Wracamy do Polski

Marcin Suskiewicz | 13-11-2014 17:33:41 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Wracamy do Polski
flickr.com

Święto Niepodległości to dla Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii okazja, by po raz kolejny zadać sobie pytanie o powrót. Wielu studentów i absolwentów tamtejszych uczelni odpowiada twierdząco. Polish Opportunities to inicjatywa mająca na celu pomóc im w tym. Rekrutacja trwa do 22 listopada.

Świętuje się różnie. Właściwie każda organizacja – a są przecież i stare związki polonijne, i różne mniej lub bardziej efemeryczne inicjatywy skupiające przedstawicieli ostatniej fali emigracji – robi to w inny sposób. Organizowane są apele, koncerty, odczyty, msze; od południowego wybrzeża Anglii po Szkocję.’

Świętują też polscy studenci. Pamiętam, jak któregoś roku mieliśmy w Oksfordzie koncert w wykonaniu rodaków z londyńskiego Royal College of Music. Impreza odbywała się akurat w moim college’u i zaprosiliśmy rektora. Ten większość koncertu co prawda przespał, ale być – był. Polacy stanowili w końcu nie tylko wzrastający z roku na rok odsetek studentów, ale też większość pracowników kuchni. A w dodatku obie grupy łączyły więzy solidarności.

W tym roku znów szykują się obchody i w Oksfordzie, i w Cambridge, i w innych miastach, w których są żacy z Polski. A są prawie wszędzie, w łącznej liczbie kilku tysięcy.

Emigracja – a szczególnie emigracja do Wielkiej Brytanii – to prawdopodobnie jedno z najbardziej powszechnych doświadczeń naszego pokolenia. Prawie każdy z nas albo sam wyjechał, choćby na jakiś czas, albo ma w rodzinie kogoś, kto to zrobił. Ci, którzy wyjechali i nie wrócili, znają z pewnością dobrze nieustanne pytania o powrót, z czasem być może cichnące, ale nigdy nie milknące całkiem.

„W przyszłym roku w Jerozolimie” – ten odwieczny toast emigranta jest chyba bliski również Polakom; Jerozolima bywa Warszawą, Przemyślem, Pcimiem. A tęsknota za ojczyzną może najbardziej doskwiera właśnie w okolicach 11 listopada.

Jeśli to, że rekrutacja na Polish Opportunities przypada właśnie na ten czas, jest przypadkiem, to przypadkiem jakoś symbolicznym. Inicjatywa ta, skierowana do polskich studentów i absolwentów brytyjskich uczelni, ma w końcu na celu pomóc im wrócić do Polski.

Mówi się, że w Polsce nie ma perspektyw. Nasza idea jest prosta: zamiast narzekać, chcemy sami owe perspektywy stworzyć poprzez dialog z polskim biznesem i instytucjami rządowymi – słyszę od organizatorów. Założyciele projektu to Konrad Wołkowski z Cambridge i Łukasz Konwicki z warszawskiej SGH. Pomagają im Piotr Grudzień z Cambridge jako koordynator na obszarze Wielkiej Brytanii i trzej studenci SGH: Michał Filipczak, Stanisław Rachwał i Paweł Romanowski. Wszyscy są młodsi ode mnie o kilka lat.

Polish Opportunities odbędzie się w dniach 15-19 grudnia tego roku w Warszawie. W programie jest konferencja dla około stu uczestników oraz kilka dni mniej formalnych spotkań i warsztatów dla wybranych dwudziestu. Chodzi o to, żeby można było bliżej poznać nie tylko polskie firmy i organizacje, ale też osoby je reprezentujące – mówią organizatorzy. Wśród partnerów są między innymi Ministerstwo Finansów, firmy consultingowe i z branży energetycznej, banki. Żeby zaaplikować, należy wypełnić specjalny formularz na stronie internetowej i dosłać mailem CV. Termin – do 22 listopada.

Piotrek Grudzień, koordynator akcji w UK, ma – odkąd pamiętam – na facebookowym profilu kadr z filmu „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”. Chłopaki w mundurkach stojący na ławkach, patrzący przed siebie z mieszaniną ustępującej nieśmiałości i wzrastającej pewności siebie w oczach. W łódzkim liceum, do którego obaj chodziliśmy (choć w różnych latach), też były mundurki. Ale aż takie rzeczy tam się nie działy.

