Wipler: Nowe szaty króla

Przemysław Wipler , Marcin Pawlik, Paweł Grzegorczyk | 12-01-2015 15:43:02 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Wipler: Nowe szaty króla
Konrad Przebindowski/ PhotoDream

Wczoraj w Krakowie odbyło się spotkanie małopolskich struktur Kongresu Nowej Prawicy, a właściwie członków nowej partii, której powstanie na dniach zapowiada w naszej rozmowie Przemysław Wipler. Jak twierdzi „Mamy już deklaracje od wielu członków tego środowiska, że chcą przyłączyć się do wspólnego projektu.” Krzysztof Bosak i Marian Kowalski w projekcie Wiplera?

Ostatnie dni w KNP były dla Pana całkiem owocne. O planie utworzenia nowej partii słyszeliśmy już od trzech miesięcy z ust lokalnych działaczy Kongresu w Krakowie. Tymczasem naprzeciw Waszym planom wyszedł niespodziewanie Stanisław Żółtek z kolegami, dostarczając dogodnego pretekstu do realizacji całego zamysłu.

My nie potrzebowaliśmy i nie potrzebujemy pretekstu, ponieważ Kongres Nowej Prawicy wymaga zmian, wynikających chociażby z faktu, że 22 grudnia ubiegłego roku Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła nasze sprawozdanie finansowe za rok 2013. A błędy jakie legły u podstaw tej decyzji były trywialne, banalne, niepoważne – takiego rodzaju jak płacenie przez naszych kolegów z własnej kieszeni za paliwo (brali je na fakturę na partię i otrzymywali zwrot kosztów). To jest później uznawane przez PKW jako niedopuszczalne „kredytowanie” Kongresu Nowej Prawicy. Błędy te były następnie nagminnie powtarzane w roku 2014. I chociaż jesteśmy przeciwni finansowaniu partii politycznych z budżetu, to jak długi taki system istnieje, tak długo dajemy naszym przeciwnikom przewagę już na samym starcie.

Drugi powód jest dużo istotniejszy – uważamy, że niezbędne jest otwarcie i zbudowanie szerokiej wolnościowej formacji nie-piowskiej prawicy.

Formacji, która jest przywiązana do wolności osobistej i gospodarczej, a jednocześnie w kwestii fundamentalnej jest w stanie zbudować katalog wspólnych wartości i wokół tych wartości wykreować grono liderów na miarę ruchu politycznego, który da nam kilkudziesięciu parlamentarzystów i szansę na reformowanie kraju już od jesieni tego roku. I można powiedzieć, że tak jak dla Porozumienia Centrum niezbędna była transformacja w PiS, tak dzisiaj Nowa Prawica - ze statutem skrojonym obecnie na miarę partii walczącej o wejście na scenę polityczną - wymaga przekształceń, aby móc rozwijać potencjał naszego środowiska i całego projektu politycznego.

Myśli Pan, że nowa partia przełoży się na wzrost poparcia? Czy liczycie na wyniki wyższe niż do Parlamentu Europejskiego?  

Zdecydowanie tak. Naszym docelowym pułapem jest 15%, ale w kontekście wyborów parlamentarnych powinien być to wynik powyżej 10%. Natomiast w wyborach prezydenckich będziemy walczyć o drugi-trzeci wynik w pierwszej turze, ponieważ uważamy, że Andrzej Duda dla wielu wyborców prawicowych jest po prostu zbyt mało wyrazisty, nie budzi żadnych emocji. A w tak mocno spersonalizowanych wyborach, gdzie niezwykle ważną rolę odgrywa osobista charyzma kandydata czy jego rozpoznawalność medialna, postać i cechy Janusza Korwin-Mikkego pozwolą mu na osiągnięcie bardzo dobrego wyniku. Zwłaszcza biorąc pod uwagę innych kandydatów, którzy zostali już ogłoszeni.

