Prekariat - spojrzenie krytyczne

Umowy śmieciowe. Czy diabeł jest taki straszny jak go malują?

Mateusz Mroczek | 09-07-2015 16:53:42 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Umowy śmieciowe. Czy diabeł jest taki straszny jak go malują?
dolnoslaskie.naszemiasto.pl

W debacie publicznej utarło się określenie umów śmieciowych, którym zazwyczaj obejmowane są wszystkie inne formy zatrudnienia, niż te uregulowane kodeksem pracy. Czym tak naprawdę są umowy śmieciowe i czym różnią się od umów od pracę? Z czego wynika ich „śmieciowość”?

Z modnym ostatnio pojęciem prekariatu wiąże się przede wszystkim kwestię niestabilności zatrudnienia, brak wielu przywilejów socjalnych, emerytalnych i związkowych dla milionów młodych Polaków, zmuszonych do pracowania na umowach śmieciowych (cywilnoprawnych), które nie zapewniają im tych - wydawałoby się - podstawowych zdobyczy rozwiniętych gospodarek wolnorynkowych. Według wielu remedium na postępującą prekaryzację młodego pokolenia jest więc upowszechnienie zatrudnienia na podstawie Kodeksu pracy, który zapewnia pracownikom szereg uprawnień socjalnych, ubezpieczeniowych i wiele instrumentów chroniących stosunek pracy.

Choć nie jest to miejsce na zagłębianie się w szczegółowe meandry poszczególnych rozwiązań prawnych, to ze względu na fakt, że zdecydowana większość z nas pracowała, pracuje lub będzie pracować, warto uświadomić sobie jakie konsekwencje wiążą się z podjęciem zatrudnienia na podstawie danej umowy.

Mamy tu do czynienia z dwoma kategoriami rozwiązań prawnych, które regulują stosunek pomiędzy pracownikiem a pracodawcą: umowy śmieciowe, czyli umowy cywilnoprawne -zlecenia i o dzieło, oparte na znacznie swobodniejszych regułach Kodeksu cywilnego oraz różne kategorie umów o pracę, szczegółowo uregulowane w Kodeksie pracy. Warto dodać, że podział ten często nie jest tak jednoznaczny, wielu komentatorów uważa bowiem za umowy śmieciowe również umowy o pracę na czas określony. Osobną kwestią jest zagadnienie samozatrudnienia, które także bywa klasyfikowane jako „śmieciowa” forma pracy.

By w przystępny sposób uświadomić sobie, czym różnią się te dwie kategorie zatrudnienia, warto posłużyć się przykładem 24-letniego absolwenta uczelni - nazwijmy go Piotrem - który tracąc po obronie status studenta, wchodzi właśnie na rynek pracy. Po dłuższych poszukiwaniach udaje się Piotrowi znaleźć pracodawcę, który ma dla niego dwa scenariusze zatrudnienia - na umowę o pracę i umowę zlecenia.

Scenariusz I - umowa o pracę           

W pierwszym scenariuszu Piotr może zostać zatrudniony na umowie o pracę na czas nieokreślony, co z jego punktu widzenia jest najbardziej korzystne, gdyż zapewnia mu maksymalny poziom stabilności zatrudnienia, chroniony m.in. długim okresem wypowiedzenia (od 2 tygodni do 3 miesięcy w zależności od okresu zatrudnienia u  pracodawcy). Kodeks pracy dopuszcza również możliwość zawarcia umowy terminowej - na czas określony. Umowy terminowe zazwyczaj uznaje się za „gorszą” kategorię umów o pracę, gdyż są mniej stabilne, a pracownikom zatrudnionym na tego typu umowach znacznie trudniej jest np. dostać kredyt.

Jeśli Piotr zawrze ze swoim pracodawcą umowę o pracę, będzie zobowiązany do jej wykonywania pod kierownictwem szefa, w miejscu i czasie (co do zasady nie mogącym przekraczać 40 godzin tygodniowo) określonym w umowie. W zamian za pracę przysługiwać mu będzie wynagrodzenie - nie niższe niż minimalna pensja, która od 2016 r. wynosić będzie 1850 zł brutto - powiększone o ewentualne premie i dodatki za pracę w godzinach nadliczbowych. Co istotne, w pewnym zakresie jego pensja będzie chroniona przed ewentualną egzekucją komorniczą.

