Dulak: Ograniczmy kadencje samorządowcom

Michał Dulak | 27-10-2014 20:12:57 | zajmie Ci przeczytanie tego artykułu
Dulak: Ograniczmy kadencje samorządowcom
wikia.com

Przed wyborami zawsze pojawia się dużo „racjonalizatorskich” pomysłów mających usprawnić ustrój i, ogólnie, życie w kraju. Jedne, takie jak np. obniżenie wieku wyborczego, należy włożyć między bajki. Inne z kolei, jak ograniczenie liczby kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów, warte są szerszej dyskusji.

Nieco fermentu w debacie publicznej w tym roku wprowadził wniosek posłów Twojego Ruchu, dotyczący nowelizacji  kodeksu wyborczego, w którym proponowano wprowadzenie limitu dwóch kadencji organu wykonawczego na poziomie gmin. Oczywiście wniosek przepadł, jednak w uzasadnieniu do niego podano ciekawe dane. Na ogólną liczbę 2478 wójtów, burmistrzów i prezydentów 262 z nich pełni swój urząd od 1990 r., czyli przez pięć kadencji. Jest to 10,60% całości. Powstaje zasadne pytanie, czy taka skala stanowi rzeczywisty problem polityczny. Spójrzmy na inne statystyki. Spośród 18 miast wojewódzkich (zaliczyłem tutaj także Gorzów Wielkopolski oraz Bydgoszcz)w 22% z nich zasiada prezydent pełniący urząd od 1998 r. 33% ma prezydentów sprawujących urząd trzecią kadencję, czyli od 2002 r. Po 22% stanowią miasta, gdzie prezydent rządzi miastem od 2006 r. (dwie kadencje) i od 2010 r. (1 kadencja). Dane te pokazują, że proporcje mimo wszystko są wyrównane. Sytuacja zmienia się, gdy zejdziemy poziom niżej, do miast powiatowych oraz gmin, gdzie zdarzają się przykłady takich osób jak wójt gminy Szczurowa (woj. małopolskie), który stoi na czele gminy nieprzerwanie od 1984 r.

Należy więc inaczej sformułować pytanie. Jakim celom ma służyć sprawowanie władzy w samorządzie? Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że wykonuje się ją dla rozwoju i budowy dobrostanu mieszkańców gminy. Aby to osiągnąć, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci potrzebują stabilności oraz motywacji do działania. Czy zatem 8 lub 12 lat jest niewystarczającym okresem do działania dla takiej osoby? Z kolei czyż największą motywacją każdej władzy nie jest zapisanie się w historii? Do tego nie potrzeba dwudziestu lat. Sprawnemu menadżerowi wystarczą cztery.

W całej dyskusji o ograniczeniu kadencji wójtów, burmistrzów i prezydentów zapomina się właśnie o sprawnych menadżerach oraz o tym, jak wykorzystać ich wiedzę i doświadczenie dla rozwoju kraju. W rozważaniach nad możliwymi kierunkami reformy związanej z ustanowieniem limitu kadencji, które oczywiście wymagają woli i inteligencji politycznej, można wskazać trzy propozycje.

  1. Ograniczeniu kadencji podlegają jedynie burmistrzowie i prezydenci miast na prawach powiatu, w których od tego roku jako jedynych pozostały okręgi wielomandatowe. Po dwóch lub trzech kadencjach burmistrzowie i prezydenci mogliby automatycznie zasiadać w Senacie. Tym sposobem Senat mógłby stać się izbą refleksji nad samorządem terytorialnym, co postuluje się przy okazji kolejnych debat nad reformą tej instytucji. W gminach niebędących miastami na prawach powiatu jednomandatowe okręgi z czasem mogą zacząć sprzyjać wyrazistym lokalnym liderom, którzy mogą być realną konkurencją dla „etatowych” burmistrzów.
  2. W drugiej propozycji ograniczenie liczby kadencji dotyczyłoby także gmin niebędących miastami na prawach powiatu. Wójtowie, burmistrzowie oraz prezydenci, którzy skończyli sprawowanie władzy w gminach, mogliby wchodzić w skład rady powiatu oraz być wybieranymi do zarządu powiatu. Tym sposobem powiat przestałby być szczeblem samorządu terytorialnego w Polsce, a stałby się forum namysłu nad rozwojem ponadlokalnym, które stanowiłoby zwornik pomiędzy samorządem województwa i radami gmin.
  3. Proste ograniczenie do dwóch sześcioletnich kadencji. Jest to zabieg na niskim poziomie subtelności, dawałby jednak komfort stabilności władzy wykonawczej w gminie niezależnie od tego, czy wójt, burmistrz lub prezydent rządziliby jedną, czy dwie kadencje. Po 12 latach taka osoba odchodziłaby z dotychczasowego stanowiska, co oczywiście nie wykluczałoby możliwości startowania w wyborach do innych organów w samorządzie. Bo skoro mówi się, że nie warto rezygnować z fachowca, to czy dobry fachowiec nie znajdzie łatwo pracy gdzie indziej?

Niedobrze się dzieje, gdy ważne dyskusje o ustrojowych sprawach państwa i samorządu toczą się w okresie przedwyborczym. Wtedy nawet nowatorskie i ciekawe rozwiązania łatwo można dyskredytować, a najczęściej robią to ci, którym w naszej mało ambitnej samorządowej rzeczywistości po prostu jest wygodnie. Zawsze pozostaje wiara (oby nie naiwna), że kolejne wybory wprowadzą nową jakościową zmianę w naszym kraju.

Podziel się artykułem:

Michał Dulak
Doktor nauk politycznych, asystent w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. europejskich i samorządowych.

Napisaliśmy już 2029 tekstów

Robimy to dla Ciebie, zupełnie za darmo. Nie blokujemy treści, nie zakrywamy portalu banerami. Sami tego nie lubimy. Zamiast sprzedawać Twoje kliknięcia, stawiamy sprawę jasno: Potrzebujemy Twojego wsparcia, by utrzymać portal. Liczymy na Ciebie.

INNA KWOTA

To nie pierwszy raz, kiedy mające promować patriotyzm gospodarczy działania rządzących w praktyce przynoszą więcej szkody, niż pożytku.

Wydali 2 miliony, a aplikacja ledwo działa. Jak rządowa agencja promuje regionalne produkty

Wydali 2 miliony, a aplikacja ledwo działa. Jak rządowa agencja promuje regionalne produkty

Piotr Trudnowski

Nie ma jednego, uniwersalnego modelu kontroli konstytucyjności. Nawet wśród idealizowanych nieraz państw Zachodu.

A jak to rozwiązali na Zachodzie? Przegląd systemów kontroli konstytucyjności

A jak to rozwiązali na Zachodzie? Przegląd systemów kontroli konstytucyjności

Arkadiusz Fordoński

Inicjatorzy projektu opowiedzieli się za koncepcją antropologiczną, która zakłada, że człowiek spełnia się także (a może przede wszystkim) poza pracą zarobkową.

Nie wszystko da się zamienić w złotówki. Wokół handlu w niedzielę

Nie wszystko da się zamienić w złotówki. Wokół handlu w niedzielę

Piotr Kaszczyszyn
Następny artykuł:

Publicystyczne „niedasie”

Publicystyczne „niedasie”