Cała rozgrywka z dymisją Janusza Korwin - Mikkego była łatwa do przewidzenia. Sam powiedział Pan na konferencji w Sosnowcu, że „przewrót kosztował rebeliantów kilka miesięcy pracy”. Trochę dziwi mnie, że tak doświadczony polityk jak Pan tak późno się zorientował i nie zdążył w odpowiednim momencie ukrócić całej „dywersji”. Chyba, że ta bierność była celowa i politycznie wykalkulowana.

21 grudnia odbyło się spotkanie liderami regionów oraz oddziałów partii z całego kraju, na którym Prezes zaproponował rozszerzenia partii o nowe środowiska i przyjęcie w związku z tym nowej formuły organizacyjnej, utrzymującej jednocześnie jako rdzeń partii dotychczasowych działaczy KNP.  W tych okolicznościach było jasne, że na najbliższym konwencie projekt ten albo zyska poparcie, albo spotka się ze stanowczym votum separatum. O tym nie było głośno, ale warto wspomnieć, że już wcześniej mieliśmy do czynienia z dwoma próbami odwołania Janusza Korwin-Mikkego. Do trzech raz sztuka. Szkoda tylko, że było to pyrrusowe zwycięstwo i jestem przekonany, że ludzie, którzy do niego doprowadzili płakali jak zobaczyli konsekwencje swoich działań.

Ze statutu nowej partii wynika, że zarówna nazwa jak i logo pozostaną takie same. Ciekawy ruch, tylko czy nie spotka się z reakcją starego Kongresu Nowej Prawicy i uruchomieniem postępowania prawnego. Będą dwie partie z nazwiskiem Korwina w nazwie. Jak wygląda procedura prawna w tym wypadku?

Wszystkie decyzje zapadną bardzo szybko. Kwestie feniksa, do którego jesteśmy bardzo przywiązani to są wszystko rzeczy, których nie da się załatwić bez zgody i pomocy naszych kolegów z konwentu klubu i dlatego liczymy na współpracę. Jednocześnie Janusz Korwin-Mikke cały czas ma nadzieję, że po tym jak zobaczyli, że jest ich kilkunastu, a przeciw sobie mają kilka tysięcy członków partii, którzy murem stanęli za JKM-em, sięgną po rozum do głowy.

Gdy Michał Marusik publikuje jakiś wpis na Facebooku, to pierwszy wpis jaki się pojawia to „Michał Marusik nie jest moim prezesem, żądam powrotu JKM-a” i dostaje kilkaset „lajków”. Ta sytuacja jasno pokazuje, że nie doszacowano popularności i oddania dla prezesa.

Naszym kolegom wydawało się, że do przewrotu wystarczające będzie poparcie popularnych wśród części działaczy KNP Jacka Wilka i Artura Dziambora, ale jak widać mocno się przeliczyli. W tych okolicznościach, jeśli nie chcą powtórzyć losu UPR-u, powinni przywrócić na stanowisko Prezesa, zwołać szybko konwent i pomóc we wszystkich formalnościach, które sprawią, że będziemy szli dalej razem nie tylko w tym samym kierunku, ale w tej samej kolumnie.    

Oglądając konferencję prasową w Sosnowcu mieliśmy wrażenie, że jest Pan z Konradem Berkowiczem myślami już poza Kongresem Nowej Prawicy. Przy okazji są Panowie znacznie bardziej radykalni od samego Korwina – Mikke, nadając ton tej partii. Kto realnie rządzi w Waszym towarzystwie?

Jednym z podstawowych problemów i powodów dla których odwołano Prezesa jest to, że w zaproponowanym statucie miał skończyć się wreszcie system, w ramach którego może rządzić klika, chowająca się za plecami JKM-a.

Za przykład tej praktyki może posłużyć wywiad jaki tygodnikowi wSieci udzielił swojego czasu Stanisław Żółtek mówiąc, że Janusz Korwin Mikke niech jeździ po Polsce, udziela wywiadów etc., ale nie musi rządzić samą partią i zajmować układanie list wyborczych czy wydatkowaniem środków.