Pytam go, czy spotkał kiedyś takiego nauczyciela. Życie to nie film – odpowiada trzeźwo. Na jawie niewielu pedagogów każe na pierwszej lekcji wyrywać strony z podręczników. Ale tak, miał szczęście do nauczycieli, którzy „zostawili ślad w jego życiu”, i to zarówno w podstawówce na łódzkim Radogoszczu, jak i teraz, w Cambridge. W sławnym Trinity College, alma mater Newtona, Byrona i Wittgensteina, podoba mu się zwłaszcza stołówka jak z „Harry’ego Pottera” i różnorodność ludzi, których spotyka na co dzień. Aplikował tam po zwykłej polskiej maturze i innym też poleca. Jeśli zaaplikujesz, to już pokonałeś tych kontrkandydatów, którzy nawet nigdy nie spróbowali – mówi. Proszę go o krótką informację o sobie. Student inżynierii na Uniwersytecie w Cambridge. Pasjonat kina niebanalnego, ma nadzieję kiedyś wpaść na pomysł, który uczyni go sławnym. Będzie wracał do Polski.

Konrad Wołkowski też „będzie wracał do Polski”. Chciał być aktorem, ale wybrał finanse. Teraz studiuje w Cambridge. W wolnych chwilach gra w siatkówkę i czyta stare powieści.

Pytam ich, czy warto aplikować na Polish Opportunities, skoro większa część programu jest przeznaczona tylko dla dwudziestorga wybranych. Tak, marzy im się jak najbardziej zróżnicowane spektrum uczestników i każdy ma szansę. Liczy się motywacja oraz klarownie zakomunikowana chęć powrotu do kraju.

A dlaczego w ogóle wracać? – ciągnę temat. Bo Polska gna do przodu w zabójczym tempie, a my chcemy być w takim właśnie miejscu – słyszę. Są też motywacje bardziej idealistyczne. Chodzi o to, żeby najlepsi wracali do Polski i pracowali dla polskiego rządu, polskich firm czy dla korporacji działających w Polsce, i tworzyli nową elitę naszego kraju, jednocześnie umacniając jego wizerunek w międzynarodowym biznesie i polityce. Czy Polacy po brytyjskich uczelniach są lepsi od tych, którzy zostali w kraju na studia? Nie, ale wierzymy, że mamy coś, z czego Polska może skorzystać.

I jest też nutka patosu. Tęsknota za krajem, patriotyzm, chęć zrobienia czegoś dla Ojczyzny, wiadomo, umacniają się na emigracji – słyszę. Wiadomo.

Podziel się artykułem:

Marcin Suskiewicz
Stały współpracownik czasopisma "Pressje". Pracuje nad doktoratem z biochemii (krystalografia białek), interesuje się filozofią przyrody oraz teologią.

Napisaliśmy już 2055 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

Wymagająca niewątpliwych zmian japońska polityka historyczna jest efektem długich lat zaniechań i zamiatania sprawy pod dywan.

Przeprosili, ale nie zapłacili. Japońska polityka historyczna

Przeprosili, ale nie zapłacili. Japońska polityka historyczna

Paweł Behrendt

Pewną formą kompromisu jest postulowany na forum europejskim pomysł finansowania agencji w formie rozproszonych składek płaconych przez uczestników rynku.

Tyrani, bez których nie możemy się obejść. Czy Polska potrzebuje narodowej agencji ratingowej?

Tyrani, bez których nie możemy się obejść. Czy Polska potrzebuje narodowej agencji ratingowej?

Mateusz Mazur

Biorąc pod uwagę wnioski raportu, rozbudowę niemieckiej armii i presję dyplomatyczną ze strony Berlina uspokojenie Niemiec wydaje się być w interesie Polski.

Powrót mocarstwowych ambicji? Niemieckie wizje przyszłości Europy

Powrót mocarstwowych ambicji? Niemieckie wizje przyszłości Europy

Michał Kuź
Następny artykuł:

Weimar ważniejszy od Wyszehradu

Weimar ważniejszy od Wyszehradu