Ponadto Piotr z czasem będzie nabywał prawo do płatnego 26-dniowego urlopu wypoczynkowego oraz uzyska gwarancję, że w przypadku nieobecności w pracy z powodu choroby trwającej nie dłużej niż 33 dni, również otrzyma większość należnego mu wynagrodzenia. Jeśli Piotr zostanie rodzicem, będzie mu przysługiwało prawo do skorzystania z urlopu ojcowskiego, rodzicielskiego lub wychowawczego. Warto w tym miejscu podkreślić, że Kodeks pracy daje szczególne uprawnienia kobietom w ciąży oraz rodzicom korzystającym z różnego rodzaju urlopów związanych z posiadaniem dziecka - w ich trakcie w zasadzie nie można rozwiązać umowy o pracę.

W przypadku naruszenia jego praw pracowniczych Piotr będzie mógł zawiadomić o tym Państwową Inspekcję Pracy, a także pozwać swojego pracodawcę przed sądem pracy, zapewniającym uproszczone i - co ważne - darmowe postępowanie. Jeśli zakład pracy zatrudniał będzie odpowiednio dużą ilość pracowników, Piotr będzie mógł przystąpić lub założyć swój własny związek zawodowy. Ewentualna odpowiedzialność finansowa Piotra za szkody poczynione w związku z wykonywaniem pracy nie będzie mogła przekraczać sumy 3-miesięcznego wynagrodzenia.

Pracodawca Piotra będzie zobowiązany również do opłacania szeregu składek - emerytalnej, rentowej, zdrowotnej, wypadkowej i chorobowej. Dzięki temu Piotr będzie zyskiwał prawo do odpowiednio wyższej emerytury oraz zestawu innych świadczeń, takich jak m.in. renta w przypadku niezdolności do pracy, odszkodowanie w przypadku wypadku przy pracy, możliwości korzystania z publicznej służby zdrowia oraz zasiłków na wypadek choroby oraz korzystania z różnego rodzaju urlopów związanych z rodzicielstwem.

Scenariusz II - prekariat

W drugim scenariuszu, zakładającym dołączenie przez Piotra do grona prekariuszy, mamy do czynienia z umową - zleceniem, w której Piotr zobowiązuje się do wykonywania określonych usług dla swojego pracodawcy (zleceniodawcy). Charakter tego rodzaju umowy zakłada znacznie większą swobodę w kształtowaniu relacji pomiędzy pracownikiem a pracodawcą, co szczególnie może ujawniać się w kwestii wypowiedzenia umowy. Jeśli Piotr nie wynegocjuje z góry dłuższego okresu wypowiedzenia, pracodawca będzie mógł go zwolnić w każdej chwili.

Umowa zlecenia nie wymaga określenia w niej miejsca oraz czasu pracy. Piotr nie będzie więc objęty kodeksowymi limitami czasu wykonywania pracy, a za ewentualne nadgodziny - jeśli pracodawca nie postanowi inaczej - nie będą mu przysługiwały dodatkowe pieniądze, jak w przypadku umowy o pracę.

Piotr zapewne będzie otrzymywał wynagrodzenie (choć możliwe jest zawarcie umowy zlecenia bez wynagrodzenia), ale będzie mogło ono być niższe niż minimalna krajowa. W przypadku ewentualnego zadłużenia, komornik będzie mógł bez problemu zająć całą pensję Piotra, nie pozostawiając mu żadnych środków do życia.

Piotr nie będzie miał prawa do płatnego urlopu wypoczynkowego. O ile nie zdecyduje się na samodzielne opłacanie składki chorobowej, będzie mógł również pomarzyć o płatnym zwolnieniu chorobowym lub udaniu się na jakikolwiek urlop związany z wychowaniem dziecka, nie pozbawiając się przy tym dochodów.

O jego prawa i bezpieczeństwo w pracy nie będzie mogła zatroszczyć się Państwowa Inspekcja Pracy, a gdyby pracodawca nie wypłacał mu pensji, ewentualne postępowanie sądowe będzie musiało się toczyć w normalnym trybie, który wiąże się ze znacznymi kosztami i de facto koniecznością skorzystania z profesjonalnego prawnika. Na chwilę obecną Piotr nie będzie miał także szansy na dołączenie do związku zawodowego.

Na Piotrze ciążyć będzie znacznie większe ryzyko związane z czynnościami podejmowanymi w ramach zlecenia. Z charakteru tego stosunku prawnego może wynikać konieczność wypłaty wysokich odszkodowań osobiście przez Piotra, a nie przez zatrudniającego go zleceniodawcę, jak w przypadku normalnego stosunku pracy.