Tymczasem wchodzimy właśnie w okres „wielkiego meczu” o Polskę, także o kształt polskiej prawicy, jakim są wybory parlamentarno-prezydenckie. To są dwie połówki jednego meczu, w który musimy wejść pod jednym przywództwem. Naszym zdaniem kandydat jest tylko jeden - Janusz Korwin Mikke. Niczym dyktator w starożytnym Rzymie, wybierany na rok w momencie zagrożenia miasta, tak dzisiaj w obliczu kampanii prezydencko-parlamentarnej potrzebujemy silnego przywództwa jednej osoby.

Opisywana w ostatnich dniach przez media sytuacja wewnętrzna w naszej partii wyglądała tak jakby opisywać podróż samochodu z niedopompowanymi oponami, w którym ludzie łapią za ręce kierowcę i rzucają do siebie granatem z wyciągniętą zawleczką. W tej sytuacji trzeba dopompować opony i włożyć do granatu zawleczkę, albo pozbyć się wariatów. Któryś z tych scenariuszy się zrealizuje, bo my musimy jechać szybko. Wybory parlamentarne i prezydenckie to jest wyścig i samochód musi ostro jechać, a pilot musi wspierać kierowcę, a nie podawać mu złe wytyczne.

Jak rozumiemy jest jeszcze możliwy powrót tych ludzi, którzy zrzucili JKM-a ze stanowiska prezesa partii. Nie wyklucza Pan ponownego zespolenia KNP.

Tak uważa Janusz Korwin-Mikke. Ja uważam, że z powodów wizerunkowych utrzymanie całego kompletu europosłów pod jednym sztandarem  jest wartością samą w sobie. To członkowie ze „złotą akcją”. Część z tych osób to niekwestionowani liderzy w swoich regionach, którzy sprawili zawód swoim członkom, jednak z uwagi na wcześniejsze lata zaangażowania jestem przekonany, że będą w stanie szybko odbudować utracone zaufanie.

W KNP słychać obawy spowodowane możliwością pana współpracy czy to z Adamem Hofmanem, czy z Łukaszem Gibałą. Czy to tylko plotki, czy może realne zagrożenie otwarcia się na „spadochroniarzy” z innych partii?

To są wyłącznie plotki, wypuszczane przez naszych partyjnych kolegów, którzy przyczynili się do odwołania Prezesa z funkcji. Jeśli chodzi o Adama Hofmana, to jest to osoba bardzo odległa od Kongresu Nowej Prawicy, osoba która wielokrotnie powtarzała, że nie zgadza się fundamentalnie z tezami Korwin Mikkego np. dotyczącymi spraw zagranicznych i stosunku do Federacji Rosyjskiej. My jesteśmy zdania, że jego postawa jest zbyt ukrainofilska, probanderowska. Inną kwestią jest fakt, że poseł Hofman został, moim zdaniem przesadnie zniszczony medialnie, za coś, co niestety jest powszechną praktyką w przypadku dziesiątek, jeśli nie setek posłów. Miało to miejsce w ramach wewnętrznych rozgrywek w PiS-ie. Pamiętajmy również, że w ostatnim wywiadzie udzielonym mediom, jako rzecznik partii porównał KNP i RN do orków z Mordoru i przedstawił misję PiS-u, którą jest ratowanie polskiej prawicy przed tymi dwoma groźnymi środowiskami. Trochę wody w Wiśle musi upłynąć, zanim te środowiska wybaczą mu takie złośliwości.

