średnie miejscowości pozbawione wizji samych siebie i strategicznego wsparcia państwa zaczęły się wyludniać. Wydaje się również, że przebieg obu opisywanych fal jest współzależny. W oczywisty sposób najwięcej Polaków wyjeżdża z regionów dotkniętych strukturalnym bezrobociem (w rankingu województw pod tym względem przewodzi śląskie).

Z pewnością mechanizmów, które doprowadziły do tego stanu rzeczy jest wiele i są one różnej natury. Jednak na pewno jednym z nich jest brak politycznej podmiotowości  „Polski peryferyjnej”. Motorem konstruktywnej decentralizacji musi się więc stać konkurencyjna wobec polaryzacyjno - dyfuzyjnego modelu rozwoju strategia. Nie będzie ona jednak miała racji bytu bez, z jednej strony, świadomości dysfunkcyjności obecnego modelu wśród elit państwowych, a z drugiej strategicznego sojuszu polskich miast powiatowych. Sojusz ten powinien iść w parze z działaniami koncepcyjnymi: rozpoznania strategicznych zasobów poszczególnych regionów i na tej podstawie "wymyślenia się na nowo". Będzie to znacznie silniejszy, bardziej zróżnicowany i kompletny impuls rozwojowy niż kumulowanie potencjału finansowego, prestiżowego i oczywiście również ludzkiego w kilku największych miastach. Sprowadzając sprawę do biograficznego konkretu: chodzi o to, by powrót młodych ludzi po studiach do rodzinnych miejscowości nie był życiową porażką, ale równoprawną i konkurencyjną opcją.

Grzech drugi. Kruchość

Zgodnie z koncepcją Nassima Taleba wyłożonej w książce Antykruchość. O rzeczach którym służą wstrząsy, kruchy system to taki, który nie radzi sobie z kryzysami - prowadzą one do jego zapaści, zamiast stawać się impulsami rozwojowymi. Modelowym przykładem kruchości jest koncentracja wszystkich najważniejszych urzędów i instytucji w jednym mieście. W ten sposób stosunkowo błaha sytuacja jak awaria mostu czy metra staje się wydarzeniem na skalę ogólnokrajową - prowadzi do paraliżu całego państwa. Rzecz jednak nie tylko w odporności na kryzysy. Kruchy system to również taki, który nie posiada zdolności przekuwania stresorów (mniejszych i większych wstrząsów) w informacje. Obojętność na małe wstrząsy czyni system bezbronny wobec większego kryzysu. Kumulując instytucje ważne dla funkcjonowania państwa na tak małej przestrzeni wybudowaliśmy również wieżę z kości słoniowej dla ludzi w tych instytucjach pracujących.

Chodzi nie tylko o ministerstwa czy urzędy, ale również o instytucje naukowe i medialne. Prof. Marcin Król zaczął mieć wątpliwości wobec słuszności wszystkiego co zrobiono w Polsce po 89 roku, dopiero kiedy wybudował sobie dom pod Warszawą.

Dopiero wtedy miał okazję porozmawiać "z ludem" w sklepie czy przy okazji koszenia trawnika. Kilka tysięcy osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie polskiego państwa w różnych obszarach jest skumulowanych na stosunkowo małym obszarze i zamkniętych w swoim własnym towarzystwie. Trudny wyobrazić sobie bardziej szczelne wyizolowanie od stresorów, a więc i informacji, dnia codziennego.

Grzech trzeci. Paternalizm

Gorsza od stagnacji jest tylko pozorowana zmiana. W przypadku gospodarskich wizyt pani premier w terenie zmiana ta jest dodatkowo pozorowana wyjątkowo nieudolnie. Oto rząd zstępuje do ludu - słucha i rozumie. Celem decentralizacji Polski jest faktyczne upodmiotowienie polityczne wszystkich regionów kraju, a nie występowanie w roli dekoracji gościnnych występów przedstawicieli władzy centralnej. Obok decentralizacji ekonomicznej i prestiżowej powinna też zaistnieć decentralizacja polityczna, administracyjna. Być może jednym z pierwszych kroków byłoby przeniesienie niektórych urzędów i instytucji centralnych na „prowincję”. Oczywiście to dopiero początek drogi - akt tyleż polityczny co i symboliczny, ale może być to ważny element przełamania jasnego schematu, w którym to centrum podejmuje decyzję, a peryferia ją wykonują. Obecnie samorząd pełni głównie rolę pasa transmisyjnego realizującego założenia i politykę centralną.  Rozproszenie instytucji centralnych na terenie całego kraju oraz wspominana powyżej forma politycznego sojuszu miast powiatowych mogłyby się stać realnymi impulsami do zrównoważenia tej relacji. W końcu życie jest nie tylko w Warszawie.

Podziel się artykułem:

Jan Maciejewski
Sekretarz redakcji czasopisma Pressje, dziennikarz Rzeczpospolitej.

Napisaliśmy już 1954 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Doceniamy Pańskie zaangażowanie w promocję innowacyjnej gospodarki i pokładamy nadzieję w Panu, jako przyjacielu młodej polskiej społeczności przedsiębiorców startupowych.

List startupowców do Prezydenta. „Konsekwencje trybu procedowania reform są dla nas dotkliwe”

List startupowców do Prezydenta. „Konsekwencje trybu procedowania reform są dla nas dotkliwe”

Przedsiębiorcy i  liderzy ekosystemu startupów

Sprawdziliśmy, czy proponowane i realizowane przez Prawo i Sprawiedliwość reformy w wymiarze sprawiedliwości znajdują swoje odzwierciedlenie w programach i materiałach wyborczych partii sprzed wyborów.

Czy PiS w wymiarze sprawiedliwości realizuje wolę suwerena? Sprawdzamy wyborcze obietnice

Czy PiS w wymiarze sprawiedliwości realizuje wolę suwerena? Sprawdzamy wyborcze obietnice

Mateusz Mroczek

Sądownictwo ma swoje problemy. Największym z nich jest nie widmo postkomunizmu, ale jego nadmierna biurokratyzacja.

Spóźniona wojna z postkomunizmem

Spóźniona wojna z postkomunizmem

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Konserwatyzm awangardowy

Konserwatyzm awangardowy