Co istotne, pracodawca Piotra będzie zobowiązany do opłacania składek emerytalnej, rentowej, zdrowotnej i wypadkowej (jeśli praca wykonywana będzie w siedzibie zleceniodawcy). Okres zatrudnienia na tego rodzaju umowie będzie więc wliczał się do okresu składkowego, wymaganego przy ustalaniu prawa do emerytury. Piotr będzie mógł również korzystać z publicznej służby zdrowia oraz uprawnień wynikających z ubezpieczenia rentowego. W przypadku umowy zlecenia Piotr będzie mógł dobrowolnie skorzystać z ubezpieczenia chorobowego (ekwiwalent składki chorobowej), które zapewni takie same uprawnienia wiążące się z chorobą i - w przypadku kobiet - z porodem, jak przy zatrudnieniu na umowie o pracę (płatne zwolnienia, zasiłki macierzyńskie).  

Warto w tym miejscu dodać, że umowy o dzieło, choć w wielu elementach podobne do umów zlecenia, nie pociągają za sobą obowiązku odprowadzania jakichkolwiek składek na ubezpieczenia społeczne. W przypadku zatrudnienia jedynie na podstawie umowy o dzieło, pracownik pozbawiony jest więc wszelkich świadczeń.

To oczywiście tylko część z szeregu atrybutów zatrudnienia na umowach śmieciowych i umowach o pracę i to tylko tych, które wynikają bezpośrednio z przepisów prawa. Niezwykle istotne również są inne, „pozakodeksowe” konsekwencje, takie jak znacznie wyższe szanse na uzyskanie kredytu na zakup mieszkania w przypadku umowy o pracę na czas nieokreślony, możliwość długofalowego planowania rozwoju zawodowego i osobistego, a przed wszystkim wspomniana już wyżej stabilność, której brakuje wielu, młodym polskim rodzinom.

By być w pełni sprawiedliwym, należy dodać, że zatrudnienie pracownika na umowie cywilnoprawnej w pewnych przypadkach może być opłacalne również dla samego zatrudnionego, a nie jedynie pracodawcy, który oszczędza na niektórych składkach. Zakładając, że pracodawca Piotra planuje przeznaczyć na jego stanowisko pewną określoną kwotę, to w przypadku zatrudnienia go na umowie zlecenia do kieszeni Piotra powędruje większa suma pieniędzy niż w przypadku umowy o pracę. Choć ujawnia się tu pewien paradoks - pomimo, że w portfelu Piotra znajdzie się więcej pieniędzy, to jego realne możliwości finansowe mogą okazać się znacznie gorsze niż w przypadku etatu, gdyż nie będzie posiadał zdolności kredytowej, która wiązana jest jedynie ze stabilnymi formami zatrudnienia.

Tak zwane umowy śmieciowe bywają również bardzo praktycznym rozwiązaniem w przypadku zatrudnienia studentów, którym w większości nie zależy jeszcze na stałym zatrudnieniu i działalności związkowej, a gros uprawnień socjalnych i tak przysługuje im z tytułu bycia studentem.

Słuszne jest więc dążenie do jak najpełniejszego zatrudnienia na podstawie Kodeksu pracy. Warto jednak ustrzegać się przed groźbą wylania dziecka z kąpielą, która może wiązać się z nadmiernym ograniczeniem zawierania umów cywilnoprawnych, gdyż w pewnych przypadkach jest to forma wręcz pożądana przez samych pracowników, będących na przykład studentami.

Podziel się artykułem:

Mateusz Mroczek
Prawnik, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz studiów podyplomowych z zakresu bezpieczeństwa narodowego na Akademii Obrony Narodowej.

Napisaliśmy już 2054 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Pewną formą kompromisu jest postulowany na forum europejskim pomysł finansowania agencji w formie rozproszonych składek płaconych przez uczestników rynku.

Tyrani, bez których nie możemy się obejść. Czy Polska potrzebuje narodowej agencji ratingowej?

Tyrani, bez których nie możemy się obejść. Czy Polska potrzebuje narodowej agencji ratingowej?

Mateusz Mazur

Biorąc pod uwagę wnioski raportu, rozbudowę niemieckiej armii i presję dyplomatyczną ze strony Berlina uspokojenie Niemiec wydaje się być w interesie Polski.

Powrót mocarstwowych ambicji? Niemieckie wizje przyszłości Europy

Powrót mocarstwowych ambicji? Niemieckie wizje przyszłości Europy

Michał Kuź

Mieszkanie Plus może stać się projektem flagowym na drugą połowę rządów PiS, tak jak przez pierwsze dwa lata na sztandarach noszone było 500 Plus.

„Polska poniżej średniej” Nowa wspólnota polityczna według PiS

„Polska poniżej średniej” Nowa wspólnota polityczna według PiS

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Prekariat wchodzi do polityki. Syriza, Podemos, Szkocka Partia Narodowa

Prekariat wchodzi do polityki. Syriza, Podemos, Szkocka Partia Narodowa