Natomiast poseł Gibała jest osobą, z którą w sprawach gospodarczych w 90-kilku procentach z pewnością się zgodzimy, jednak jego historia polityczna była rażąco różna od KNP. To czy on będzie mógł, czy ktoś w naszym środowisku będzie chciał cokolwiek z nim robić, o tym będą decydować w przyszłości liderzy małopolscy. Z godnie z moimi informacjami na chwilę obecną, żadna ze stron nie jest zainteresowana jakąkolwiek współpracą. Jest posłem niezrzeszonym, otrzymał niezły wynik w wyborach prezydenckich w Krakowie i to raczej prezydentura jest jego planem na polityczną przyszłość.

„Konserwatysta powinien w swoim życiu prywatnym i publicznym przestrzegać głoszonych przez siebie idei”- to słowa jednego z liderów wrocławskiego KNP Roberta Maurera - osoby, która złożyła wniosek o odwołanie JKM z funkcji. Czy podpisze się pan pod tymi słowami?

Zgadzam się, wspieram tego rodzaju postawy. Niemniej jednak Janusz Korwin Mikke nie jest liderem środowiska, z tego powodu, że ma kryształowe życie osobiste. To, że ono jest skomplikowane, wiadomo praktycznie od zawsze.

Gdy ja byłem młodym „kucem”, zapalonym korwinistą, byłem gotów bronić absolutnie każdej wypowiedzi Korwin-Mikkego, każdej jego tezy. Robiliśmy to wówczas nie ze względów na sympatię do tego jakie prowadzi życie prywatne, a ze względu na głoszone przez niego ideały, światopogląd i intelekt. Redaktor Gozdyra zwróciła mi kiedyś uwagę, że jesteśmy jedynym środowiskiem, dla którego kwestie polityki gospodarczej, są ważniejsze niż cała obyczajówka, rozpalająca emocje na polskiej scenie politycznej. Wreszcie ktoś to dostrzegł, wreszcie ta tajemna wiedza wyszła na światło dzienne!

Wracając do sedna sprawy - Korwin Mikke nie jest Markiem Jurkiem, nie jest Janem Łopuszańskim. Radykalna, „obyczajowa” prawica, nigdy nie była naszą medialną „łatką”. Z drugiej strony mamy żelazny, niepodważalny stosunek do takich kwestii jak ochrona życia, ochrona prawna rodziny, jako związku między kobietą a mężczyzną. Moim zdaniem obalenie Prezesa wynikało z zupełnie innych pobudek niż sprawy rodzinne.

Czy w kontekście wyborów prezydenckich, nie było by lepiej, gdyby wasz kandydat utrzymał wizerunek twardego konserwatysty? Ta sytuacja może negatywnie wpłynąć na wasz „centrowy” elektorat.

Moim zdaniem, tacy wyborcy i tak zagłosowaliby ostatecznie na innego kandydata. Dla znaczącej większości elektoratu nic znaczącego się nie wydarzyło. To, że osoba taka jak Robert Biedroń zostaje prezydentem dużego miasta, sporo mówi o zmianie podejścia Polaków do kwestii obyczajowych w ostatnich latach. Czy nam się to podoba czy nie, to fakt jest taki, że to nie są już kwestie, które mają większe znaczenie dla Polaków.

Czy pracujecie nad wspólnymi listami z Ruchem Narodowym? Mówi Pan cały czas „środowisko wolnościowe”- jak szerokie miało by być wasze otwarcie?

Gdyby Marian Kowalski zrezygnował z kandydowania na stanowisko prezydenta RP na rzecz Korwin -Mikkego i przyłączył się do nas, to od razu (jako były członek UPR-u) staje się naszym liderem na Lubelszczyźnie. Krzysiek Bosak mógłby być spokojnie naszym liderem w swoim województwie, a więc w Lubuskiem. To dwa solidne, wielomandatowe okręgi. Kowalski i Bosak to politycy o poglądach wolnościowych, liberalnych gospodarczo i o ile w wielu sprawach możemy się różnic, to są to niuanse, które nie przesądzają o przynależności do takiego czy innego stronnictwa politycznego.

Jednak ciągle narzuca Pan narrację –„ to oni muszą iść na ustępstwa i dołączyć do KNP”.

Do nowego projektu politycznego. Moim zdaniem po tych wyborach prezydenckich będzie za późno na tworzenie czegokolwiek nowego. KNP dotąd w każdych wyborach zdobywało wielokrotność wyniku np. Ruchu Narodowego więc trudno oczekiwać, żeby było inaczej. W ramach KNP mamy wiele ścierających się poglądów – jest tu miejsce dla konserwatystów, konserwatywnych liberałów, wolnorynkowych narodowców, ordoliberałów, a nawet dla libertarian czy anarcho-kapitalistów. Ważne są nadrzędne cele, które nas łączą. Różnice między nami a środowiskami narodowymi, są tak niewielkie, że wszystko rozbija się tylko o osobiste ambicje kilku liderów, wynikające prawdopodobnie z płonnej nadziei zdobycia subwencji. To od nich zależy czy chcą bić się o wirtualne pieniądze, czy wspólnie z nami zmieniać Polskę. Mamy już deklaracje od wielu członków tego środowiska, że chcą przyłączyć się do wspólnego projektu.

Czy spotkanie liderów KNP i RN już się odbyło?

Prowadziłem takie spotkania. Starałem się doprowadzić do sytuacji, w której wystawiamy wspólnego kandydata w wyborach prezydenckich.

Nie było porozumienia?

Złożyliśmy propozycję, aby kandydatem na prezydenta został Rafał Ziemkiewicz. Nie zdecydował się jej  jednak przyjąć. Doskonale rozumiem jego decyzję.

Spodziewa się pan kolejnych trzęsień ziemi w partii?

Jeżeli zostanie podjęta decyzja o powstaniu nowej formacji, to z jej statutu wynikać będzie, że w przeciągu najbliższego roku pełną decyzyjność ma Janusz Korwin Mikke. Z tej perspektywy jakiekolwiek trzęsienie ziemi jakiego się spodziewam, to radykalny wzrost naszego poparcia.

Rozmawiał Paweł Grzegorczyk i Marcin Pawlik 

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Przekaż nam choćby symboliczną darowiznę w wysokości 4 złotych. To mniej, niż kosztuje najtańszy z tygodników opinii, a nasze teksty możesz czytać bez żadnych limitów i ograniczeń.

Klub Jagielloński
Nr konta: 16 2130 0004 2001 0404 9144 0001
W tytule: „darowizna na cele statutowe: jagiellonski24”
Dziękujemy!

Podziel się artykułem:

Przemysław Wipler
Polityk, poseł na Sejm RP, były prezes Fundacji Republikańskiej, twórca stowarzyszenia Republikanie.
Marcin Pawlik
Pracownik Instytutu Wschodnich Inicjatyw. Współtwórca Małopolskiego Uniwersytetu Seniora. W wolnych chwilach publicysta i PR-owiec.
Paweł Grzegorczyk
Założyciel i pierwszy redaktor naczelny portalu jagielloński24, członek Klubu Jagiellońskiego.

Napisaliśmy już 2074 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

„Postmaterialistyczny zwrot” może okazać się szczególnie wartościowy z perspektywy zbliżających się wyborów samorządowych.

PiS idzie po nowe mieszczaństwo

PiS idzie po nowe mieszczaństwo

Bartosz Brzyski

Wasz premier, nasz Sejm – zdaje się mówić Jarosław Kaczyński do „pozytywistów”, „reformatorów” czy „gołębi” z obozu rządzącego.

Wasz premier, nasz Sejm

Wasz premier, nasz Sejm

Krzysztof Mazur

Czas na nowe otwarcie w polityce historycznej: zbudujmy pozytywistyczne Muzeum Cywilizacji w Łodzi.

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Inka i Łukasiewicz na jednym cokole

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Tadeusz Konwicki. In memoriam

Tadeusz Konwicki. In memoriam